Polsce będą się kłaniać narody Europy

- Jan Paweł II będzie jednym z największych papieży - prorokował ojciec Klimuszko. Miał rację.

- Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło – przewidywał Andrzej Czesław Klimuszko.

- Wojna wybuchnie na Południu wtedy, kiedy będą zawarte wszystkie traktaty i będzie otrąbiony trwały pokój. Rosję zdradzą jej sąsiedzi. Ogniste włócznie uderzą w zdrajców. Zapłoną całe miasta. Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestię. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromna falę. Widziałem transatlantyki znoszone jak łupinki…. Ta góra wodna sunie ku Europie. Nowy Potop! Zadławi się w Gibraltarze! Wychlupnie do środka Hiszpanii, wleje się na Rzym – tak przerażającą wizję roztoczył w końcu lat 70. franciszkanin Andrzej Czesław Klimuszko.

Duchowny nigdy nie sprecyzował, kiedy apokalipsa się ziści. – Pan Bóg jest poza czasem. On nie używa naszego kalendarza. A ludzie się modlą, proszą co dnia o miłosierdzie, wstrzymują karzącą dłoń – tłumaczył ojciec Andrzej (1905-1980).

Nad samą Polską nie widział czarnych chmur. – Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi. To Europę naprawdę zjednoczy.
Dlaczego nasz kraj będzie miejscem szczególnym? Zawdzięczamy to milionom męczenników, którzy wstawiają się za nas u Boga.

Wojtyła wyjdzie i cały świat zadziwi

W siermiężnej, socrealistycznej rzeczywistości Klimuszko przewidywał rozpad Związku Radzieckiego i powstanie wolnej Ukrainy. Zapowiedział upadek komunizmu i odrodzenie niezależnego państwa polskiego. – Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, a kraj ten zostanie tak uhonorowany wysoko jak żaden w Europie. Będzie jakaś wojna w Europie, ale to nie przejdzie przez teren Polski (chodzi prawdopodobnie o Jugosławię). Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło.

Ojciec Klimuszko zdawał się znać również przyszłość Kościoła. Kiedy w 1978 roku na tronie Piotrowym zasiadł Jan Paweł I, franciszkanin nie był zadowolony. – Po co go wybrali, on będzie krótko żył i nic nie zrobi – mruczał. Minęło nieco więcej niż miesiąc i okazało się, że miał rację, papież zmarł.

Kiedy nadszedł czas kolejnego konklawe, Klimuszko stwierdził: – Jeśli Włoch nie wyjdzie, to wyjdzie Wojtyła. I ta przepowiednia się spełniła. O Janie Pawle II Klimuszko powiedział jeszcze: – Będzie jednym z największych papieży. Od niego nastanie nowa era Kościoła. Cały świat zadziwi. Od niego będzie się liczyć nowa epoka Kościoła i Polski. Imię Polski rozsławi po wszystkich krajach ziemi. Inne narody będą się uczyć naszej historii i języka. Dla Kościoła jego panowanie będzie bardzo pomyślne.

Wobec powyższego widać wyraźnie, że nie na darmo współcześni nazywali Andrzeja Czesława Klimuszkę jasnowidzem. Zakonnik miał dar widzenia przez materię, przestrzeń i czas.

Jako dziecko uzdrowił koleżankę

Czesław Klimuszko od dziecka zafascynowany był przyrodą. Niczym św. Franciszek otaczał miłością ptaki, ryby, drzewa, rośliny i kwiaty. Wyczuwał, które zioła działają dobroczynnie na człowieka, a które mogą mu zaszkodzić. Pierwszego uzdrowienia dokonał w wieku… 11 lat, kiedy to wyleczył ziołami młodszą koleżankę z dziwnych bąbli, które pojawiły się na jej skórze.

W szkole interesowały go przede wszystkim przedmioty humanistyczne. Zmorą była matematyka. Jak wspomina, gdyby nie użył paranormalnych zdolności swojego umysłu, nie zdałby matury. Tylko to skłoniło nauczyciela do wpisania Klimuszce pozytywnej oceny z pisemnego egzaminu z matematyki. Obdarzony niezwykłymi zdolnościami maturzysta nie rozwiązał bowiem ani jednego zadania.

Czesław czuł, że Bóg oczekuje od niego, aby został kapłanem i służył innym. Z rodzinnego Nierośna (obecnie gm. Dąbrowa Białostocka, kiedyś diecezja wileńska) wyruszył w 1925 roku do klasztoru we Lwowie. Na nowicjat został skierowany do Kalwarii Pacławskiej. Tu złożył pierwsze śluby i tu otrzymał zakonne imię: Andrzej. Śluby wieczyste złożył we wrześniu 1929 r. Niecałe 5 lat później, w Krakowie, przyjął święcenia kapłańskie.

Wybuch II wojny nie zaskoczył ojca Andrzeja. W noc poprzedzającą wkroczenie hitlerowców na ziemie polskie, młody kapłan zobaczył przyszłość Polski. – Widziałem we śnie cały dla nas tragiczny przebieg kampanii wrześniowej i jej nieszczęsny finał. Następnie przesuwały się niby na ekranie kinowym dantejskie sceny cierpień Polaków w kaźniach masowej zagłady obozów koncentracyjnych oraz gehenny życia pod groźbą kuli hitlerowskiej na co dzień – pisze

W 1947 roku zakonnik znów podzielił się swoją wiedzą na temat przyszłości: – Widzę niespodziewaną śmierć kardynała Hlonda 24 października. Przyczyną jego śmierci będą płuca. Zaraz po nim umrze nagle drugi dostojnik duchowny, nieco niższy w hierarchii kościelnej.
August Hlond zmarł we wskazanym dniu w 1948 r. na zapalenie płuc, do którego doszło po operacji wyrostka robaczkowego. Kilka dni później, zginął w wypadku samochodowym biskup łomżyński, Stanisław Kostka Łukomski, który prowadził ceremonię pogrzebową kardynała.

Wiedział, co zrobią terroryści

W 1957 roku ksiądz Klimuszko został poproszony o pomoc w odnalezieniu 15-letniego syna Bolesława Piaseckiego, założyciela Stowarzyszenia “Pax”. Chłopiec został porwany, kiedy wracał ze szkoły. Patrząc tylko na jego zdjęcia, jasnowidz przepowiedział, że nie uda się go już odnaleźć żywego. Stwierdził, że Bohdan Piasecki nie żyje od siedmiu tygodni, a ciało jego ukryto w łazience. Rzeczywiście niecałe dwa lata później podczas remontu budynku w Warszawie (dziś przy al. Solidarności) przypadkowo odnaleziono zwłoki chłopca w piwnicznej umywalni. Zginął zaraz po uprowadzeniu, w pierwszym dniu.

Nie dziwi, że wkrótce sława polskiego jasnowidza w habicie przekroczyła żelazne granice. W 1974 roku Amerykanie poprosili zakonnika o wskazówki, które pozwoliłyby na odnalezienie uprowadzonej Patty Hearst, dziedziczki fortuny amerykańskiego potentata prasowego. Polak trafnie określił jej miejsce pobytu w Kalifornii.

W 1975 roku Klimuszce udało się odtworzyć okoliczności śmierci legendarnego majora Henryka Dobrzańskiego-Hubala. Powiedział, że Niemcy tak bardzo bali się pośmiertnego kultu bezkompromisowego patrioty, że jego ciało poćwiartowali i wrzucili do rzeki albo zakopali gdzieś w lesie. Początkowo nikt tej tezy nie traktował poważnie. Po latach dla wielu badaczy stała się ona prawdopodobna. Przypuszcza się, że bestialskiego rozczłonkowania zwłok dokonał ukraiński weterynarz w hitlerowskim mundurze. Ciała szalonego majora (tak określanego przez hitlerowców) do dziś nie odnaleziono.

Ojciec Klimuszko został również poproszony przez ambasadę o pomoc w odnalezieniu porwanego w 1978 r. przez terrorystów Aldo Moro, premiera Włoch. Duchowny przewidział śmierć włoskiego polityka. Jak się okazało, niestety, znów miał rację.

Ksiądz Andrzej miał ogromną wiedzę na temat funkcjonowania ludzkiego organizmu. Choć nie miał wykształcenia medycznego, potrafił bezbłędnie określić, na co cierpi dana osoba. Z pomocą indywidualnie dobieranych mieszanek ziołowych pomógł wielu osobom. Kolejki przed klasztorem w Elblągu, gdzie mieszkał od 1961 roku, ustawiały się do niego codziennie. Ludzie doceniali nie tylko niezwykłe umiejętności kapłana, ale też jego skromność, serdeczność i franciszkańską chęć niesienia pomocy, nawet wtedy, kiedy sam uzdrowiciel już niedomagał. Ojciec Klimuszko chorował na gruźlicę płuc. Zmarł 25 sierpnia 1980 r. Przed śmiercią zapytany o perspektywy dla Wolnych Związków Zawodowych odpowiedział dość zagadkowo: związek powstanie i to dwukrotnie. Historia pokazała nam w 1980 i 1989 roku, że i tym razem się nie pomylił…

Wszystkich mocniej zainteresowanych osobą Andrzeja Czesława Klimuszki polecamy znakomite książki Krzysztofa Kamińskiego “C. A. Klimuszko – zielarz, jasnowidz – uzdrowiciel”, “Franciszkanin z Elbląga” oraz “Ojciec Klimuszko. Życie i legenda”, które i nas zainspirowały.

Beata Sander

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.