Pokolenie baranów Tuska?

Fot. Archiwum

W dzisiejszym wydaniu w ramach naszej akcji Rozliczamy premiera Tuska z kłamliwych obietnic” oceniamy reformę edukacji.

- Komu można bardziej zaufać jeśli chodzi o proces uczenia naszych dzieci niż rodzicom? Kto bardziej pieczołowicie niż rodzice będzie dbał o sposób edukowania swoich dzieci? – pytał w swoim expose w 2007 roku Donald Tusk. Premier obiecywał też wprowadzanie reformy edukacyjnej „poprzez bardzo poważną debatę i konsultacje, konsultacje ze środowiskami samorządowymi i nauczycielskimi.” Miała to zagwarantować osoba pani minister Katarzyny Hall, ale zostanie ona zapamiętana raczej przez pryzmat kontrowersyjnych pomysłów.

Pierwszym z nich jest włączenie sześciolatków w system szkół podstawowych. Pani minister chciała, by wzorem krajów zachodnich zlikwidować zerówki i posłać sześciolatki do szkoły, ale propozycja ta  spotkała się z masowym protestem rodziców. Wiosną 2008 roku Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zebrało ponad 340 tys. podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakładającej zniesienie obowiązku szkolnego sześciolatków, którym Sejm zajął się dopiero na ostatnim posiedzeniu Sejmu poprzedniej kadencji w połowie września. Udało się jednak o dwa lata przedłużyć okres, w którym o pójściu do szkoły podstawowej przez sześciolatka będą decydować rodzice. W myśl obowiązujących przepisów wszystkie sześciolatki obowiązkowo rozpoczną naukę 1 września 2014 roku i można być prawie pewnym, że przed tą datą sprawa ta pojawi się w dyskursie publicznym jeszcze nie raz.

Historia mniej ważna  

Kolejna sprawa, która budzi poważne kontrowersje, zwłaszcza wśród środowisk prawicowych, to zmiana programu nauczania w szkołach średnich. Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło rozciągnąć program gimnazjum na pierwszą klasę szkoły ponadgimnazjalnej i od 1 września br., ich uczniowie będą uczyć się historii Polski i świata tylko po 1918 roku. Według publicysty „Uważam Rze” Piotra Zaremby oznacza to, że „znaczną większość zagadnień, postaci i zdarzeń, także tych najistotniejszych dla narodowej i obywatelskiej tożsamości, młodzi Polacy będą poznawali po raz ostatni w szkole daleko przed progiem dorosłości: w wieku 13, 14 czy 15 lat.” MEN tłumaczy, że w całej tej reformie chodzi o dostosowanie programu do „realiów liceum” oraz o jak najszybszą specjalizację. Tylko czy dokonywanie tak istotnych wyborów na całe życie już w wieku 17, a nawet 16 lat będzie gwarancją dobrego wykształcenia? Co ciekawe, sam Donald Tusk był początkowo sceptyczny wobec tego pomysłu swojej minister, ale autorytet Katarzyny Hall zrobił najwyraźniej swoje.

Czytaj mniej, będziesz mądrzejszy

Gorącą dyskusję wywołała zmiana listy lektur obowiązkowych. Katarzyna Hall, z wykształcenia matematyczka, zwolniła uczniów z czytania książek, wprowadzonych na listę przez Romana Giertycha i Ryszarda Legutkę. Lektury przez nich wprowadzone, w tym tak ważne jak np. „Quo vadis” i „Potop” Sienkiewicza czy „Noce i dnie” Dąbrowskiej) pozostają od 4 jedynie jako lektury do wyboru. Na mocno okrojonej liście z kanonu lektur obowiązkowych zabrakło Stefana Żeromskiego, Bruno Schultza, Marii Konopnickiej i Władysława Reymonta, Zygmunta Krasińskiego, Zofii Nałkowskiej, a nawet… Juliusza Słowackiego. Zdecydowaną większość z tych, które pozostaną, uczniowie będą przerabiać tylko we fragmentach.

Nie ma pieniędzy na szkoły

Zdecydowanie najbardziej bolesna dla uczniów i nauczycieli będzie zapowiadana i realizowana już likwidacja szkół. W większości dotyczy ona małych wiejskich szkół, gdzie dojazd do innej jest dla dzieci bardzo utrudniony, ale takie działania planują też duże miasta. Gminy są w trudnej sytuacji finansowej, a na pomocy ze strony rządu nie mają co liczyć, dlatego podejmują trudne decyzje o zamykaniu kolejnych placówek oświatowych. Władza tłumaczy wszystko niżem demograficznym, ale likwidacja szkół oznacza de facto wycofywanie się państwa z najbiedniejszych terenów, tam gdzie jego pomoc jest najbardziej potrzebna.

***

Mimo pięknych obietnic, rząd Donalda Tuska, przy wprowadzaniu reformy edukacyjnej, nie brał pod uwagę zdania rodziców i nauczycieli. Uczynił to, ale tylko częściowo, dopiero wtedy, gdy zaczęli oni głośno i masowo protestować przeciwko kolejnym oryginalnym pomysłom minister Katarzyny Hall. Kierunek wprowadzonych zmian jest oczywisty – przyszłe pokolenia mają być mniej oczytane i mniej świadome swojej historii. Takimi ludźmi zdecydowanie łatwiej będzie rządzić…  

Już w środowym wydaniu Super Nowości rozliczymy rząd Donalda Tuska z kolejnych obietnic.

Cały czas czekamy na opinie Czytelników – email: obietnicetuska@supernowosci24.pl , tel. 17 852-55-55 w. 803
Zapraszamy również do śledzenia i komentowania naszej akcji na stronie www.supernowosci24.pl

Fragment expose Donalda Tuska z 2007 roku:

„Komu można bardziej zaufać jeśli chodzi o proces uczenia naszych dzieci niż rodzicom? Kto bardziej pieczołowicie niż rodzice będzie dbał o sposób edukowania swoich dzieci? Mój rząd to rząd, w którym są rodzice, którzy wychowywali i wychowali wiele dzieci. Uwierzcie nam, kiedy mówimy o tych potrzebach przemawia przez nas także osobiste doświadczenie.”

Marcin Fisz

do “Pokolenie baranów Tuska?”

  1. wiesiek

    Obiecał nam waloryzację emerytur rent równo każdemu 71zł brutto. W poniedziałek wniosłem w ZUS sprawę do Sądu Pracy przeciw ZUS mnie ocenili że 44zł 46gr netto jest wystarczającą dla mnie waloryzacją.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.