Poruszające słowa matki zamordowanej Dominiki

22-letni Andrzej U. nie przyznaje się do winy. Nie nawiązał także żadnego kontaktu z rodziną 18-latki, o której śmierć jest oskarżony. Fot. Bogdan Myśliwiec (2).

TARNOBRZEG. – Codziennie chodzę na jej grób, zasypiam z jej piżamą i wierzę, że wróci – powiedziała przed sądem matka 18-latki, która zginęła od ciosów nożem podczas sylwestrowej zabawy w Stanach.

Od śmierci 18-letniej Dominiki R., która straciła życie podczas zabawy sylwestrowej w Stanach koło Niska, minęło już prawie 16 miesięcy. Jej mama nie może się jednak pogodzić z tą stratą. Przed sądem powiedziała także, że grzech przyznać, co czuje do 22-latka oskarżonego o śmierć dziewczyny.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 22-letniego Andrzeja U. oskarżonego o zabójstwo 18-letniej Dominiki R., usiłowanie zabójstwa Sylwii K. oraz udział w bójce i okaleczenie czterech innych uczestników zabawy sylwestrowej w Stanach koło Niska. W sprawie tej przesłuchiwani są kolejni spośród około 30 osób, które witały rok 2012 na tragicznej prywatce. W czwartek (27.04) zeznania dotyczące krytycznych wydarzeń złożyła między innymi matka zmarłej 18-latki oraz jej były chłopak Dominiki, na którego rękach dziewczyna po zadaniu ciosu osunęła się na ziemię.

Ktoś powiedział mi, że Dominika nie żyje
42-letnia kobieta przez łzy i wielkim bólem wróciła do tragicznych wydarzeń. – Wiadomość o tym, że coś się stało na sylwestrze, na który poszła Dominika, dotarła do nas od jednej z jej koleżanek. Zadzwoniła ona do mojej starszej córki i przekazała jej, żeby ta powiedziała mi, iż Dominika została ranna nożem i żebym szybko przyjechała. Natychmiast zerwaliśmy się z mężem i przyjechaliśmy. Na miejscu były już karetki. Podbiegałam do nich i szukałam córki. Wtedy jeden z uczestników zabawy, chyba organizator, powiedział mi, że „Dominika nie żyje”. Leżała na ziemi przykryta jakąś kołdrą. Policjanci nie pozwolili mi jej dotknąć…

Myślałam, że się czegoś dowiem na procesie
Kobieta, wspominając zmarłą dziewczynę, przyznaje, że Dominika była uczennicą trzeciej klasy technikum, że chciała studiować. Od kolegów wie, że podczas sylwestra była bardzo radosna, zadowolona, wszystkich obsługiwała… – Codziennie jestem na cmentarzu na jej grobie, patrzę na pomnik, na zdjęcie i nie wierzę, że jej nie ma. Codziennie zasypiam z jej piżamą i wierzę, że do mnie wróci. Nie mogę pogodzić się z tym, że jej nie ma. Nie rozumiem także tego, że nikt nie widział jak zginęła, że nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak to się stało. Myślałam, że się czegoś dowiem na procesie.

Przewodniczący składu sędziowskiego zapytał kobietę także o to, czy ze strony oskarżonego lub jego rodziny wpłynęły do niej kondolencje, czy mężczyzna napisał do niej jakiś list z zakładu karnego?

Matka zmarłej Dominiki nie może pogodzić się ze śmiercią córki.

- Nikt nie złożył mi kondolencji, nikt się ze mną nie skontaktował. Nie dostałam żadnego listu – mówiła kobieta, a zapytana o to, co czuje do oskarżonego przyznała, że „grzech mówić, jakie mam odczucia”.

Czułem jej krew na moich rękach
Ważnym, ale jak się okazało nie przełomowym świadkiem w procesie był w czwartek także młody mężczyzna, który pierwszy zauważył, że Dominika została dźgnięta nożem.

- Wyszedłem z domu i zobaczyłem, że Dominika stoi zgięta w pół. Nie mogła mówić, tak jakby się dusiła. Złapałem ją, ale ona już traciła siły. Położyłem ją na ziemi. Za chwilę dobiegła do mnie koleżanka. Pytaliśmy się Dominiki co się stało, ale ona nic nie odpowiadała. Gdy ją trzymałem, to czułem jej krew na moich rękach. Zadzwoniłem po pogotowie. Ktoś przyniósł kołdrę, którą ją przykryliśmy – relacjonował świadek.

Mężczyzna jest prawdopodobnie pierwszą osobą, która widziała dziewczynę po tym, jak otrzymała ciosy nożem. Przed sądem przyznał jednak, że nie wie, kto ją zabił. – Nie widziałem tego i z tego, co rozmawiałem z innymi, to nikt nie widział, jak to się stało – mówił Wiesław P.

Kto widział cios?
Do przesłuchania w tej sprawie pozostaje jeszcze wielu świadków. Niewykluczone więc, że kolejne przesłuchania pozwolą odtworzyć tragiczne chwile i wyjaśnią dlaczego niewinna dziewczyna, która wkraczała dopiero w dorosłość, straciła życie podczas zabawy, na której zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej wszyscy składali sobie pełne radości i nadziei życzenia noworoczne.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.