Powiatowe dożynki w ogniu krytyki

Mieleckie Rozmaitości Folkowe mają być promocją rolnictwa i wsi. Fot. Autor

MIELEC. Czy przemysłowe miasto jest dobrym miejscem do promocji wsi i rolnictwa?

- Dlaczego Mieleckie Rozmaitości Folkowe, które mają być promocją rolnictwa i wsi, muszą odbywać się w mieście, i do tego w fatalnych warunkach na bocznym boisku stadionu “Gryfu”? – pyta radny PiS Stanisława Kagan. – Było tak ciasno, że ciężko było się dopchać do stanowisk, na których promowały się gminy – wspomina Kagan. – Brakowało mi również większych reprezentantów środowiska wiejskiego – dodaje.

W organizowaniu powiatowych dożynek w centrum Mielcu nie widzi nic złego starosta Andrzej Chrabąszcz. – Główną ideą tej imprezy, którą organizujemy od pięciu lat, jest prezentacja dorobku kulturalnego gmin. Oczywiste wydawało się więc, że Mielec, jako stolica regionu, które posiada dogodne połączenia komunikacyjne, do tych zamierzeń nadaje się najlepiej. Miasto to zamieszkuje blisko połowa mieszkańców powiatu – tłumaczy starosta.

A może by tak zrobić dożynki w Rzemieniu?
- Organizowanie powiatowych dożynek w Mielcu daje możliwość promowania wsi i rolnictwa. Szczególnie ważne jest to ze względu na młodsze pokolenie mielczan, które nigdy nie doświadczyło wsi – twierdzi Chrabąszcz. – Boczne boisko “Gryfu” przez te wszystkie lata spełniało nasze oczekiwania i mieściło wszystkich chętnych. Niemniej jednak to miejsce już się wyczerpuje się i trzeba będzie pomyśleć o głównej płycie tego stadionu – dodaje.

Z argumentacją starosty nie zgadza się radny powiatowy PiS, Stanisław Kagan, który proponuje, aby Mieleckie Rozmaitości Folkowe odbywały się na wsi, wskazując na tereny Technikum Rolniczego w Rzemieniu. – Nie zgadzam się z tym, co powiedział pan starosta, że miasto jest lepszym miejscem do promocji rolnictwa i wsi, niż sama wieś – przekonywał.

Stanowiska starosty bronił z kolei radny Michał Deptuła (PSL). – Gminy wiejskie mają swoje dożynki – mówił syn śp. Leszka Deptuły. – Natomiast wśród mieszkańców miasta istnieje duży głód takiego folkowego klimatu, czego dowodem była bardzo liczna obecność mielczan na tegorocznych dożynkach powiatu. Może miejsce imprezy jest takie, jakie jest, ale pan starosta wspominał o rozmowach i rozszerzeniu pola działania na przyszły rok.

***
Niefortunna lokalizacja to nie jedyna kontrowersja powiatowych dożynek. W zasadzie co roku pojawia się pytanie, dlaczego starostwo organizuje swoją sztandarową imprezę akurat wtedy (ostatnia niedziela wakacji), kiedy odbywają się Dni Mielca.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.