- Polacy, grajmy do jednej bramki!

Wacław Wierzbieniec (rocznik 1963) trzynaście lat temu został profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Z tą uczelnią związany jest od początku, jeszcze jako student Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Kierownik Zakładu Historii i Kultury Europy Wschodniej oraz kierownik Zakładu Historii i Kultury Żydów w Instytucie Historii UR. W latach 2011-2015 pełnił funkcję rektora Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej, gdzie utworzył cieszące się dużym zainteresowaniem Centrum Dialogu między Religiami i Narodami. Prezes Oddziału Rzeszowskiego Polskiego Towarzystwa Historycznego, członek Komisji Historii Żydów Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie i podwójny doktor honoris causa uczelni ukraińskich ze Lwowa i Drohobycza. Uwielbia wędrówki po Bieszczadach i spacery po bałtyckich plażach. Słucha Mozarta, czyta Gałczyńskiego, Gogola i Czechowa. Jest mężem Marty Wierzbieniec, dyrektorki Filharmonii Podkarpackiej. Fot. Wit Hadło

Wacław Wierzbieniec (rocznik 1963) trzynaście lat temu został profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Z tą uczelnią związany jest od początku, jeszcze jako student Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Kierownik Zakładu Historii i Kultury Europy Wschodniej oraz kierownik Zakładu Historii i Kultury Żydów w Instytucie Historii UR. W latach 2011-2015 pełnił funkcję rektora Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej, gdzie utworzył cieszące się dużym zainteresowaniem Centrum Dialogu między Religiami i Narodami. Prezes Oddziału Rzeszowskiego Polskiego Towarzystwa Historycznego, członek Komisji Historii Żydów Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie i podwójny doktor honoris causa uczelni ukraińskich ze Lwowa i Drohobycza. Uwielbia wędrówki po Bieszczadach i spacery po bałtyckich plażach. Słucha Mozarta, czyta Gałczyńskiego, Gogola i Czechowa. Jest mężem Marty Wierzbieniec, dyrektorki Filharmonii Podkarpackiej. Fot. Wit Hadło

SuperWywiad z prof. Wacławem Wierzbieńcem, historykiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

- W Super Nowościach opisywaliśmy ostatnio błąd urzędników miejskich oraz Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych. Nieznajomość historii sprawiła, że na osiedlu Piastów w Rzeszowie zawisły tabliczki z ulicą Króla Bolesława Krzywoustego, który królem Polski nie był. Szokuje to Pana Profesora czy może nie warto kruszyć kopii o wydarzenia sprzed dziewięciu stuleci?
- Kto nie podejmuje działań, ten nie popełnia pomyłek. Zabrakło profesjonalizmu, ale to raczej nie była zła wola urzędników, tylko ludzki błąd. Wypadek przy pracy.

- Nie wymagam, żeby wszyscy znali „Balladę o cudownych narodzinach Bolesława Krzywoustego” Ewy Demarczyk według Galla Anonima. Tam już w pierwszej zwrotce jest: Bolesław, książę wsławiony. Ale przecież wystarczyło zajrzeć do Wikipedii, dwie minuty roboty i nie ma obciachu. Pytanie, czy edukacja historyczna jest nam dziś potrzebna? Król czy książę, co za różnica…
- To jest szerszy problem związany z naszą wiedzą historyczną, tożsamością narodową, przywiązaniem do miejsca zamieszkania. Wreszcie, zwracaniem uwagi w życiu publicznym na tradycje i dzieje ojczyste. Są wakacje, wielu osobom może się wydawać, że wiedza dotycząca Średniowiecza jest mało przydatna. Ale to błąd, bo powinniśmy znać ciąg zdarzeń przyczynowo-skutkowych. Nie możemy budować własnej tożsamości wyłącznie na martyrologii albo drugiej wojnie światowej. Trzeba znać początki państwa polskiego! Gdy spytamy, skąd nasz ród, gdy śpiewamy Mazurka Dąbrowskiego, trudno nie wrócić do epoki napoleońskiej, wojen włoskich czy XIX-wiecznych powstań narodowych. Życie zmusza nas do wyścigu, wyrachowanego spojrzenia na rzeczywistość, ale w głębi duszy pozostaliśmy narodem romantyków. Kwestie wolności, przywiązania do tradycji i do państwa są u nas bardzo głębokie. Orzeł w koronie, flaga, barwy narodowe – fascynacja Polaków tymi symbolami stanowi dowód, że jesteśmy patriotami.

- W liceum uczniowie mają 2 godziny historii plus przedmiot uzupełniający historia i społeczeństwo. Mało to czy dużo?
- Historia w szkole jest marginalizowana, mówię o tym od lat. Z drugiej strony, szkoła wszystkiego nie załatwi. Bo nie chodzi o to, żeby wymienić rządkiem władców Polski albo nauczyć się na pamięć kilku dat. Historia to również literatura, pieśni, rzeźba, malarstwo, architektura – wszystko na co składa się dziedzictwo kulturowe kraju.

- Historia powinna łączyć, tymczasem dzieli Polaków. Dla jednych Lech Wałęsa był bohaterem, dla drugich – zdrajcą. Niezwykłe emocje budzą Żołnierze Wyklęci. To polska specyfika czy gdzie indziej jest podobnie?
- Oczywiście, że jest podobnie. Podziały społeczne były, są i będą. Nasi przodkowie ścierali się, gdy wprowadzano do Polski chrześcijaństwo, wielkie emocje budziło zlecenie zabójstwa biskupa krakowskiego, późniejszego świętego Stanisława, przez Bolesława Śmiałego. Można by tak wymieniać bez końca, ale przesłanie jest takie, że każdy obywatel ma prawo do artykułowania swoich poglądów. Trudno przecież wymagać, żeby całe społeczeństwo myślało tak samo. Gloryfikujemy dziś II Rzeczypospolitą i Józefa Piłsudskiego, zapominając często, że wtedy podziały były ogromne. Za mało jest w Polsce szacunku dla drugiego człowieka, a mnie się marzy, żebyśmy budowali na tym, co dobre i szlachetne. Powinniśmy bronić naszych wartości narodowych, to do czego jesteśmy przywiązani: ojczyzny, rodziny i Boga. Powtarzam pewne myśli z przemówienia Donalda Trumpa, ale bardzo mi się ono podobało. Warto je zapamiętać.

- Gdy ktoś uderza w historyczne tony i mówi to, co chcielibyśmy usłyszeć, jemy mu z ręki. Trump został polskim bohaterem, bo chwalił polskich bohaterów, nasze męstwo i poświęcenie.
- Nie zgadzam się. Uważam, że powinniśmy być dumni ze swojego dorobku, odegraliśmy bowiem istotną rolę w dziejach Europy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że Rosjanie obchodzą święto narodowe na pamiątkę wyrzucenia naszych wojsk z Moskwy. Kiedyś byliśmy potęgą, a dziś za bardzo się kryjemy ze swoim dorobkiem i postawami. Dlatego jestem wdzięczny Trumpowi, że powiedział o tym głośno. Będąc w Brukseli widziałem jak bardzo marginalizowany jest polski czynnik. Pomija się naszą rolę w przemianach po 1989 roku. Nie jestem naiwny, wiem, że prezydent USA miał w Warszawie swoje cele do osiągnięcia, ale mimo wszystko powinniśmy bardziej ufać ludziom. Nauczmy się mówić o drugich coś dobrego, chwalmy, a życie publiczne w Polsce będzie zdrowsze.

- Dużo mówimy o patriotyzmie, a on może przybierać różną twarz. Przy historii majstrują politycy, cynicznie wykorzystują ją do własnych celów. Nie obawia się Pan, że zaraz będziemy mieć nowe podręczniki? I nie znajdziemy tam Wałęsy w roli przywódcy Solidarności.
- Nie obawiam się, ponieważ jestem przekonany, że historia sama się obroni. Jesteśmy dumnym, ale też przekornym narodem, dlatego wszelkie próby zafałszowania historii skończą się tragicznie dla tych, którzy postanowią przy niej grzebać. Politycy w okresie międzywojennym, w PRL-u i teraz, w wolnej Polsce, zawsze odwoływali się do historii. Jedni eksponują takie wydarzenia, drudzy inne. Pozwólmy im na to, mamy prawo do różnych ocen. Przy okazji apeluję o jak najczęstszy kontakt ze źródłami. To najwłaściwsza droga do obiektywnego spojrzenia. Wyciągajmy wnioski, unieśmy się ponad własne ambicje i rozmawiajmy ze sobą. W życiu publicznym dialog jest niezwykle istotny. Grajmy do jednej bramki, bo tą bramką jest Polska!

- Ależ z Pana Profesora idealista! Komu dziś będzie się chciało sięgać do dokumentów źródłowych. Włączamy telewizor albo komputer, oglądamy program i wyrabiamy sobie zdanie na taki czy inny temat.
- W życiu trzeba mieć ideały, a nie tylko gonić za pieniędzmi. Stajemy się coraz bardziej wygodni – tutaj zgoda. No i w coraz większym stopniu dajemy się manipulować mediom. Swojego konceptu źródłowego będę jednak bronił dlatego, że jesteśmy przywiązani do tego, co autentyczne. W Polsce powstają nowoczesne muzea oparte na multimediach, ale bardziej cenimy sobie te tradycyjne, z eksponatami. Inaczej odbieramy przekaz powstańca warszawskiego, a inaczej historyka, który będzie nam o powstaniu opowiadał. Mamy potrzebę sięgania do wspomnień, pamiętników, relacji, uwielbiamy zajrzeć hrabiemu Potockiemu do garnka. Jesteśmy ciekawi świata, który za nami, stąd moje przekonanie, że historia zawsze się obroni.

- Zajmuje się Pan problematyką żydowską, więc chciałem spytać, czy nie przerażają Pana coraz częstsze marsze ONR-owców?
- Wyznaję zasadę: homo homini deus, a nie homo homini lupus. Ubolewam zatem, że coraz częściej dochodzi do manifestowania postaw radykalnych, pokazujących brak szacunku do człowieka innej rasy, wychowanego w innej kulturze i wyznającego inną religię. Lecz to zjawisko nie dotyczy tylko Polski. Jeśli każdy ma prawo do swoich poglądów, to zwolennicy ONR również. Gorzej gdy wkraczamy na ścieżkę antysemityzmu, ksenofobii i szowinizmu. Takie postawy zdecydowanie potępiam! Z drugiej strony, nie powinniśmy wyrzucać żadnej grupy na margines. Jeśli tak się stanie, zyska ona na znaczeniu. Proponuję zdiagnozować problem i próbować nawiązać dialog ze środowiskiem, nawet prezentującym skrajne postawy. Bardzo często są to bowiem młodzi ludzie, podatni na propagandę. Pomóżmy im zrozumieć nasze dzieje, pokażmy, że piękne hasło to nie tylko Polak-katolik, ale również Polak-Żyd czy Polak-prawosławny. Każdy z nich ma prawo do polskości. Jeśli to pojmiemy, będziemy silnym państwem.

- Wróćmy do nazw ulic. Od lat zabiega Pan, by Rzeszów zaczął honorować swoich wybitnych żydowskich obywateli.
- Rzeszów nazywany był kiedyś żydowską Jerozolimą, społeczność żydowska stanowiła nawet połowę mieszkańców naszego miasta. Potem nadszedł Holocaust i po tych ludziach zostały same budynki. Zajęliśmy je, korzystamy z nich. O Zagładzie pamiętamy, organizując marsze, ale dla mnie to niewystarczające. Proponuję nadać ulicom nazwiska wybitnych rzeszowian wyznania mojżeszowego, na dobry początek Adolfa Tannenbauma, Nachuma Sternheima i Klary Maayan. Tannenbaum wyjechał do Anglii, tam na giełdzie dorobił się majątku i część pieniędzy przeznaczył na budowę Domu Ludowego, najbardziej okazałego budynku użyteczności publicznej w okresie międzywojennym. Ten Dom Ludowy to dzisiejszy Wojewódzki Dom Kultury przy ul. Okrzei. Chichot historii polega na tym, że ulica Okrzei pojawiła się po wojnie w miejsce ulicy…Tannenbauma. Nachum Sternheim to z kolei pisarz i pieśniarz, jego utwory śpiewa cały żydowski świat. Klara Maayan wyprowadziła siostrę i matkę z getta rzeszowskiego, a potem przez lata angażowała się w działanie na rzecz upamiętnienia ofiar Holocaustu. To z jej inicjatywy powiesiliśmy tablicę na synagodze rzeszowskiej z informacją, że tu znajdował się plac zbiórki Żydów, którzy później zostali zgładzeni w Bełżcu. Przełamywała stereotypy Polaka-antysemity, była najlepszym ambasadorem Rzeszowa w żydowskim środowisku.

- IPN wydał niedawno opinię w sprawie Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej w Rzeszowie, stwierdzając, że nie powinien znajdować się w przestrzeni publicznej. Pytanie: pomniki burzyć czy zostawiać?
- Nie burzyć, przenieść w inne miejsca, w końcu to źródło historyczne. Ale jestem za tym żeby elementy bądź symbole związane z systemami totalitarnymi z przestrzeni publicznej usuwać. Bezwzględnie powinniśmy natomiast szanować cmentarze żołnierzy radzieckich czy niemieckich – tego wymaga nasza chrześcijańska kultura.

- Panie Profesorze, trzeba mieć odwagę, by dziś być historykiem?
- Pyta pan, czy historyk poddawany jest naciskom z zewnątrz? Otóż lekarz przysięga, że będzie robił wszystko, by ratować życie drugiego człowieka. My historycy przyrzekamy, że będziemy dążyć do prawdy i że będziemy obrońcami tej prawdy. Bardzo sobie cenię, iż mogę wykonywać tak szlachetny zawód.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

do “- Polacy, grajmy do jednej bramki!”

  1. Tomasz

    Przywileje żydów jakie posiedli na ziemiach polskich mogą nie być zgodne z interesem polskim. Wytworzyli kulturowe uwarunkowania przedsiębiorczości. Zdaja sobie sprawę że reguły którymi się posługują wchodzą innym w szkodę.

  2. kol

    Pięknie piszesz po pisowsu i katolicku.

  3. Starszy już pan

    Nie będzie zgody jeśli PO to niemieckie pachołki. Kto nie wierzy że niemiecka partia pani merkel CDU stwożyła i finansowała partie tuska proszę wpisać w szukajke google „tusk CDU”

    Niemcy chciały mieć swoich ludzi to i teraz jest kłopot co chwila bo albo rudy oszust grozi Polsce sankcjami za nieprzyjmowanie narzuconych nam kwot islamistów albo schettino z kopacz z ominięciem rządu przez prezydentów miast z PO chcą zaszczepić islam. Jak by to nie było innych problemów w grajdole.

    • d

      i już zaczynasz dzielić naród… jesteś lepszy idź się pomódl za nawrócenie niewiernych a nie pluj jadem na drugiego

    • Sumada do Starszy iuz pan

      Wszystko ok. Tylko to „stworzyła”

    • ROMAN

      No kochany : nowej Hameryki nie odkryłeś od samego początku jak jeszcze Polski nie było i to jeszcze przed Mieszkiem czy Wandą to cały czas byli tacy co w tym Polskim kotle mieszali ale mieszali tak aby dla nich było dobrze i to trwa ponad 1000 lat to czemu się dziwić podpalacze byli zawsze i to robili dla kasy przez stulecia to normalne że i teraz to robią bo mają judaszowe srebrniki a że na 100 tylko 10 ma łeb na karku i myśli to już inna sprawa

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.