Polacy nie chcą grać w koszykówkę

W naszych kraju drastycznie spada liczba osób uprawiających basket.

Jeszcze kilka lat temu w naszym kraju było zarejestrowanych około 50 tys. koszykarek i koszykarzy. Obecnie ta liczba wynosi co najwyżej 20 tys. Tak drastyczny spadek potwierdza teorię, że moda na basket w naszym kraju minęła.

Z tym twierdzeniem zgadza się trener Siarki Tarnobrzeg Bogdan Pamuła.

- Rzeczywiście coś jest na rzeczy. Kiedyś do rozgrywek młodzieżowych zgłaszaliśmy po 10-12 drużyn. Teraz jak jest sześć, to już jest dużo. Gdy organizowaliśmy w Stali Stalowa Wola nabór do rocznika 1980-81, przyszło się ponad 120 chłopców. Podzieliliśmy ich na trzy grupy i na zasadzie eliminacji najsłabszych, dorobiliśmy się zespołów, które grały w I i II lidze. Teraz jak się robi nabór, to trzeba najpierw długo szukać, a następnie prosić delikwenta, by w ogóle na nim się pojawił – przyznaje szkoleniowiec.

NBA i Śląsk wywołały impuls

Młodzi Polacy na punkcie „kosza” oszaleli w ostatniej dekadzie XX wieku. To wówczas, w naszej telewizji pojawiły się regularne transmisje z meczów NBA. To wówczas, dominujący na krajowym podwórku Śląsk Wrocław próbował zawojować Europę. To działało na wyobraźnie działaczy, którzy postanowili stworzyć profesjonalną ligę oraz młodzieży, szczególnie tej męskiej, która chciała naśladować Micheala Jordana, Clyda Drexlera, Magica Johnsona czy innych czarodziejów basketu.

Zabójczy brak limitów

Zapoczątkowany pod koniec ubiegłego stulecia proces profesjonalizacji ligi polegał na uporządkowaniu klubowych budżetów oraz coraz szerszym otwieraniu się na zawodników z zagranicy. Z założenia to od nich, nasza zdolna młodzież miała się uczyć i przy nich się rozwijać. W rzeczywistości brak limitów, sprawił, że obcokrajowcy zabrali miejsca w klubom lub zmarginalizowali rolę miejscowych koszykarzy. Sami zaś zaoferować wiele nie mogli, bo okazali się marnymi nauczycielami. Odrzuty z NBA lub innych lig, nie okazały się motorem, który doprowadziłby do wzrostu poziomu naszych zawodników i zainteresowania samymi rozgrywkami.

I liga przytułkiem miejscowych

Dziś co prawda obcokrajowcy sprowadzani przez klubu grające w PLK, prezentują określone umiejętności, ale brakuje Polaków, zdolnych im dorównać. Ci w dużej mierze stali się tylko dodatkiem do kadr poszczególnych drużyn, aby wypełnić regulaminowe wymogi. Dlatego wielu rodzimych zawodników woli grać w I lidze, gdzie pieniądze co prawda mniejsze, ale o miejsce na parkiecie o wiele łatwiej.

Mistrzostwa nie pobudziły młodzieży

Poprawy sytuacji nie przyniosły nawet mistrzostwa Europy mężczyzn, które odbyły się w naszym kraju w 2009 roku. Władze Polskiego Związku Koszykówki liczyły, że impreza pobudzi utalentowaną koszykarsko młodzież, do podjęcia treningów i ożywienia w całej dyscyplinie. Nic takiego się nie stało, a działaczom wyraźnie brakuje pomysłów jak odwrócić niekorzystną tendencję. – Generalnie nie ma dziś mody na sport wśród młodych ludzi. Ci żyją w bardzo dobrych warunkach, podczas gdy rodzice harują, oni nie muszą się przemęczać. Ciężko jest namówić dziewczynę czy chłopaka, by trochę pomęczyła się na treningach. Im wygodniej jest przed komputerem lub telewizorem – uważa szkoleniowiec.

Degrengolada postępuje

Trener Pamuła wskazuje też inne przyczyny odwrotu młodzieży od uprawiania tej dyscypliny. – Dawniej kluby miały coś do zaoferowania swoim adeptom. Jeździło się na zgrupowania, mecze. Można było zwiedzić nie tylko kraj, ale też pobyć trochę za granicą. Dziś nie mamy pieniędzy, by wysłać juniorów na obóz, zapewnić im odpowiedniej klasy sprzęt, a warunki w jakich muszą trenować są fatalne. Większość zespołów gra też w halach, które lata świetności mają już dawno za sobą – powiedział nasz rozmówca.

Nadchodzi moda na futbol

Niebawem PZKosz wybierze nowe władze. Czy to coś zmieni? Bardzo wątpliwe. Nawet najlepsza strategia marketingowa, promująca dyscyplinę i zachęcająca do jej uprawiania, niewiele pomoże. Potrzebne są nakłady na szkolenie młodzieży, poprawę warunków w jakich ona trenuje oraz zdecydowane ograniczenie liczby obcokrajowców w PLK. A i nawet spełnienie tych warunków, nie da gwarancji na sukces.

Fachowcy przewidują, że w naszym kraju nadchodzi moda na piłkę nożną. Powstają nowe stadiony, coraz więcej kibiców chodzi na mecze Ekstraklasy, rosną klubowe budżety. Młodzież może ćwiczyć w coraz lepszych warunkach, bo budowane są nowe boiska i ośrodki treningowe. Za półtora roku będziemy współgospodarzami mistrzostw Europy. To dodatkowo nakręci koniunkturę na futbol. Kto wówczas będzie pamiętał o koszykówce?

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.