Polskie piekiełko w Europarlamencie

Premier Donald Tusk zadeklarował w Parlamencie Europejskim że wierzy w to, iż Europa znajdzie lekarstwo na obecny kryzys.

STRASBURG. Konflikt polsko-polski na europejskim forum.

Premier Donald Tusk zaprezentował w Parlamencie Europejskim priorytety polskiego przewodnictwa w Radzie Europejskiej. Szef rządu zadeklarował, że wierzy w to, iż Europa znajdzie lekarstwo na obecny kryzys. Po wystąpieniu premier został zaatakowany przez  holenderskiego europosła Barry’ego Madlenera. Do ataku na Tuska przyłączył się eurodeputowany PiS Zbigniew Ziobro.

Szef rządu stwierdził, że najlepszym wynalazkiem Europejczyków jest zjednoczona Europa. Podkreślił rozpoczynając przemówienie, że to wybór Polaka na szefa Parlamentu Europejskiego ostatecznie zburzył podział na tak zwaną starą i nową Unię. Premier przekonywał, że jest za utrzymaniem obowiązywania strefy Schengen. Polski premier przypomniał, że w związku z kryzysem w Afryce Północnej część państw chce przywrócić kontrolę na swoich granicach.

Premier zadeklarował, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy Polska chce wzmocnić agencję FRONTEX, która odpowiada za kontrolę zewnętrznych granic Unii.
Premier Donald Tusk powiedział, że najlepszą receptą na europejski kryzys jest solidarność narodów Starego Kontynentu. Wśród najważniejszych wyzwań prezydencji premier wymienił przezwyciężenie kryzysu ekonomicznego i kryzysu zaufania do idei zjednoczenia. Szef rządu powiedział, że im więcej zjednoczonej Europy tym mniej kryzysu. Donald Tusk dodał, że w interesie Europy jest ochrona podstawowych uprawnień obywateli, jakim jest przemieszczanie się bez granic. To nie stoi w konflikcie z przekonaniem, że granice zewnętrzne Unii powinny być szczelne.

Zadowoleni i malkontenci
Większość eurodeputowanych z zadowoleniem przyjęła wystąpienie premiera Donalda Tuska. Eurosceptycy ostro je natomiast skrytykowali. Holenderski europoseł Barry Madlener mówił m.in., że problemem są polscy pracownicy w Holandii i powinni się oni wynieść z jego kraju: – Nie potrzeba większej integracji w Europie, nie chcemy polskich bezrobotnych czy rumuńskich żebraków, nie chcemy też płacić Grekom emerytur – oświadczył kontrowersyjny holenderski deputowany.
Wśród krytyków znaleźli się również politycy PIS-u. Podczas debaty doszło też niestety do ostrej wymiany zdań pomiędzy polskimi eurodeputowanymi. Reprezentujący frakcję Konserwatystów i Reformatorów Zbigniew Ziobro starł się z Markiem Siwcem z Patrii Europejskich Sojalistów. Poszło o wolności obywatelskie w Polsce, które, zdaniem posła Ziobro są zagrożone. Chodziło o zarzuty kierowane pod adresem Tuska o prześladowanie opozycji. Siwiec replikował, że to za rządów PIS-u doszło do samobójstwa Barbary Blidy.

Zbigniew Ziobro przyznał, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy był ministrem sprawiedliwości, zdarzało się, że służby wkraczały do domów ludzi o 6:00 rano, ale tylko tych podejrzanych o korupcję i o nadużycia władzy. Wystąpienie Zbigniewa Ziobro skrytykował jego były kolega partyjny, eurodeputowany Michał Kamiński.
Inni polscy eurodeputowani wyrażali radość z polskiej prezydencji, apelowali jednak także do premiera, by nie zapominał o polskich interesach. W Parlamencie Europejskim posłowie zadawali pytania premierowi Donaldowi Tuskowi: pytali m.in. o sposoby walki z kryzysem oraz o pakiet klimatyczny.

PAP, kp

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.