Policjant uratował życie duszącemu się 3-latkowi! POSŁUCHAJ

Podkom. Marek Śliwiński w czasie służby. Fot. Policja

IWONICZ, KROSNO. Rodzice małego Mikołaja przeżyli chwile grozy, ale na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie.

POBIERZ i POSŁUCHAJ ROZMOWĘ DYŻURNEGO

Niespełna 3-letni Mikołajek z Iwonicza, który zadławił się cukierkiem, żyje dzięki akcji ratunkowej przez telefon, którą przeprowadził podkomisarz Marek Śliwiński z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie. Policjant spokojnie i rzeczowo instruował zrozpaczoną matkę chłopczyka jak udzielać pierwszej pomocy. Zrobił to na tyle skutecznie, że dziecko samodzielnie oddychało już przed przyjazdem karetki. W czynnościach ratowniczych pomagał także ojciec maluszka.

W miniony czwartek kilkanaście minut przed godziną 15 podkom. Marek Śliwiński, który wówczas pełnił służbę dyżurnego, odebrał telefon. Dzwoniła kobieta, która płacząc  oznajmiła, że jej synek zakrztusił się cukierkiem. Z relacji matki malucha wynikało, że nie może on oddychać i jest o krok od śmierci.

- Najgorsze w takich sytuacjach jest to, że najbliższa rodzina panikuje lub co jeszcze gorsze nie robi nic, tylko się przygląda. Na szczęście w tym przypadku dzięki temu, że dyżurny zachował zimną krew i zdołał uspokoić rozhisteryzowanych rodziców, dziecko udało się uratować – komentują sąsiedzi rodziców Mikołajka.

Zrozpaczona matka błagała o pomoc

- Usłyszałem w słuchawce przerażony głos kobiety: “Ratunku, mój synek się dusi”. Kobieta krzyczała, by ratować jej małe dziecko, które nie oddycha i traci przytomność. Życie maluszka było zagrożone, liczyła się każda minuta. Wiedziałem, że muszę pomóc – opowiada w rozmowie z Super Nowościami podkom. Marek Śliwiński. – Gdy uspokoiłem matkę poprosiłem ją, aby podała mi swój adres zamieszkania. Towarzyszył jej mąż – opisuje. W międzyczasie policjant zwrócił się swojego współpracownika, z którym wówczas pełnił dyżur, aby wezwał karetkę pogotowia we wskazane przez dzwoniącą miejsce. Następnie instruował przez telefon kobietę, w jaki sposób ratować syna. – Wiedziałem jak zachować się w takiej sytuacji, gdyż przeszedłem odpowiednie szkolenie – tłumaczy.

Wszystko działo się błyskawicznie

Kobieta przekazywała mężowi wszystkie polecenia dyżurnego, dotyczące sposobu prowadzenia czynności ratowniczych. – W tym przypadku chodziło przede wszystkim o to, aby udrożnić drogi oddechowe u chłopczyka. Informowałem krok po kroku co trzeba robić, by pomóc dziecku. A więc w grę wchodziło ułożenie malucha w odpowiedniej pozycji, uderzanie w plecki – wyjaśnia podkomisarz Śliwiński. – Po chwili usłyszałem, że dziecko kaszle i płacze. Wiedziałem już, że jest dobrze – informuje. Dziecko złapało oddech zanim do Iwonicza przyjechała karetka pogotowia, która przewiozła maluszka do szpitala na badania.

- Chłopczyk trafił do nas w dobrym stanie. Nie stwierdziliśmy u malca żadnych dolegliwości, ani infekcji i na drugi dzień został wypisany do domu – poinformował nas Jacek Mrozek, ordynator oddziału dziecięcego szpitala w Krośnie.

***

Coraz częściej słyszy się o profesjonalnym podejściu do służby osób do tego powołanych. Pokazała to np. akcja ratownicza po zderzeniu dwóch pociągów. Ale także w mniej spektakularnych zdarzeniach mamy do czynienia z fachowością chociażby policjantów. Ot choćby niedawno policjant po służbie uratował w Przemyślu tonących, czy teraz podkomisarz Marek Śliwiński z zimną krwią zapanował nad rodzicami 3-letniego Mikołajka i dzięki temu chłopczykowi nic się nie stało. To musi budzić uznanie, ale daje także poczucie bezpieczeństwa.

Wioletta Zuzak

do “Policjant uratował życie duszącemu się 3-latkowi! POSŁUCHAJ”

  1. żona mundurowego

    Brawo dla Pana podkom. Śliwińskiego, takich ludzi jest mało. Szacunek dla Pana.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.