Polkom w lidze coraz trudniej

EDYTA CZERWONKA (na zdjęciu z 2-letnią córką Anielą) w lipcu skończy 28 lat. Jest jedną z najbardziej doświadczonych i pożytecznych koszykarek AZS-u Rzeszów. Grała także w SMS PZKosz Łomianki, ROW-ie Rybnik, AZS Jelenia Góra oraz Wiśle Kraków, gdzie miała okazję pracować z trenerem Wojciechem Downarem-Zapolskim, aktualnie opiekunem “akademiczek”. Fot. Paweł Bialic

EKSTRAKLASA KOBIET. Rzucająca AZS-u Rzeszów EDYTA CZERWONKA o specyfice zakończonego właśnie sezonu i bolączkach żeńskiej koszykówki.

- Jaki to był sezon?
- Dziwny. Tak jak powiedział trener, można go podzielić na trzy etapy. Najpierw grałyśmy polskim składem, potem doszła Amerykanka Leah Metcalf, a na koniec zostałyśmy zdziesiątkowane. Trzy dziewczyny odeszły, dopadły nas kontuzje. Pod względem finansowym sezon też był różny. Może nie będę się nad tym rozwodzić… Aha i specyficzny był sam system rozgrywek. Nie grałyśmy regularnie, kalendarz okazał się strasznie “dziurawy”. To nie sprzyjało budowie formy. Nie mówiąc o tym, że Pabianice, wygrywając zaledwie jeden mecz w sezonie, mogły nas zepchnąć na ostatnie miejsce.

- Wróciła pani na parkiety po 2-letniej przerwie. Było łatwiej, niż się pani spodziewała?
- Grałam już w ekstraklasie, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Gdybym po tak długiej przerwie wróciła do pierwszej ligi, pewnie otrzymałabym od trenera większy kredyt zaufania. A tak, musiałam pracować na niego przez cały sezon i dopiero w końcówce pograłam dłużej. Generalnie jestem jednak zadowolona. Zaczynałam spokojnie, nie wytwarzałam dodatkowej presji. No i wydaje mi się, że trochę pomogłam drużynie.

- Co pani zapamięta z tego sezonu?
- Naszą ostatnią, kilkudniową eskapadę łódzko-pabianicką. Szkoda, że to nie wydarzyło się na początku sezonu, może wtedy szybciej udałoby się scementować zespół. Okazało się, że potrafimy radzić sobie z przeciwnościami losu. Nie poddałyśmy się, jesteśmy zadowolone, iż pokazałyśmy charakter.

- Co powie pani o poziomie ligi?
- Wisła Kraków, CCC Polkowice i Artego Bydgoszcz były poza zasięgiem. Te kluby mają budżety światowego formatu i koszykarki z najwyższej półki. Z kilkoma drużynami nawiązałyśmy walkę, odniosłyśmy cztery zwycięstwa. Poziom ligi na pewno nie jest niższy niż dwa lata temu.

- Jednak kłopotów nie brakuje. W niemal 40-milionowym kraju ekstraklasa składa się z 10 drużyn, połowa z nich cierpi na chroniczny brak gotówki. Kuleje także promocja kobiecej koszykówki. Liga w mediach wypada bardzo słabo.
- Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy walczą o naszą dyscyplinę. Problem jednak istnieje. Gdy zaczynałam przygodę ze sportem, koszykówka była bardzo popularna. Dużo bardziej niż teraz. Ale wtedy reprezentacja Polski odnosiła sukcesy. Dziś tego bodźca brakuje.

- Problem leży tylko w marazmie kadry narodowej czy też jest głębszy i zaczyna się już od samego systemu szkolenia?
- Szkolenie nie jest chyba najgorsze. Osiągałam sukcesy w kadetkach i juniorkach, potem zostałam młodzieżową wicemistrzynią Europy. Sęk w tym, że nie miało to żadnego przełożenia na dorosłą reprezentację. Kadra ma pod górkę, bo Polkom w lidze coraz trudniej się przebić. Nie ma limitu dla obcokrajowców i tu jest pies pogrzebany. PZKosz powinien coś z tym zrobić. Ba, wystarczy jedynie powielić wzory z Tauron Basket Ligi. To chyba dobry kierunek, skoro męska reprezentacja wspina się na coraz wyższy poziom?

- Wygląda na to, że AZS wróci do Rzeszowa. Chyba nie muszę pytać, czy się pani cieszy?
- Cały zespół się cieszy. Lepsza atmosfera na meczach dodaje “poweru”. W Łańcucie był problem z frekwencją. Kilka lat temu w Rzeszowie spotkania w pierwszej lidze oglądało więcej kibiców.

- W sobotę rozegrałyście ostatni ligowy mecz. Myśli już pani o kolejnym sezonie?
- Za wcześnie na to. Tylko my i Pabianice zakończyłyśmy rywalizację, pozostałe drużyny wkraczają w decydującą fazę sezonu. W naszym klubie sporo się dzieje, nie wiadomo, jaka będzie przyszłość, więc ciężko składać jakiekolwiek deklaracje. Decyzje o przeprowadzkach zawsze podejmujemy wspólnie z mężem.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

do “Polkom w lidze coraz trudniej”

  1. radca prawny

    Jak sama nazwa mowi AZS to ma byc Akademicki Zwiazek Sportowy.
    Czy ta pani jest studentka aby reprezentowac klub studencki (akademicki) ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.