Pomoc de minimis to nie dla każdego drobiazg

– Nie chcemy stać z założonymi rękami – mówią radni PiS Lucjusz Nadbereżny (z lewej) i Rafał Weber. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Radni z miejskiej opozycji włożyli kij w mrowisko bezrobocia. Jeżeli nawet ich pomysły nie przejdą, to przynajmniej mieszkańcy doczekają się rzeczowej debaty o stanie zatrudnienia.

Radni opozycyjnego PiS złożyli na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej projekty trzech uchwał, które zdaniem autorów wydźwigną Stalową Wolę z pogłębiającego się bezrobocia. Jeżeli uchwały zyskałyby poparcie kolegów z rządzącej koalicji, przedsiębiorcy stalowowolscy dostawaliby całkiem okazałe ulgi, oczywiście pod warunkiem tworzenia nowych miejsc pracy. Pieniądze nie biorą się znikąd i nawet te na szczytną pomoc, musiałyby być wyrwane z budżetu miasta. Zdaniem innych radnych, miasto nie jest aż tak bogate, żeby w swoim działaniu zastępować powiat.

Powiat stalowowolski wszedł w ten rok z dość wysokim bezrobociem na poziomie 14,3 proc. W skali województwa to jeden z niższych wskaźników, ale dla miasta, w którym funkcjonuje chociażby specjalna strefa ekonomiczna, powinien to być niepokojący symptom. Połowa z przeszło 6 tys. bezrobotnych „powiatowych” to stalowowolanie. Chwała radnym PiS, że problem zauważyli.

Konkrety zamiast jałowych debat
- Toczone dziś dyskusje na sesjach Rady Miejskiej są mało ważne dla mieszkańców – mówi radny Lucjusz Nadbereżny (28 l.). – Chcemy pobudzić radnych do rzeczowych działań. Ich efektem mogą być nowe miejsca pracy. Nie chcemy iść tak radykalnie do przodu, jak inne miasta, które podobne zapisy już wprowadziły w życie. Chcemy na początek dać wędkę.

Trzy projekty uchwał sprowadzają się ogólnie do zwolnień podatkowych dla przedsiębiorców. Wszystkie kosztem podatku od nieruchomości. W przypadku pierwszego projektu „o pomocy de minimis”. Wg niej przedsiębiorca może być zwolniony z płacenia podatku w wysokości dwuletnich zarobków pracownika zatrudnionego co najmniej na 3 lata. Ważne jest tu rzymskie słowo w tytule, bowiem taka pomoc jest pomocą publiczną, która może zachwiać równowagę rynkową. Jednak Komisja Europejska dopuszcza taką pomoc do 200 tys. euro, podpierając się rzymska zasadą „de minimis non curat lex” (prawo nie troszczy się o drobiazgi). Pomysłodawcy uchwał nie zrobili jednak symulacji, które mogłyby pokazać, ile miasto mogłoby stracić na podatkach, ani ile miejsc pracy przez to by przybyło. Do tego prezydent zwalnia z podatku od nieruchomości niektórych przedsiębiorców inwestujących poza strefą ekonomiczną, jeżeli tworzą nowe miejsca pracy. O dziwo, prezydent Andrzej Szlęzak (51 l.) znany z budżetowego skąpstwa i nieprzychylności do PiS stwierdził, że propozycjom radnych opozycji warto się przyjrzeć.

Najpierw analizy, później decyzje
Uchwałom przygląda się nie tylko prezydent. Po propozycje trzech uchwał do Biura Rady Miejskiej rzucili się pozostali radni. Chyba jeszcze żaden z projektów samorządowych aktów prawnych nie był tak wnikliwie czytany. – Brakuje mi konkretów w uzasadnieniach, a przez to trochę trąca mi to populizmem – mówi radny Jerzy Augustyn (60 l.) z większościowego „Naszego Miasta”. – Nie mówię, że są to złe pomysły. Sęk w tym, że podatki w Stalowej Woli nie są podnoszone od kilku lat i w budżecie przez to się nie przelewa. Zróbmy konkretne analizy, a wtedy okaże się, czy warto ryzykować. A poza tym nie wyręczajmy powiatu, bo walka z bezrobociem jest jego zadaniem własnym. Jakoś nie słyszałem o podobnych pomysłach radnych powiatowych.

W ub. roku z tytułu podatku od nieruchomości, który byłby źródłem ulg dla przedsiębiorców, do kasy miasta wpłynęło 38 mln. zł. Ponad 3,8 tys. stalowowolan w wieku zawodowo czynnym, jest bez pracy. Propozycje uchwał radnych PiS znajdują się na stronie www.NOWEMIEJSCAPRACY.pl.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.