Polityka wkroczyła do przedszkoli

Radni najpierw kłócili się miedzy sobą o opłaty za przedszkola, teraz poróżniła ich wojewoda inaczej interpretując samorządowy cennik, ale na szczęście dzieciaki o tych kłótniach nie wiedzą. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Pierwsza przedstawicielka rządu w województwie zabrała przedszkolakom, a przy okazji dała radnym powód do kłótni.

Wojewoda uchyliła uchwałę Rady Miejskiej w Stalowej Woli dotyczącą opłat za przedszkola. Radni dawali spore ulgi w opłatach, ale zdaniem wojewody, samorząd nie ma prawa być taki szczodry. Szef miejskiej komisji oświaty nazwał decyzję wojewody stricte polityczną, nie wyjaśniając jednak, za co szefowa administracji państwowej w regionie, miałaby się mścić na Stalowej Woli. Małgorzatę Chomycz-Śmigielską w obronę wziął wiceprzewodniczący samorządu miejskiego i zarzucił koledze nieznajomość prawa oraz tkwienie w poprzedniej epoce. Radni zbierają się na nadzwyczajnej sesji, żeby wrócić do poprzednich opłat. Poprzednich, czyli wyższych.

15 czerwca radni przyjęli nowe stawki opłat za przedszkola. Pechowo w cenniku wprowadzili opłatę stałą za zadeklarowaną liczbę godzin dziecka w przedszkolu oraz zniżki w opłatach za drugie i kolejne dziecko. Uchwała była tak skonstruowana, że miasto na niej niewiele traciło, a rodzice przedszkolaków płacili mniej. Nawet o 120 zł miesięcznie. Nowy cennik miał obowiązywać od 1 września.

W Nisku można, w Stalowej Woli – nie
Prawnicy wojewody powołując się na nową ustawę oświatową, wskazali że tak skonstruowany system opłat nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów pobytu dziecka w przedszkolu. Do tego opłata stała narusza zasadę ekwiwalentności świadczeń. To wystarczyło i na miesiąc przed wejściem w życie niższych opłat przedszkolnych, do magistratu przyszedł z Rzeszowa kwit unieważniający je. Radni najpierw zastanawiali się, czy nie zaskarżyć do sądu rozstrzygnięcia wojewody, bo wiele samorządów tak robi, ale machnęli ręką. Przywrócą stare opłaty, a po kilku miesiącach wypracują nowy system opłat. I tak prawdopodobnie zdecydują na najbliższej, nadzwyczajnej sesji. Będzie to taniej dla samorządu, choć przez kilka miesięcy rodzice przedszkolaków będą płacić więcej.

Decyzja wojewody nie mogła jednak przejść bez komentarzy. Jacek Czech, przewodniczący komisji oświaty, która firmowała nowy system opłat, powiedział wprost, że jest to decyzja polityczna. – W sąsiednim Nisku obowiązuje identyczna uchwała i wojewoda jej nie zakwestionowała – wytyka radny Czech. Sypie jak z rękawa przykładami innych miast w Polsce z podobnymi regulacjami, w które wojewodowie się nie wtrącali. Najlepszym przykładem jest Kraków.

To już nie komuna i wojewodzie wolno więcej
Uwagi Czecha o wojewodzie nie spodobały się radnemu Dariuszowi Przytule (PO). Przypomniał koledze, że to już nie państwo komunistyczne, w którym szef komisji oświaty się wychował, ale państwo prawa, o którym widocznie Czech niewiele wie. Taka wymiana zdań gwarantuje podwyższoną temperaturę debat na najbliższej sesji. Rodzice przedszkolaków natomiast złudzeń już nie mają. Udało im się ubłagać radnych do obniżenia opłat, to na drodze do szczęścia stanął im system kontroli państwowej, a ten jest nieczuły na takie błagania.

Jerzy Mielniczuk

do “Polityka wkroczyła do przedszkoli”

  1. ROMAN

    i to jest to – prawie jak na plantacji w czasach kolonialnych nie a mamy podobno 21 wiek.

  2. K. Bimbała

    To jest idealnie czytelny przykład na obecna POlityke prorodzinną koalicji PO/PSL pod warunkiem jeśli w nawiasie umieścimy politykę nepotyzmu tejże grupy rządzącej. Napisano tutaj po ludzku o jednym wymiarze tej troski.
    Podam drugi małżeństwo z trojgiem dzieci w wieku szkolnym matka krawcowa własny biznes pada pod ciężarem opłaty za ZUS, wynajem lokalu itd, mąż nie wyrabiając w kraju w bankowości , aby utrzymać rodzinę decyduje się na wyjazd za chlebem do Londynu – szuka pracy dorywczej.Matka w kraju zgłasza się o zasiłek rodzinny składa furę papierów , sprawdzają i dostaje zasiłek po jakimś czasie bierze kilkadziesiąt zł przez 7-m-cy. Ojciec otrzymuje stałą pracę i składa w Anglii wniosek o zasiłek rodzinny. Teraz zaczyna się chryja na cztery fajerki oburzone władze polskie budzą się , sprawdzają od nowa oskarżając o chciwość na EURO itd. czy ktoś mądry powie czym się to skończy dla tej rodziny , pudłem dla rodziców …(to nie była matka Madzi), Rutkowskiego to tez nie interesuje?, koszt utrzymania tych dzieci PAŃSTWA POLSKIEGO także. Rostowskiego tylko interesuje aby rodzice pracowali do 67 lat , żyli krótko, zaś te wymienione dzieci jak najszybciej płaciły w POlsce wysokie podatki , studiować nie muszą, bo tylko tania siła robocza potrzebna na wypracowanie wysokich emerytów dla biednych posłów dorabiających w parlamencie!

  3. Canto

    Stołki się kłócą, a polityka pro-rodzinna nie istnieje.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.