Postraszyć gdańskie lwy

Na swoje 110 urodziny Resovia zagrała z Lechią Gdańsk. Po dobrym meczu przegrała 1-2. Jak będzie dziś? Fot. Wit Hadło

1/16 PUCHARU POLSKI. Trzy lata po resoviackich 110. urodzinach dojdzie do meczu o znacznie większą stawkę.

Lider ekstraklasy i jeden z najpoważniejszych kandydatów do tytułu kontra beniaminek II ligi. Wynik dzisiejszego starcia Lechii Gdańsk z Apklan Resovią wydaje się sprawą oczywistą, ale historia Pucharu Polski uczy, że czasem i kopciuszek tańczy na balu.

Nie warto porównywać stanu posiadania ani możliwości obu klubów. Jeden Artur Sobiech zarabia zapewne tyle, ile cała jedenastka „pasiaków”. Są jednak przesłanki, by jeszcze przed meczem nie skreślać gospodarzy. Po pierwsze: lechiści raczej nie zagrają w najmocniejszym składzie. Gdańsk pozostaje jedynym spośród najludniejszych miast Polski bez tytułu mistrzowskiego i wszystkie działania koncentrują się na zdobyciu trofeum i zapisaniu się w historii. Po drugie: Apklan Resovia znajduje się w szczycie formy. Trzy ostatnie mecze wygrała i nie musi już nerwowo spoglądać w dół tabeli. Poznała też słodki smak pucharowej wiktorii, bo w poprzedniej rundzie bardzo pewnie ograła I-ligową Wartę Poznań. Po trzecie: przyzwyczajeni do równych jak stół boisk gdańszczanie wystąpią na klepisku, gdzie piłka wyczynia cuda. No i ta feralna godzina 13. O takiej porze zawodnicy ekstraklasy jedzą obiad zamiast uganiać się za futbolówką…

Być jak… Stal
Środek tygodnia i środek dnia. Gospodarze mieli wielkie obawy o frekwencję, ale kibice stanęli na wysokości zadania. – Szacujemy, że spotkanie obejrzy 3 tysiące ludzi. Połowę stanowić będą dzieciaki i młodzież szkolna. A także adepci SMS Resovia. Wszyscy oni wejdą za darmo w ramach akcji podjętej przez nasz klub – informuje Adrian Rudawski, wiceprezes ds. organizacyjnych Resovii. Z kolei fani Lechii zamówili 150 biletów. – Gdańszczanie wylądowali w Jasionce we wtorek po południu. Zamieszkali w hotelu Blue Diamond w Nowej Wsi. Poprosili o załatwienie kilku „tematów” logistycznych, świetnie się dogadywaliśmy – chwali przybyszy z Pomorza Stanisław Mandela, kierownik rzeszowskiej drużyny.

Resovia marzy, by pójść śladem podkarpackich drużyn, które nie tak dawno eliminowały z PP mocniejszych od siebie. Stal Stalowa Wola stała się wyrzutem sumienia piłkarzy Lecha Poznań, a legioniści do dziś rumienią się ze wstydu na hasło: Stal Sanok. „Pasiaki” w tych rozgrywkach najdalej zaszły w 1981 roku – w półfinale nie dały rady Pogoni Szczecin. Jesienią 1994 roku Resovia zwyciężyła w karnych Zawiszę Bydgoszcz, a potem przegrała w 1/8 finału z Olimpią Poznań. – Pamiętam, mecz z Zawiszą to moje pierwsze wagary. Z kolei Olimpię prowadził Grzegorz Lato – uśmiecha się Szymon Grabowski, trener gospodarzy. Dodajmy, że jest się o co bić, bo PZPN zwiększył pulę nagród. Już na tym etapie rzeszowski klub wzbogaci się o 30 tysięcy zł. W przypadku awansu do następnej rundy zainkasuje 60 tysięcy zł.

Kawalerowie mieli raj
We wrześniu 2015 roku Lechia została zaproszona do Rzeszowa na mecz z okazji 110. urodzin Resovii. Z tamtej drużyny, prowadzonej przez Thomasa von Heesena, ostali się jedynie Michał Mak i Daniel Łukasik. Honorową porażkę 1-2 pamięta z kolei czterech resoviaków. Historia spotkań o punkty Lechii i Resovii nie jest długa. To, jak podaje serwis resoviacy.pl, zaledwie 6 meczów na szczeblu II ligi w latach 1988-1991. Ostatni pojedynek miał miejsce w stolicy Podkarpacia, biało-czerwoni (trenerem był wówczas Jan Domarski) po golach Grzegorza Wilka zwyciężyli 2-1.

W Polsce mało kto wie, że zaraz po wojnie największymi gwiazdami BOP Gdańsk, który to klub dał początek Lechii, była słynna rzeszowska trójka: Tadeusz Hogendorf, Stanisław Baran i Marian Łącz. Opowieść o tym, jak kaperowali ich działacze Łódzkiego KS mogłaby posłużyć za scenariusz filmowy. – Pewnego razu zmierzyliśmy się z załogą angielskiego statku „Fort Bourbon”, który zawinął do gdańskiego portu. Wygraliśmy 14-0. Anglicy zastanawiali się po meczu, czy rzeczywiście grali z Polakami, czy np. mocnymi wtedy Węgrami – wspominał Hogendorf. – Przedstawiciele ŁKS-u przez trzy dni chodzili za nami. Zapraszali do nocnego lokalu, gdzie śpiewała specjalnie dla nas primadonna warszawskiej operetki, Beata Artemska. Stanowczo odmawialiśmy, bo w Gdańsku mieliśmy wyśmienite warunki. Mieszkaliśmy w odrestaurowanej willi, na której napisaliśmy „Raj kawalerów”. Pewnego wieczoru łódzcy wysłannicy nieco się zdenerwowali. Od naszego transferu zależało, czy ŁKS zagra w I lidze. Po raz kolejny zaprosili nas do nocnego lokalu. Kelner przyniósł dobre wino, potem wsiedliśmy do amerykańskiego, czarnego forda, trochę zaszumiało nam w głowach… Gdy obudziliśmy się na drugi dzień, na ulicach zobaczyliśmy… tramwaje i zorientowaliśmy się, że jesteśmy w Łodzi. Ostatecznie zdecydowaliśmy się podpisać deklarację na grę w ŁKS.

Tomasz Szeliga

CZY WIESZ, ŻE
* Nazwa oraz białe i zielone barwy gdańskiego klubu bezpośrednio nawiązują do przedwojennej Lechii Lwów. Wśród założycieli KS Biuro Odbudowy Portów w 1945 roku, który dał początek Lechii Gdańsk, wiodącą rolę pełnili wykładowcy Politechniki Lwowskiej.

* 20, 6 miliona zł – taka jest wartość podstawowej jedenastki Lechii według branżowego portalu transfermarkt.de. Najwyżej wycenianym piłkarzem jest 24-letni pomocnik Patryk Lipski (3 mln zł), ale wielu fachowców uważa, że palma pierwszeństwa należy się młodszemu skrzydłowemu ze Słowacji, Lukasowi Haraslinowi.

* Choć Lechia rozegrała w ekstraklasie 27 sezonów, to nigdy nie sięgnęła po mistrzostwo Polski. Zdobyła tylko jeden medal – brązowy w 1956 roku.

* 28 września 1983 roku na starym stadionie Lechii we Wrzeszczu odbył się mecz, który po latach został uznany za sportowe wydarzenie XX wieku na Wybrzeżu. Mowa o pucharowym spotkaniu z Juventusem Turyn, najsilniejszym wówczas klubowym zespołem świata. Mecz przerodził się w wielką antykomunistyczną manifestację. 40 tysięcy osób głośno wyrażało swoje poparcie dla „Solidarności” i obecnego na trybunach Lecha Wałęsy.

* 41 lat trwa przyjaźń kibiców Lechii i Śląska Wrocław. To najdłuższa i najtrwalsza „sztama” w Polsce.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o