Pomóżmy Patrycji dojechać na czas na operację!

- Patrycja Marach (21 l.) mimo ciężkiej wady serca i guzów na kręgosłupie jest pogodna i pełna nadziei. Wierzy, że będzie chodzić, a przeszczep pozwoli jej normalnie żyć. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Chora 21-latka nie ma czym dojechać na operację.

21-letnia Patrycja Marach z Przemyśla za kilka dni ma mieć w klinice w Lublinie kolejną operację guza kręgosłupa. Ma mieć, bo zabieg stoi pod znakiem zapytania. Dziewczyna cierpi bowiem na poważną wadę serca i nie może do Lublina dojechać po prostu autobusem, czy PKS-em. Taka podróż mogłaby ją kosztować życie. Tymczasem NFZ nie refunduje dowozu karetką w takich sytuacjach, a lubelska klinika dowodzi pacjentów po zabiegach karetką do domu, ale dostać się do szpitala trzeba się samemu.

Patrycja, mimo ciężkiej choroby, jest pogodna i pełna nadziei. Wierzy, że uda się jej dostać na kolejną już operację naczyniaka kręgosłupa do Lublina, że będzie mogła chodzić. – Od tej operacji zależy też zakwalifikowanie mojej córki do przeszczepu płucoserca – wyjaśnia matka Patrycji, Barbara Marach. 21-latka przyszła na świat z bardzo poważną wadą serca, sinicą. W miarę bezpiecznie funkcjonuje w domu, gdzie ma specjalny aparat z tlenem. Ratunkiem i nadzieją na normalne życie daje Patrycji przeszczep płucoserca, ale aby mogło do niego dojść dziewczyna musi być sprawna i poza wadą, zdrowa. Tymczasem kilka lat temu na jej kręgach zaczęły pojawiać się naczyniaki. Guzy naciskają na nerwy i Patrycja nie może chodzić. – Już miała operację w Lublinie, niestety pojawił się kolejny guz – opowiada matka dziewczyny. Tym razem termin operacji wyznaczono na 26 lipca, czyli najbliższy czwartek. Matka wierzyła, że uda się jej przekonać NFZ, żeby zapłacił za transport jej córki karetką do lubelskiej kliniki. – Niestety, to nie będzie możliwe – mówi z przerażeniem Barbara Marach. – Jak mi wyjaśniono, ze względu na przepisy – dodaje.

Może pojechać tylko karetką
Tymczasem szpital w Lublinie ma swoje przepisy, a te mówią, że owszem – po zabiegu pacjenta można odwieźć karetką do domu, ale przyjechać na operację ma we własnym zakresie. – Nie ma możliwości, by pojechać z Patrycją zwyczajnie samochodem, albo publicznym środkiem transportu – mówi B. Marach. – W każdej chwili może stracić przytomność, stać się niewydolna krążeniowo, albo oddechowo – wyjaśnia kobieta. Bezpieczny dla 21-latki jest tylko transport karetką, a koszt takiej wyprawy do Lublina to około tysiąc złotych. Barbary Marach nie stać na pokrycie tej kwoty. Jeśli Patrycja nie dojedzie na czas do szpitala w Lublinie, termin operacji przepadnie i dziewczyna znów będzie musiała czekać na kolejny wolny termin. – Marzę, żeby znów chodzić, zapomnieć o wózku inwalidzkim – mówi Patrycja. – I o przeszczepie. O odetchnięciu pełną piersią w pogodny dzień – dodaje ze łzami w oczach.

Nasi Czytelnicy nigdy nie zawiedli w takich sytuacjach. Liczymy, że i teraz, choć zostało bardzo mało czasu, znajdą się ludzie, którzy zechcą pomóc tej młodziutkiej dziewczynie tak bardzo doświadczonej przez los i choroby. Każdego, kto chciałby pomóc Patrycji Marach dostać się na czas na operację w Lublinie prosimy o kontakt z naszą redakcją pod nr tel. (16) 678 40 13 lub 510 279 210. Pamiętajmy, dla Patrycji czas ucieka szybciej niż dla zdrowych.

Monika Kamińska

monikami32@o2.pl

do “Pomóżmy Patrycji dojechać na czas na operację!”

  1. edward

    W PRL-u taliego klopotu by nie bylo.
    Idzie sie do sekretarza partji w przemyslu i jest odrazu karetka i to w dodatku z lekarzem do przewozu.

  2. DYWAN

    …a w jaki konkretnie sposób można pomóc…? np. finansowo…?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.