Pokonanych żegnały brawa

Fot. Wit Hadło

1/16 PUCHARU POLSKI. APKLAN RESOVIA – LECHIA GDAŃSK. Niemal przez godzinę pachniało sensacją, bo rzeszowianie prezentowali się doskonale na tle lidera ekstraklasy.

– To była cenna lekcja, wyciągniemy wnioski, będziemy jeszcze mocniejsi – obiecał po środowym pojedynku Szymon Grabowski, trener Apklan Resovii. Beniaminek II ligi mocno nastraszył mierzącą w mistrzowski tytuł, a może nawet podwójną koronę, Lechię Gdańsk.

APKLAN RESOVIA 1
LECHIA Gdańsk 3
(1-0)
1-0 Hass (15.), 1-1 Vitoria (57.), 1-2 Sobiech (61.), 1-3 Haraslin (70.).
RESOVIA
: Daniel – Geniec, Zalepa, Makowski, Mikulec, Antonik, Domoń, Frankiewicz, Hass (66. Straszkewycz), Ogrodnik (72. M. Kantor) – Buczek (81. Pyrdek).
LECHIA
: Kuciak – Fila (74. Nunes), Nalepa, Vitoria, Lewandowski (46. Mladenović), Michał Mak (46. Haraslin), Makowski, Kubicki, Paixao, Wolski – Sobiech.
Sędziował
Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Żółta kartka: Lewandowski. Widzów 5000.

– Granie drużyny z ekstraklasy z drużyną z niższej ligi to jak całowanie tygrysa w cztery litery. Ryzyko duże, a przyjemność żadna – stwierdził przed pierwszym gwizdkiem Piotr Stokowiec, szkoleniowiec gości, wywołując… wilka z lasu. Lechia napotkała w Rzeszowie poważne przeszkody, a do przerwy trudno było się zorientować, który zespół występuje na trzecim poziomie, a który jest liderem ekstraklasy z chrapką na mistrzowski tytuł. Statystyki czasem zakłamują rzeczywistość, ale w tym wypadku informowały o problemach faworyta, który pierwszy strzał w światło bramki oddał dopiero w 35 minucie!

Resoviacy bez kompleksów

„Pasiaki” zaczęły odważnie i szybko odebrały nagrodę. Michał Ogrodnik podał do Pawła Hassa, który czubkiem buta trącił piłkę, kierując ją na dłuższy słupek. Dusan Kuciak niewiele mógł zrobić i 5-tysięczna publika oszalała ze szczęścia. Pod polem karnym Resovii zakotłowało się tylko raz, natomiast w 42 minucie po koszmarnym błędzie bramkarza Lechii i strzale Hassa, piłkę sprzed linii wybił Steven Vitoria. Biało-czerwoni uderzali również z dalszych odległości (Rafał Mikulec, Kamil Antonik) i byli bliscy podwyższenia rezultatu. Rzeszowianie podyktowali twarde warunki, lecz umówmy się, że postawa Lechii była niewytłumaczalna. Stokowiec posłał w bój mocną ekipę, z Arturem Sobiechem i Flavio Paixao. Ewidentnie chciał rozstrzygnąć mecz w pierwszych 45 minutach, lecz silnik maszyny pracował nierówno. Resoviacy rządzili w środku pomocy, więc czołowi napastnicy ekstraklasy nie otrzymywali podań. Trenera Lechii spytano na konferencji, czy jego piłkarze nie zlekceważyli przeciwnika. – Nic takiego nie miało miejsca – podkreślał. – Po prostu Resovia zagrała świetną połowę. Inna była też pora rozgrywania meczu, inne boisko. No i pamiętajmy, że nie posiadamy 30 zawodników na równym, wysokim poziomie.

Nie tylko w TV

Piotr Stokowiec skupił się na aspekcie odrabiania strat. – Jestem bardzo zadowolony, że po zmianie stron umieliśmy odpowiedzieć. Strzeliliśmy trzy gole, przeszliśmy do następnej rundy. Było interesująco, Resovia potwierdziła, że znajduje się w dobrej formie – skwitował.

W II połowie Lechia już przeważała, a różnicę zrobili ci, którzy weszli z ławki: Filip Mladenović i Lukas Haraslin, który w 71 minucie zabawił się z obrońcami gospodarzy i ustalił wynik. Z kolei pierwsze dwa gole były zasługą Sobiecha. Były reprezentant Polski najpierw asystował, a później „oderwał się” od Bartłomieja Makowskiego i huknął pod poprzeczkę. Po meczu powiedział, że Resovia zaskoczyła Lechię… wzrostem. – Groźni byli w tej grze długim podaniem i w powietrzu – przyznał.

Szymon Grabowski to trener, który mówi dużo i ciekawie. Tym razem też nie zawiódł. – Pewien redaktor powiedział, że jeśli chcemy obejrzeć dobrą piłkę na Podkarpaciu to trzeba włączyć telewizor. Myślę, że dziś za sprawą naszej drużyny oglądaliśmy ciekawe widowisko. Przy okazji dotrzymałem słowa danego prezydentowi miasta Tadeuszowi Ferencowi, że jeszcze w tym roku wypełnimy Stadion Miejski kibicami. Udało się i to jest największy sukces – komentował trener Resovii. – Co do samego spotkania: gdybyśmy trafili na 2-0, a okazje mieliśmy, być może wszystko potoczyłoby się inaczej. Tymczasem rozzłościliśmy Lechię i druga połowa wyglądała inaczej. Moim zawodnikom należą się jednak wielkie brawa.

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o