Policjant zamieszany w brutalny napad!

Jeden z bandytów, którzy napadli na dom w Orłach. Fot. Archiwum policji

Jeden z bandytów, którzy napadli na dom w Orłach. Fot. Archiwum policji

ORŁY. Dzięki świetnie zabezpieczonym śladom przez policjantów, po 18 miesiącach sprawa napadu w Orłach została rozwikłana…

Sprawa brutalnego napadu w Orłach, gdzie napastnicy mieli ubrane kamizelki policyjne, była z gatunku tych, które są praktycznie nie do rozwiązania. A jednak udało się. – To efekt świetnie zabezpieczonych śladów przez policjantów na miejscu napadu – mówi komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackich policjantów.

Okazało się, że jeden z napastników dostał się do jednej z policyjnych baz w związku z innym przestępstwem. Tym sposobem policyjny system pokojarzył jego osobę z napadem w Orłach. Następnie wpadło trzech jego kompanów. – Mogę powiedzieć, że wśród zatrzymanych jest również policjant z dziesięcioletnim stażem – mówi komisarz Międlar.

Do napadu doszło 12 grudnia 2011 roku w miejscowości Orły tuż przed wieczornymi „Wiadomościami”. O napadzie Super Nowości pisały wówczas jako pierwsze. Do jednego z domów przyszło dwóch mężczyzn ubranych w kamizelki z napisem „policja”. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nie wybrali tego budynku na chybił trafił, tylko doskonale wiedzieli kogo chcą napaść. Okazało się, że w domu była 24-letnia kobieta oraz 2,5-letnie dziecko. Kobieta została skrępowana za pomocą taśmy używanej zwykle w hurtowniach. Na szczęście bandyci nic nie zrobili dziecku, ale musiało patrzeć na to, jak napastnicy krępują jego matkę.

Dziwny napad
Co ciekawe – i zwracali na to uwagę wówczas śledczy napad nie trwał kilka minut, bandyci z bronią w ręku czekali na gospodarza domu ponad godzinę. Po jego przyjściu do domu został zaatakowany i dosłownie skatowany. Napastnicy zabrali mu około 20 tys. zł oraz kluczyki i dokumenty do stojących przed domem samochodów. Bandyci wyszli z domu i skierowali się w stronę miejscowości Hnatkowice. Za bandytami ruszył ściągnięty przez policjantów pies tropiący razem z przewodnikiem ze Straży Ochrony Kolei. Okazało się, że 1,5 kilometra od domu, na który napadli, wsiedli do samochodu, którego ślady opon zostały na błocie. Niestety, pies już dalej nie podjął tropu.

Polacy, a nie Ukraińcy
Na początku wydawało się, że mogły to być porachunki i to z Ukraińcami, którzy zaraz po napadzie uciekli do swojego kraju. Później się okazało, że napastnicy mówili bardzo dobrze po polsku, bez żadnego akcentu. Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu na początku stycznia 2012 roku postanowili opublikować wizerunek jednego z bandytów, jaki stworzył policyjny rysownik na podstawie zeznań napadniętej kobiety i mężczyzny. – Policjanci wykonali wiele czynności operacyjnych, ale niestety, nic to nie dało – mówił w lipcu ubiegłego roku w rozmowie z Super Nowościami Jacek Staszczak, z-ca prokuratora rejonowego w Przemyślu. Ostatecznie śledztwo umorzono w ubiegłym roku.

Okazało się jednak, że nie poszła na marne praca policjantów zabezpieczających ślady po napadzie. Niedawno udało się powiązać pewne ślady i wpadł jeden z bandytów. Ten przyznał się do winy, a wieczorem we wtorek zostały zatrzymane pozostałe trzy osoby zamieszane, według organów ścigania, w napad, w tym policjant z dziesięcioletnim stażem. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, funkcjonariusz zamieszany, według śledczych, w napad pracował na co dzień jako dzielnicowy w jednym z komisariatów policji w Toruniu. Zarówno on, jak i jego trzech kompanów – groźnych i znanych policji toruńskich bandytów, usłyszało już zarzuty w związku z napadem w Orłach i wylądowało w areszcie tymczasowym na okres trzech miesięcy. Obecnie trwają intensywne ustalenia funkcjonariuszy, bo jak się dowiedzieliśmy, cała czwórka prawdopodobnie ma na koncie inne napady oraz przestępstwa.

Grzegorz Anton

do “Policjant zamieszany w brutalny napad!”

  1. lex

    Tym sposobem policyjny system pokojarzył jego osobę z napadem w Orłach

    co zrobił, a może zidentyfikował ????????

  2. lex

    gdzie napastnicy mieli ubrane kamizelki policyjne, była z gatunku tych, które są praktycznie nie do rozwiązania.

    co mają wspólnego kamizelki z rozwiązaniem zagadki kryminalnej, to raczej ślady daktyloskopijne, prawdopodobnie o tym zdecydowały , Panie Międlar !

  3. olaf

    nikNIKT JUZ CHŁOPCZE DZISAJ NIE GRYPSUJE

  4. olaf

    nikNIKT JUZ CHŁOPCZE DZISAJ NIE GRYPSUJE

  5. blokers

    wsadzić tego gliniarza między grypsujących,będą duże oszczednosci

  6. blokers

    wsadzić tego gliniarza między grypsujących,będą duże oszczednosci

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.