Potrzeba wstrząsu

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Po czwartej porażce z rzędu posadę trenera w Tarnobrzegu stracił Leszek Marzec.

Zespół Stabillu Jeziora wciąż nie zaznał jeszcze w tym sezonie smaku zwycięstwa. W czwartek wieczorem przegrał po raz czwarty z rzędu, a po meczu posadę trenera stracił Leszek Marzec. Do momentu zakontraktowania nowego szkoleniowca zajęcia będzie prowadził dotychczasowy II trener Arkadiusz Papka.

„Jeziorowcy” w pojedynku z czterokrotnym z rzędu wicemistrzem Polski zagrali poprawnie jedynie w pierwszych dziesięciu minutach. Później już dominowali na boisku zawodnicy ze Zgorzelca, a gospodarze grali „bez ładu i składu”. – I kwartę graliśmy jak równy z równym, ale później są roszady w składzie, muszą zejść pierwszopiątkowi zawodnicy i punkty nam uciekają. W punktach zmienników przegraliśmy 15:35 i to jest najlepszym komentarzem – stwierdza Marcin Nowakowski, rozgrywający ekipy Stabill Jeziora, która wyraźnie jest w dużym dołku.

Reakcja zarządu klubu na czwarta porażkę z rzędu była niemal natychmiastowa. Po zakończonej konferencji prasowej trener Leszek Marzec odbył rozmowę z prezesem Zbigniewem Pyszniakiem i…stracił pracę, choć po ww. spotkaniu robił dobrą minę do złej gry, udając jakby nic się nie stało. – Pokazaliśmy, że jest dużo lepiej z nasza grą, choć przegraliśmy mecz – tłumaczył Marzec i dodawał. – Mamy kontuzje w zespole, są problemy z rotacją w składzie. Jak rywale mają wyrównany skład tak jak Turów i utrzymują to samo tempo gry, to nie jesteśmy nic w stanie zrobić. To był czwarty mecz sezonu, a przed nami jeszcze 30 i jak przyjdą przeciwnicy z naszej półki, to zaczniemy wygrywać – mówił „mydląc oczy” szkoleniowiec „Jeziorowców” wiedząc, że zespołu z Tarnobrzega już nie poprowadzi.

– Coś trzeba zrobić bo jest źle – mówi Zbigniew Pyszniak, prezes tarnobrzeskiego klubu, który odkąd gra w ekstraklasie nigdy tak fatalnie nie zaczynał sezonu. – Niby takiego kiepskiego początku nigdy nie było, ale w ub. sezonie zaczęliśmy dwoma zwycięstwami, a później osiem z rzędu przegraliśmy i po I rundzie mieliśmy bilans 3-11. Inaczej to wygląda niby wizualnie jak się coś wygra na początku, to później te porażki zanikają, ale my teraz nie możemy się przełamać. Coś trzeba zrobić, bo potencjał zespołu jest naprawdę spory, co zresztą potwierdził sztab szkoleniowy Turowa, ale coś nie działa w tej naszej drużynie – mówi Pyszniak, który podczas przerwy w meczu uciął sobie „pogawędkę” z byłym trenerem m.in. reprezentacji Polski, Andrzejem Kowalczykiem.

Czyżby urodzony w Sandomierzu szkoleniowiec miał poprowadzić „Jeziorowców”. – Nic z tych rzeczy. Trener Kowalczyk związany jest z Turowem, gdzie pełni jakąś funkcję i przyjechał na mecz, więc była okazja porozmawiać – ucina spekulacje prezes tarnobrzeskiego klubu, który potwierdza, że oprócz trenera trwają poszukiwania nowego zawodnika. – Szukamy wysokiego polskiego gracza, który zastąpi Przybyszewskiego, bo ten z powodu kontuzji ma sezon z głowy – kończy prezes Pyszniak.

Stabill Jezioro Tarnobrzeg – PGE Turów Zgorzelec 65:86 (23:25, 11:22, 11:20, 20:19)

Stabill Jezioro: Allen 13 (1×3), Łukasiak 12, Nowakowski 11 (1×3), Doaks 8 (9 zb), Simon 6 oraz Fitzgerald 12, Krajniewski 3 (1×3), Marciniak 0, Patoka 0, Pandura 0.

PGE Turów: Prince 18 (4×3), Dylewicz 11, Wiśniewski 11 (1×3), Taylor 8 (2×3), Żigeranović 0 oraz Kulig 15 (1×3), Karolak 14 (3×3), Jaramaz 7, Barone 2, Krestinin 0, Stelmach 0.

Sędziowali: W. Liszka, P. Białas i K. Nowak. Widzów 1000.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments