Polała się krew

Największym pechowcem pojedynku w Przemyślu został zawodnik miejscowej Polonii, Bartosz Zając, który w podkoszowej walce otrzymał potężny cios w nos i chwilę później całą twarz miał zalaną krwią.

BUDIMPEX POLONIA PRZEMYŚL – SOKÓŁ ŁAŃCUT. W derbach regionu Sokół lepszy od beniaminka z Przemyśla.

Nie udał się koszykarzom przemyskiej Polonii powrót na parkiety I ligi. Przemyślanie, po rewelacyjnej pierwszej połowie, w drugiej spuścili z tonu, co od razu wykorzystali gracze Sokoła.

W wyjściowej piątce Polonii pojawiło się aż czterech zawodników, którzy w letniej przerwie zasili ekipę Macieja Milana. Dariusz Kaszowski desygnował z kolei do gry tylko jednego nowego zawodnika, Piotra Hałasa. Jak się okazało, nowy rozgrywający Sokoła równie dobrze radził sobie na pozycji nr 2., gdy za dyrygowanie poczynaniami gości odpowiedzialny był Jaromir Szurlej. Obaj zawodnicy bardzo dobrze uzupełniali się na parkiecie, co może tylko dobrze wróżyć ekipie z Łańcuta na kolejne spotkania.

Sobotni mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia przyjezdnych, którzy szybko objęli 7-punktowe prowadzenie (3-10). “Przemyskie Niedźwiadki”, głównie za sprawą Marka Miszczuka i Pawła Pydycha jeszcze w pierwszej kwarcie odrobiły straty z nawiązką. To właśnie z powstrzymaniem rosłego Miszczuka goście mieli największe problemy. Na ich szczęście były gracz m.in. tarnobrzeskiej Siarki często siadał na ławce rezerwowych, co znacznie ułatwiło poczynania łańcucian w grze pod tablicami. Przełomowym momentem spotkania były pierwsze minuty trzeciej kwarty, w której goście grali jak w transie i ani się nie obejrzeli, a mieli już n 17-punktową zaliczkę (51:68). Przemyski beniaminek nie dawał jednak za wygraną. Sprawy w swoje ręce wziął młody Michał Musijowski, który umiejętnie dyrygując poczynaniami kolegów, wlał nadzieję w serca miejscowych kibiców. Goście zaczęli się gubić, przy ławce rezerwowy szalał trener Dariusz Kaszowski, który nie mógł się pogodzić niemal z każdą decyzją sędziów (dostał nawet przewinienie techniczne za rzucenie butelką – przyp. red.). O tym, że w sobotnim meczu nikt nie odpuszczał najlepiej świadczy przypadek Bartosza Zająca, który w podkoszowej walce otrzymał potężny cios w nos i chwilę później całą twarz miał zalaną krwią. Polonia zdołała zniwelować straty do 8 “oczek” (64:72), jednak w samej końcówce górę wzięło doświadczenie i ligowe obycie Sokoła.

POLONIA – SOKÓŁ
66:82
(20:17, 26:32, 8:21, 12:12)
POLONIA: Pydych 11, Mazur 13 (3×3), Bal 2, Mikołajko 5 (1×3), Miszczuk 17 (3×3) oraz Sołtysiak 6, Urban 1, Zając 2, Musijowski 10
SOKÓŁ: Hałas 11 (2×3), Szurlej 11 (2×3), Klima 20 (1×3), Pisarczyk 14 (1×3), Wilczek 13 oraz Dubiel 6 (1×3), Bogdanowicz 3 (1×3), Fortuna 4 (1×3).
Sędziowali: A. Bartocha , M. Żmuda , M. Tracz. Widzów 700.

Marcin Jeżowski

 

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.