Pośle! Płać, bo cię stać!

Marek Rząsa, poseł PO. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL, KRAJ. Posłowie mają 2 tys. złotych miesięcznie na paliwo. Niektórym to nie wystarcza…

Popularna niegdyś piosenka głosiła “Cysorz to ma klawe życie”. To samo można powiedzieć o naszych posłach. Za to, że ich wybraliśmy mają wynagrodzenie w wysokości prawie 10 tys. złotych oraz 2,5 tys. złotych diety. Czy z tego nie można sobie zapłacić za paliwo? Okazuje się, że nie! Poseł ma prawo rozliczyć 3,5 tysiąca kilometrów miesięcznie. To około 2 tys. złotych. Tę kasę parlamentarzysta może sobie „odebrać” z prawie 12 tys. złotych przeznaczonych na prowadzenie biur.  Niektórzy posłowie przyznają, że nie „odbierają”, bo im po opłaceniu biurowych kosztów nie wystarcza.

Jak wieść gminna niesie niektórym posłom 3,5 tys. kilometrów na miesiąc i 2 tys. złotych z kieszeni podatnika na paliwo wydaje się za skromne. Jęczą, że przydałoby się jeszcze choć z 500 złotych limitu. A podkreślić trzeba, że przejazdy pociągami i przeloty samolotami do Warszawy na posiedzenia Sejmu posłowie mają za darmo!

Przemyscy posłowie PO, Marek Rząsa i Piotr Tomański o zwiększenie limitu kilometrów nie postulują, ale przyznają, że nierzadko zdarza się, iż wcale sami sobie nie zwracają za paliwo, bo …nie mają z czego. – Od początku roku „wypłaciłem” sobie za kilometry 2,5 tys. złotych – mówi Marek Rząsa. – Nie mam z czego „odebrać” więcej – podkreśla. – Na prowadzenie biur mamy 11 tys. 600 złotych, a ja mam 2 pracowników i trzy biura – wylicza poseł PO. – Na same pensje dla pracowników wydaję miesięcznie 6 tys. złotych, do tego koszty wynajmu pomieszczeń, telefonów, prądu  materiałów biurowych, prenumeraty gazet – kontynuuje. – Nie starcza mi na odliczanie kosztów paliwa z tej kwoty, ale nie rozpaczam – przyznaje Rząsa. – Nie uważam, że należy zwiększyć limit kilometrów, czy kwotę do odliczenia – zastrzega. – Poseł aktywny, a taki jeździ po terenie, musi liczyć się z tym, że nie za wszystko zostanie mu zwrócone – podkreśla M. Rząsa.

Poseł ma z czego

Więcej pieniędzy na paliwo nie oczekuje też inny poseł PO, Piotr Tomański, choć przyznaje, że  i on nie korzysta z możliwości „odebrania” sobie za paliwo. – Koszty, jakie ponosi poseł na prowadzenie biur są różne – mówi Tomański. – Zależy ilu ma się pracowników, ile biur – tłumaczy. – Ja zatrudniam dwóch pracowników, w planach mam zatrudnienie trzeciego. Jak się doliczy do tego koszty związane z siedzibą i normalnym funkcjonowaniem biura, to naprawdę nie zostaje 2 tys. złotych miesięcznie – zapewnia poseł dodając, że 3,5 tys. kilometrów wydaje się sporo, ale …- Wbrew pozorom to nie tak wiele, szczególnie u nas, gdzie odległość z Przemyśla do Rzeszowa na przykład to około 100 kilometrów. W zasadzie stale dokładam do paliwa – przyznaje P. Tomański. – Ale umówmy się, że poseł ma z czego, więc „dramatu” w tym nie dostrzegam – uśmiecha się poseł, który zdradza tez, że do „rozruchu” swego biura poselskiego na początku swej sejmowej kariery dołożył 30 tys. złotych z własnej kieszeni.

Monika Kamińska

do “Pośle! Płać, bo cię stać!”

  1. rzeszowiak

    Baju, baju, bedziesz w raju !
    Po co ma jezdzic do ludzi jak nie ma poc jechac ! On ucieka przed ludzmi ktorzy go szukaja. Wszystko mozna zalatwic poprzez telefon, ale co bedzie zalatwial jak on nic nie robi !
    Na sesje parlamentu leci samolotem i siedzi w hotelu poselskim izre w stolowce poselskiej za darmo !
    Skad sie biora nagle setki tysiecy zlotych na kontach bankowych jak zarobki maja takie male ?
    Za co buduja domy i kupuja samochody oprocz oszczednosci jakie sie nagle zjawiaja na kontach ?
    Prosze odpowiedziec na moje pytania !

  2. żenada

    No to byłaby już parodia gdyby tym rumcajsom dodać jeszcze pieniądze, ta przecież oni są biedni. Zrzućmy się!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.