Pójdziemy do sądu i Ministerstwa Sportu

Ireneusz Nawrocki, prezes Speedway Stali Rzeszów S.A. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. Rozmowa z IRENEUSZEM NAWROCKIM, prezesem Speedway Stali Rzeszów S.A.

– W uzasadnieniu decyzji o ostatecznym braku przyznania nam licencji są raczej nieprawdziwe rzeczy. Wysłaliśmy zatem pismo do Polskiego Związku Motorowego i czekamy. W ostateczności pójdziemy do sądu i Ministerstwa Sportu – zapowiada Ireneusz Nawrocki, prezes Speedway Stali Rzeszów S.A., którą w sezonie 2019 czeka przerwa od występów ligowych.

– Nie opuszcza pan tonącego okrętu?

– Oczywiście, że nie i będę nadal walczył.

– Co pan napisał w piśmie do PZM?

Nie mogę ujawnić szczegółów, gdyż radzono mi, aby tego nie robić. Zanim PZM podejmie jakąkolwiek decyzję, to pewnie znowu zacząłby się hejt. A że takowy jest na nas, to nikogo nie trzeba chyba przekonywać. Kłamstwa pisane są jedno po drugim i ja na pewno tak tego nie zostawię.

– Kiedy spodziewa się pan odpowiedzi z PZM?

– Pewnie dopiero po Nowym Roku, bo nie wiem, jak związek pracuje w przerwie świąteczno-noworocznej.

– Od decyzji o braku licencji nie ma odwołania, więc wszystko wskazuje na to, że Stali zostaje batalia sądowa. Ta z kolei może trochę potrwać…

– Scenariusz może być taki, że ostatecznie wywalczymy licencję, ale np. dopiero w połowie sezonu. Nasi zawodnicy nie mogą rzecz jasna tak długo czekać, bo przecież muszą zarabiać i z czegoś żyć. Może zatem być tak, że dostaniemy zgodę na starty w lidze, a nie będziemy mieć drużyny.

– Stal rzeczywiście ma tyle długów, o których się mówi?

– Uważamy, że mamy jedno z najmniejszych zadłużeń ze wszystkich klubów żużlowych w Polsce. W uzasadnieniu jest napisane, że zalegamy do Urzędu Skarbowego, co jest nieprawdą, że zalegamy miastu, co też jest nieprawdą. To znaczy coś tam zalegamy, bo miasto samo sobie brało i w ostatniej chwili wyniknęły jakieś zaległości. Mamy jednak pismo że miasto rozłożyło nam spłatę tych należności. Nieprawdą jest też, że mamy dług wobec Luke’a Beckera, bowiem mamy z nim podpisane stosowne porozumienie.

– Jak wygląda sprawa z uregulowaniem należności wobec wdowy po Tomaszu Jędrzejaku?

– Z panią Jędrzejak jestem w stałym kontakcie. Jej prawniczka wymyśliła, jak to wszystko załatwić i sposobem na to ma być darowizna. Jednak to ona chciała przygotować wszystkie niezbędne dokumenty, bowiem chce od tej sumy zapłacić podatek itd. To mamy wszystko już dograne. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że nie da się wysłać przelewu, jeśli nie ma faktur. Wszyscy się czepiają tej sprawy, a ja w rozmowie z panią Jędrzejak usłyszałem, że nie życzy sobie ona jakiekolwiek rozgłosu w tej sprawie.

– Ponoć zawodnicy, których wobec braku licencji dla Stali, kontrakty zostały rozwiązane, ciągle lojalnie czekają na rozwój sytuacji w Rzeszowie…

– Tak właśnie jest. Nawet przed chwilą Nick Morris pytał, jak tam się mają sprawy, czy mamy jeszcze szansę na licencję? Tak więc chłopaki są OK. Zresztą każdy rozsądny człowiek widział, jaka była atmosfera w drużynie, że wygraliśmy ligę bez choćby jednej porażki. Zawodnicy mają przecież cały czas ze sobą kontakt i gdyby rzeczywiście Stal nie płaciła, to mielibyśmy ogromne problem ze zmontowaniem składu na sezon 2019. A my praktycznie mamy skład na dwie drużyny. Co więc, powiem że zawodnicy sami do nas się garnęli.

– Widzi pan zatem jakąś szansę na starty Stali w sezonie 2019 w Nice 1. Lidze Żużlowej?

– Mam iskierkę nadziei, bo ta cała decyzja o nie przyznaniu nam licencji jest chora. Przy pierwszym terminie, rzeczywiście ktoś ewidentnie zrobił nam sabotaż w klubie, bo nie poszły żadne dokumenty. Ja jednak przez ten rok dopiero uczyłem się żużla, zapłaciłem olbrzymie frycowe, straciłem też dużo pieniędzy i zdrowia. Teraz mamy przygotowany nowy schemat zarządzania spółką, w której znaleźliby się całkowicie nowi ludzie. Ze wszystkimi mam kontakt i oni czekają w gotowości. Ucząc się na błędach, które zostały popełnione w tym roku, chcieliśmy zrobić profesjonalne zarządzanie klubem. W Nice 1.LŻ czy PGE Ekstralidze inaczej się po prostu nie da. Ja miałem się odsunąć, a osobą odpowiedzialną za wszystko miał być dyrektor klubu, a także kierownicy 4 działów: sportowego, marketingu, handlu i mini żużla. Ze wszystkimi tymi osobami już się spotkałem i zaplanowaliśmy konkretne działania. Gdyby dokumenty poszły w pierwszym terminie, to pewnie dostalibyśmy licencję warunkową, czas na dosłanie pozostałych zaświadczeń i pewnie byłoby po sprawie. Przez to, że musieliśmy odwoływać się do PZM, to wygląda to tak, a nie inaczej. Gdzieś są po prostu ludzie, którzy nam nie sprzyjają i wykorzystali tę sytuację.

– Zakładając jednak czarny scenariusz i roczną przerwę w występach ligowych, zostaje pan w Stali?

– Nie wiem. Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym, co zrobię. Z jednej strony dostaję bardzo dużo sygnałów od ludzi, kibiców, którzy mnie wspierają i dziękują za to, co zostało zrobione. Z drugiej jest hejt, że mam nie przyjeżdżać do Rzeszowa, bo zostanę odstrzelony itd.

– Co pan ostatecznie zrobi?

– Nie lubię się pchać tam, gdzie mnie nie chcą – to jest jedna sprawa. Dochodzą do mnie jednak różne informacje, dlaczego to wszystko się stało. Po niektórych z nich włosy mi stanęły dęba. Bardzo dużo osób ze środowiska żużlowego, w tym także z rzeszowskiego, działało przeciwko nam. Były donosy do GKSŻ, PZM itd. Jeśli będzie wojna i będzie trzeba, to ujawnię ich personalia i to, co zrobili, bowiem to są ludzie fałszywi, a ja takich nienawidzę.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

 

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ROMANmkk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ROMAN
Gość
ROMAN

Teraz to już lody waniliowe na patyku –
wszystko pozamiatane ; było – minęło ; O !

mkk
Gość
mkk

publikacji uzasadnienia odrzucenia odwołania jak nie było tak nie ma. śmiemnia irek i tyle