Polska gorsza od Portugalii

Czwartkowa porażka z Portugalią, była pierwszym przegranym meczem polskiej reprezentacji pod wodzą selekcjonera, Jerzego Brzęczka (nz. z prawej). Fot. Dariusz Walczyk

PIŁKA NOŻNA. LIGA NARODÓW. Pierwsza porażka reprezentacji pod wodzą Jerzego Brzęczka.

Czwartkowa porażka z Portugalią, mocno skomplikowała sytuację reprezentacji Polski w Lidze Narodów. Na oczach ponad 48 tys. kibiców, Polacy zagrali bardzo dobre pierwsze 20 minut ale to nie wystarczyło na dobrze zorganizowanych Portugalczyków. Mimo braku Cristiano Ronaldo, południowcy pokazali, że mistrzostwo Europy to nie był przypadek. Przypomniał o tym na konferencji prasowej trener gości, odpowiadając na pytanie portugalskiego dziennikarza, jakim stylem grali Portugalczycy. Fernando Santos odpowiedział: – Raz gramy ofensywnie, raz defensywnie ale to my jesteśmy mistrzem Europy.

Dobre tylko pół godziny

Skromna, około 100-osobowa grupa kibiców Portugalii, głośno powitała swój zespół, który wybierał na rozgrzewkę. Później doping „Kotła czarownic”, całkowicie zagłuszył przyjezdnych i wlał energię w biało-czerwonych. Niestety dobrej gry starczyło tylko na 20. minut, a wg trenera Jerzego Brzęczka na nieco dłużej, bowiem na konferencji pomeczowej chwalił pierwsze 30. minut. Polacy przystąpili do meczu bardzo skoncentrowani, chcąc przejąć piłkę w środku pola i wyprowadzić szybki kontratak. W 6. min Rafał Kurzawa dośrodkowywał z narożnika pola karnego, jednak w tej sytuacji obronną ręką wyszła defensywa Portugalii. W 9. min spore zagrożenie było z kolei pod naszą bramką, jednak niecelny strzał oddali Portugalczycy. Kolejne minuty to walka o środek boiska gdzie Piotr Zieliński podejmował próby przeniesienia ciężaru gry w boczne strefy boiska. Głośnym okrzykiem w 17. min kibice domagali się bramki dla biało-czerwonych. Minutę później przy trzecim z kolei rzucie rożnym, świetnym dośrodkowaniem popisał się Kurzawy i Stadion Śląski eksplodował. Strzelcem bramki został nie kto inny, jak Krzysztof Piątek. Niezwykle skuteczny we włoskiej Seria A napastnik, potwierdził bardzo wysoką formę i zaliczył premierowego gola w reprezentacji Polski. W 21. min groźny strzał oddali Portugalczycy, ale na szczęście minął on polską bramkę. Chwilę późnej zarysowała się lekka przewaga gości, czego efektem były tym razem trzy rzuty różne. Nasza defensywa popełnia pierwszy błąd, który przyniósł opłakane konsekwencje. Była 31. min, gdy groźną akcję z prawej strony przeprowadzili Portugalczycy. Zakończyła się ona dośrodkowaniem i płaskim strzałem Andre Silva, który doprowadził do remisu. Portugalczycy, podbudowani strzeleniem wyrównującej bramki, poczynali sobie coraz śmielej. Tuż przed przerwą, bierne zachowanie polskiej obrony i musiał ratować wślizgiem Kamil Glik, który tak pechowo interweniował, że wpakował piłkę do własnej bramki.

Kuba dał nadzieję

Druga połowa rozpoczęła się od otwartej gry Polaków. Niestety szybką akcja indywidualna Bernardo Silvy, który oddał  mocny strzał tuż przy słupku zakończyła się trzecią bramką dla mistrzów Europy. Grę biało-czerwonych ożywiły dopiero zmiany i wprowadzenie na boisko skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia. Przyniosły one efekt w 77. min, gdy rajd Kamila Grosickiego zakończył się dośrodkowaniem w pole karne. Do odbitej piłki dopadł rozgrywający 104. mecz w biało-czerwonych barwach Jakub Błaszczykowski, który bezpośrednim strzałem zdobył bramkę kontaktową. Ostatnie 10 minut upłynęło jednak pod znakiem przewagi Portugalczyków, którzy kontrowali grę w środku pola, wyprowadzając groźne akcje. W nich ważną rolę odgrywał wprowadzony pół godziny po przerwie Roberto Sanchez, który raz po raz absorbował obronę i Łukasza Fabiańskiego Doliczony czas gry nie przyniósł wyrównania i polscy kibice w smutnych nastrojach Stadion Śląski w Chorzowie. Trener Jerzy Brzęczek za przyczynę porażki uznał indywidualne błędy defensywy, podkreślając utratę drugiej bramki, która załamała taktykę którą zakładał. Po stracie 3. gola, Brzęczek wrócił do systemu 4-4-2 ale to wystarczyło jedynie na gola kontaktowego.

POLSKA – PORTUGALIA 2-3 (1-2)

1-0 Piątek (18.), 1-1 A. Silva (31.), 1-2 Glik (43. – samobójcza), 1-3 B. Silva (52.), 2-3 Błaszczykowski (77.)

POLSKA: Fabiański – Bereszyński (46. Kędziora), Glik, Bednarek, Jędrzejczyk – Zieliński, Krychowiak, Klich (63. Błaszczykowski), Kurzawa (64. Grosicki) – Lewandowski, Piątek

PORTUGALIA: Patricio – Cancelo, Pepe, Dias, Rui – Neves, Carvalho, Pizzi (75. Sanches) – R. Silva (85. Danilo), A. Silva, B. Silva (90. Fernandes).

Sędziował Carlos del Cerro Grande (Hiszpania). Żółte kartki: Klich, Krychowiak – A. Silva, Carvalho, Pepe, B. Silva. Widzów 48 783.

Aneta Miśta, Chorzów

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
RychoROMAN Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rycho
Gość
Rycho

O jakiś powiew młodości wśród braci dziennikarskiej w SN nowy fotograf i nowa dziennikarka Powodzenia na nowej drodze :)

ROMAN
Gość
ROMAN

Co tam ten nowy Selekcjoner modzi takie ustawienie to znowu srakie ustawienie -robi im wode z mózgu a Oni te sławy reklamowe nie mają po prostu jednego :
Chęci do gry , super dobrej szybkości , i kondycji
I nad tym sie trzeba skupić a zasada powinna być jedna : wszyscy atakują i wszyscy sie bronią no i podstawowa sprawa : nasza bramka jest za naszymi plecami ; O !