Posłowie, były i aktualny, walczą na “listy otwarte”

Andrzej Zapałowski

PRZEMYŚL.  Zapałowski atakuje posła Rząsę za Narodnyj Dim i jak podkreśla, puste obietnice. – To pomówienia – odpowiada Rząsa

List otwarty do posła Marka Rząsy zmieścił na swej stronie internetowej (www.zapalowski.eu) i rozesłał do mediów ekseuroposeł, Andrzej Zapalowski. Nie szczędzi w nim parlamentarzyście z PO ostrych słów.

Kanwą do napisania listu był nie tylko sam fakt oficjalnego przekazania przemyskiemu oddziałowi Związku Ukraińców w Polsce Narodnego Dimu w zeszły poniedziałek (21 marca), ale i okoliczności uroczystości. Zapałowski otwarcie zarzuca Markowi Rząsie wprost, że jego stanowisko wobec kwestii oddania Narodnego Dimu ZUwP bez zachowania zasady wzajemności we Lwowie było elementem kampanii wyborczej wśród członków mniejszości ukraińskiej w Przemyślu.  – (…) Jestem w stanie zrozumieć, iż bardzo chętnie wziął pan udział w oficjalnym przekazaniu budynku “Domu Narodowego” Związkowi Ukraińców w Polsce. Rozumiem, dlaczego Pan w swoim przemówieniu wielokrotnie podkreślał, jaką dużą rolę miało Pana zaangażowanie w decyzji o jego przekazaniu. Przecież dbał Pan przed zbliżającymi się wyborami o swoje zaplecze polityczne tj. działaczy Związku Ukraińców w Polsce, tym bardziej, iż był Pan ich liderem jako kandydat na prezydenta miasta i to właśnie z listy Platformy Obywatelskiej radnymi zostało dwóch przedstawicieli Związku Ukraińców w Polsce (…) – pisze ironicznie w swym liście otwartym Zapałowski. Były europoseł przypomina też aktualnemu posłowi, że wielokrotnie deklarował on starania w sprawie oddania Polakom lokum we Lwowie oraz zwrócenia tamtejszej rzymskokatolickiej parafii kościoła Św. Marii Magdaleny i bynajmniej nic z tego nie wynikło.

Na kolacji z wiceprezesem “Swobody”?

Najbardziej jednak Andrzeja Zapalowskiego zbulwersował fakt, że Rząsa po uroczystościach przekazania Narodnego Dimu wziął udział w kolacji, na której gościem był także wiceprezes ukraińskiej partii “Swoboda”, która słynie z nacjonalizmu i urządza antypolskie demonstracje, Oleg Pankiewicz. – Kwestia uroczystej kolacji, do której doszło po oficjalnym przekazaniu budynku, w odniesieniu do udziału w niej niektórych “szczególnych gości”, z którymi pan biesiadował, są dla mnie, jako byłego parlamentarzysty i mieszańca Przemyśla wprost szokujące (…) Na „lunchu” każda osoba publiczna powinna szczególnie zwracać uwagę na to, z kim się współbiesiaduje. Tego panu, jako wytrawnemu politykowi, nie muszę tłumaczyć, tym bardziej,  że z panem przebywała wojewoda podkarpacki, pani Małgorzata Chomycz, której służby musiały znać listę gości “szczególnych – pisze Zapałowski do Rząsy  – To właśnie liderzy nacjonalistycznej “Swobody” przed dwoma miesiącami we Lwowie na dziesięciotysięcznym wiecu żądali oddania przez Polskę Przemyśla i znacznej części Podkarpacia. To w programie tej partii jest rewizjonizm w stosunku do naszego państwa. Osobiście pan Pankiewicz zakłócał na czele bojówkarzy organizowane przez rząd RP (uroczystości, ku czci setek zamordowanych polskich kobiet i dzieci w Hucie Pieniackiej, to pan Pankiewicz był autorem pomysłu postawienia we Lwowie pomnika, aby upamiętnić “polską okupację Lwowa”, to pan Pankiewicz żądał zniszczenia pomników na grobach polskich ofiar wymordowanych przez nacjonalistów ukraińskich.- przypomina posłowi Zapałowski dodając, że ten skompromitował się uczestnicząc w kolacji razem z Pankiewiczem. – Chcę wierzyć, iż z pana strony była to tylko naiwność – dodaje na koniec Zapałowski.

Marek Rząsa

Rząsa o Zapałowskim: Pan mnie pomawia

Marek Rząsa odpisał także otwarcie żądając przeprosin, bo jak podkreśla, czuje się pomówiony przez Andrzeja Zapałowskiego. Poseł nie kryje też, że w razie braku przeprosin nie wyklucza domagania się ich na drodze prawnej. List Zapałowskiego jest według posła stekiem kłamstw, pomówień i niesprawdzonych informacji, co dyskwalifikuje jego autora jako byłego polityka. – Nigdy nie składałem publicznych obietnic w sprawie przekazania jakichkolwiek nieruchomości we Lwowie, gdyż takie działania nie mieszczą się w przepisach Ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu Mandatu Posła i Senatora, art. 20 ust. 1 i 2. Kwestie te są bowiem wyłączną domeną konstytucyjnego Rządu Rzeczypospolitej Polskiej – pisze na swej stronie www.marekrzasa.pl Rząsa do Zapałowskiego. -Od 2009 roku nieustannie apeluję do władz polskich o pomoc dla mieszkańców Ukrainy polskiego pochodzenia w zakresie pozyskania niezbędnej dla działalności narodowej nieruchomości, a także odzyskanie niezbędnych obiektów sakralnych. Podkreśla dalej poseł podając linki do swoich wystąpień sejmowych. List swego oponenta Marek Rząsa odczytuje, jako przejaw frustracji politycznej.

Frustracja polityka, któremu “podziękowano”?

- Rozumiem, że jako były polityk, któremu społeczeństwo zdecydowania “podziękowało” za działalność publiczną, jest pan sfrustrowany i pragnie pan na sianiu niezgody i nienawiści odbudować swój image – stwierdza parlamentarzysta przypominając mu, że w czasie, gdy był on posłem i europosłem nie zabierał wcale głosu w interesie Polonii na Ukrainie. Później poseł idzie jeszcze dalej. – Jak może pan uważać się za obywatela Rzeczypospolitej szanującego innych współobywateli, a przede wszystkim zasady demokratyczne, skoro w swoim liście ubolewa Pan, że dwie osoby pochodzenia ukraińskiego zostały radnymi Rady Miejskiej Przemyśla. Nie tylko nie szanuje Pan Konstytucji, ale pan jej chyba nie zna – stwierdza dodając, że wyboru, demokratycznego i suwerennego dokonali przemyślanie.

Olega Pankieiwcza nie było na kolacji?

Sprawę “współbiesiadowania” z Pankiewiczem Rząsa kwituje. – Co do innych kwestii to, pisze pan o czymś, czego pan nie widział osobiście opierając się na jakiś plotkach i pomówieniach, m.in. w sprawie Olega Pankiewicza, którego nie znam osobiście i nie zapraszałem na uroczystość przekazania ukraińskiego Domu Narodowego. (…) Nie ja też, ale kompetentne służby konsularne i graniczne Rzeczypospolitej Polskiej są od wydawania zgody na wjazd na terytorium Państwa Polskiego obywatelom Ukrainy – zauważa poseł podkreślając, że na kolacji po uroczystościach wcale Pankiewicza nie było. -Publicznie i świadomie wprowadza Pan w błąd obywateli Rzeczypospolitej – dodaje parlamentarzysta PO.

Andrzej Zapalowski, jak sam to określił, “oddał pod osąd opinii publicznej” odpowiedź Marka Rząsy, czemu ten, jak to ironicznie stwierdził się nie dziwi. Walka na “listy otwarte” trwa. Jak się skończy? Na razie nie wiemy. Niewykluczone, że przed sądem.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.