Polska lepsza od Reszty Świata

Fot. Paweł Dubiel
Biało-czerwoni pewnie pokonali pewnie Resztę Świata. Fot. Paweł Dubiel

ŻUŻEL. Biało-czerwoni nie bez przygód pewnie pokonali Resztę Świata na torze w Rzeszowie.

Porywisty wiatr, zepsuta maszyna startowa i nienadający się do walki tor nie były w stanie przeszkodzić reprezentacji Polski w pokonaniu Reszty Świata. Biało-czerwoni prowadzili od pierwszego wyścigu i trzymali gości na dystans kilku punktów. Ci jeszcze po 9 biegach mogli mieć nadzieję na korzystny wynik (28-26). Z rytmu przyjezdnych najwyraźniej wybiła awaria maszyny startowej. Zawodnicy do 6 ostatnich biegów startowali na zielone światło, a w takich okolicznościach zdecydowanie lepiej radzili sobie biało-czerwoni. – Zielone światło gaśnie i rura do przodu. To dosyć dziwna procedura, ale cóż zrobić. Nie pierwszy raz startowałem bez taśmy. Jest jak jest i my musimy się do tego podporządkować. Start był bardzo ważny, bo porobiło się z czasem trochę dziur na drugim łuku i jechaliśmy końcówkę zawodów nieco zachowawczo – mówił Maciej Janowski, kapitan biało-czerwonych. W ekipie Marka Cieślaka na próżno szukać było lidera. Kluczem do sukcesu okazał się tym razem wyrównany skład, w którym z powodzeniem radził sobie najmłodszy w całym zestawieniu, wychowanek Stali Rzeszów, Wiktor Lampart. Najskuteczniejszym zawodnikiem polskiej ekipy był z kolei Janusz Kołodziej, który wraz z bonusami zdobył 13 pkt. – Trzeba powiedzieć szczerze, zawody skończyły się po 9 wyścigach, wiadomo co oznaczają starty na światło. Zawodnicy mają swoje nawyki związane ze start-maszyną. Tor się rwał od samego początku, a im bliżej końca zawodów, tym było coraz gorzej. W Rzeszowie nie ma drużyny ligowej, nie organizuje się treningów i stąd problemy z nawierzchnią. Tor nie był bezpieczny. Zawodnicy musieli naprawdę bardzo uważać, aby nie zrobić sobie krzywdy – przekonywał selekcjoner biało-czerwonych, który tuż przed poniedziałkowym meczem dołączył do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski. – To dla mnie wielkie wyróżnienie. Być wśród takich sław jak Plech, Szczakiel, Woryna i wielu innych, to dla mnie bardzo ważny moment życia. Cieszę się też, że otrzymałem je właśnie w Rzeszowie. Byłem zbudowany liczbą widzów, która przyszła na towarzyski mecz reprezentacji. To pokazuje, że kibice są tutaj spragnieni żużla. To jasny sygnał dla wszystkich w tym mieście, że mieszkańcy kochają żużel. Oby ligowa przerwa trwała tylko rok – stwierdził Cieślak. Wśród gości liderem był doskonale znany w Rzeszowie Nicki Pedersen, któremu dzielnie wtórował Martin Vaculik: – Szczere podziękowania dla kibiców, którzy tak licznie przyszli nas stadion. Zawsze to fajnie jeździ się przed tak liczną publicznością. Tor wiadomo jaki był: decydował start, a potem nie było za dużo mijanek. Ale teraz po prostu taki jest żużel – mówił Słowak. Trzeba się jednak cieszyć z tego, co jest. Ścigali się naprawdę dobrze zawodnicy, były szybkie biegi, piękna pogoda, myślę więc że to był dobrze spędzony Lany Poniedziałek.

POLSKA – RESZTA ŚWIATA 51-38

POLSKA: 9. Pi. Pawlicki 8+1 (2*,2,2,1,1), 10. J. Kołodziej 9+4 (3,1*,1*2*,2*), 11. M. Janowski 9 (1,3,0,3,2), 12. P. Dudek 9 (3,1,1,3,3), 13. B. Zmarzlik 10 (1,0,3,3,3), 14. W. Lampart 7 (0,3,1,2,1)

RESZTA ŚWIATA: 1. E. Sajfutdinow 2 (0,2,0,d,w), 2. N. K. Iversen 6+1 (1,0,2,2*,1), 3. M. Vaculik 9+1 (2,1*,3,w,3), 4. A. Lindbaeck 5 (0,2,0,1,2), 5. N. Pedersen 11+1 (2*,3,3,3,w), 6. G. Czugunow 5+1 (3,0,2*,w,w)

NC: 64,68 s – Martin Vaculik (8. bieg). Sędziował Piotr Lis (Lublin). Widzów 10 tys.

anja