Polityczni rozśmieszacze

Do niedawna najbardziej rozweselającym mnie politykiem był Ryszard Czarnecki. Kiedyś poseł, dziś europoseł. To człowiek, który bez przerwy znajduje się w pogoni za poselskimi apanażami. Był już w ZChN, potem w AWS, a jeszcze później w biało-czerwonym krawacie sławił jako zbawcę narodu Andrzeja Leppera. Gdy jednak Lepperowi przestało przyświecać słońce, poseł Czarnecki uwijał się jak w ukropie, by znaleźć sobie lukratywne miejsce gdzieś, gdzie nic się nie robi, tylko bierze „kasę”.

Podczas tego wicia się Czarnecki ubiegał się nawet o fotel prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Nie wyszło, ale wreszcie hołd podróżnika po różnych partiach przyjął prezes Kaczyński i wystawił go do wyborów europarlamentarnych w Bydgoszczy. Udało się niewielką liczbą głosów i Czarnecki mógł odetchnąć z ulgą, bo stanowisko europosła zapewnia frukta do końca życia.

Za przytulenie do europarlamentu przez PiS europoseł Czarnecki rewanżuje się pomstowaniem na wszystkich, którzy nie wielbią prezesa Kaczyńskiego i jego partii PiS. Zobaczymy wokół kogo będzie się wił Czarnecki, gdy przyjdzie czas takich wyborów, kiedy PiS-u już nie będzie. Znając przezorność europosła Czarneckiego należy przypuszczać, że już rozważa, jaki obrać azymut.

Drugim rozśmieszaczem jest poseł Eugeniusz Kłopotek, któremu partyjni koledzy nadali ksywkę „Problemek”. Co prawda poseł Kłopotek jest, w przeciwieństwie do Czarneckiego, od zarania wiernym synem swojej partii, ale z europosłem Czarneckim łączy go poziom rozrywki, jakiej dostarcza telewidzom. Poseł Kłopotek jest głosem ludu i mediów. Gdy dwie godziny po opublikowaniu raportu MAK na temat katastrofy smoleńskiej odezwały się głosy z partii PiS, że bije on w godność narodu polskiego, poseł Kłopotek bez wahania oświadczył mediom, że po opublikowani tego raportu poczuł się, jakby ktoś mu dał w twarz. Nie czytał, nie miał pojęcia, co w raporcie jest, a czego nie ma, ale tak szczerze, prostolinijnie przyznał, że jest z głosem i wolą ludu PiS bez względu na fakty. W ubiegłym tygodniu, przed głosowaniem wotum zaufania dla ministra Klicha, poseł Kłopotek znowu oświadczył prostolinijnym tonem świętego oburzenia, że będzie głosował tak, aby następnego dnia móc spojrzeć w lustro. Po głosowaniu nie dowiedzieliśmy się czy poseł patrzy w lustro czy nie. Jednak panowie Czarnecki i Kłopotek mimo usilnych starań nie dorównują w rozśmieszaniu posłowi Macierewiczowi. Ale jemu nikt nie dorówna…

Krzysztof Pipała

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.