Ponad 630 tys. zł rocznie na pensje 3 osób z zarządu spółdzielni

Zamiast dobrego równego asfaltu wkrótce i tu będzie nietrwała kostka brukowa. Za tę wymianę zapłacą wszyscy mieszkańcy Nowego Miasta

RZESZÓW. Mieszkańcy Nowego Miasta mogą się uwolnić od wysokich czynszów

Około 21 tys. zł miesięcznie zarabia wraz z premią Kazimierz Bajowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Nowe Miasto. Jerzy Kustra, zastępca prezesa, dostaje blisko 17 tys. zł, a Teresa Sztobryn, główna księgowa, około 15 tys. zł. Tylko na te pobory każdy mieszkaniec Nowego Miasta płaci co miesiąc 2,6 zł. Z czynszu 4-osobowej rodziny ponad 10 zł wędruje więc do kieszeni wielkiej trójcy. Tak być nie musi.

Informację o bajońskich zarobkach Kazimierza Bajowskiego, Jerzego Kustry i Teresy Sztobryn otrzymaliśmy od pracowników spółdzielni. Próbowaliśmy sprawdzić je bezpośrednio u źródła. Zarówno prezes, jak i jego zastępca, odmówili odpowiedzi dziennikarzowi, a zarazem mieszkańcowi Nowego Miasta. O zarobki prezesów zapytaliśmy więc Wiesława Buża, przewodniczącego Rady Nadzorczej SM Nowe Miasto.

- Ustalanie wynagrodzenia członków zarządu należy do kompetencji rady nadzorczej, której przewodniczącym jestem od lipca tego roku – wyjaśnia Wiesław Buż. – Średnie miesięczne wynagrodzenie wraz z premią prezesa zarządu spółdzielni za rok 2009 wyniosło netto 11 022,80 zł, a zastępcy prezesa 8 179,58 zł.

Przewodniczący rady nadzorczej nie chce jednak wyjawić, ile wynoszą aktualne zarobki prezesów i księgowej.

- Nie jestem rzecznikiem prasowym spółdzielni – lawiruje Wiesław Buż. – W poniedziałek będzie posiedzenie rady nadzorczej i wtedy zapytam, czy mogę podawać takie informacje mediom.

Nasi informatorzy twierdzą, że zarobki prezesów i księgowej wzrosły od ubiegłego roku o ponad 20 proc. Do tego rada nadzorcza co miesiąc uchwala 40-procentową premię dla całej trójki. Wiesław Buż, jak i pozostałych 18 członków rady nadzorczej dobrze o tym wie. Próbują jednak ukryć te informacje przed mieszkańcami, z których portfeli wyciągane są pieniądze na te pobory i nagrody. Za co zarząd spółdzielni jest tak hojnie wynagradzany?

Wystarczy spojrzeć na okolice ul. Pelczara, gdzie właśnie zrywana jest zupełnie dobra nawierzchnia bitumiczna i zastępowana nietrwałą kostką z marnego cementu. Ile to będzie kosztowało?

- Nie wiem – przyznaje Kazimierz Bajowski. – Rozliczenie budowy chodników następuje po zakończeniu prac.

Jaki gospodarz rozpoczyna inwestycję, nie znając jej kosztów i nie zawierając precyzyjnej umowy przed rozpoczęciem prac? Prezes nie umiał też powiedzieć, ile kosztowało wykładanie kostką chodników, które już zostały zbudowane. Czyżby nie orientował się w tym, jak przepływają przez spółdzielnię pieniądze mieszkańców Nowego Miasta?

Najwyższy czas położyć kres marnotrawstwu pieniędzy lokatorów. Zarząd spółdzielni ma wprawdzie mocne poparcie u prezydenta Rzeszowa, bo Kazimierz Bajowki jest następcą Tadeusza Ferenca. Minione wybory nie doprowadziły do oczekiwanych przez wielu zmian w ratuszu i w radzie miasta.

Dokonanie zmian we władzach spółdzielni także nie będzie łatwe. Jest jednak możliwe. Do tego tematu wkrótce powrócimy i wyjaśnimy na łamach Super Nowości, w jaki sposób obalić obecną hegemonię władz spółdzielni.

Krystian Barczewski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.