Powrócili z przytupem (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło

II LIGA. APKLAN RESOVIA – ZNICZ PRUSZKÓW. Rzeszowianie wiceliderem, trafienie Grzegorza Płatka kandydatem do bramki sezonu.

Trudno wymarzyć sobie bardziej spektakularny powrót na własne boisko. Efektowne 3-0 nad niezwyciężonym liderem z Pruszkowa oklaskiwało 1700 kibiców Apklan Resovii.

Atmosfera była tak gorąca, jak przypiekające w Rzeszowie słońce. Doping niósł się po całej trybunie krytej, śpiewali starzy i młodzi. Jak wtedy, gdy piłkarze Resovii występowali na zapleczu ekstraklasy. – Trzydzieści lat temu stałem w tym samym miejscu – pokazywał wzruszony sympatyk biało-czerwonych. – Stadion Miejski to nie to samo, co nasza „Malta” przy Wyspiańskiego.

– Dobrze jest wrócić do domu – wtórował Szymon Grabowski, trener gospodarzy, dziękując wszystkim osobom zaangażowanym w modernizację wysłużonego obiektu. – Wynik cieszy, ale największy sukces polega na tym, iż znów, po 427 dniach rozłąki, mogliśmy zagrać na własnym boisku. Nisko się kłaniam resoviackiej społeczności za poświęcenie i ofiarność. To zwycięstwo jest dla Was!

Lider bez szlacheckiej pieczęci

Rzeszowianie mieli prawo obawiać się Znicza. Zaledwie dwie wygrane w ośmiu meczach dowodziły, iż pruszkowianie zawsze byli niewygodnym przeciwnikiem. Na Wyspiańskiego przyjechał lider, który rozbił GKS Katowice i Stal Stalową Wolę. Przyjechał po trzecie kolejne zwycięstwo, lecz dostał po łapach. – Szlachectwo zobowiązuje, okazało się jednak, że nie zasłużyliśmy na miano lidera. Resovia była bardziej zdeterminowana i głodna wygranej. Traciliśmy kuriozalne bramki, jak w juniorach. To nie przystoi zespołowi z aspiracjami. Obiecuję, że drugi taki mecz w naszym wykonaniu się nie powtórzy – grzmiał Andrzej Prawda, szkoleniowiec podwarszawskiej ekipy. Szymon Grabowski odpowiedział w swoim stylu. – Podeszliśmy do spotkania szalenie skoncentrowani, po głębokiej analizie, z której wynikało, że Znicz to solidna, ale jednak popełniająca błędy, drużyna. Liczyliśmy na pomyłki przy stałych fragmentach i przy dalekich zagraniach. Umieliśmy wykorzystać słabsze strony przeciwnika. Za to należą się moim chłopakom pochwały.

„Sodówka” im nie grozi

Pierwsza bramka padła po dośrodkowaniu z wolnego Kamila Raduljego. Piłka przeleciała nad głowami wszystkich obrońców Znicza, trafiła do stojącego przy dłuższym słupku Dawida Kubowicza, który popisał się efektownym „szczupakiem”. Podwyższył wszędobylski Serhij Krykun, zachowując zimną krew w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Dzieła dokończył Grzegorz Płatek, kieszonkowy środkowy pomocnik, który huknął z 30 metrów w samo okienko. Takie bramki nie padają co tydzień. Pozyskany z Siarki zawodnik może być pewien, że ten gol zawalczy o tytuł najpiękniejszego w sezonie, choć za nami dopiero trzy kolejki.

Gospodarze walczyli o każdy skrawek boiska, chętnie podejmowali pojedynki jeden na jednego, a kiedy trzeba było, używali łokci. „Pasiaki” nie miały słabych punktów. Świetnie wyglądały fizycznie i taktycznie. W trzech meczach uzbierały 7 punktów, ustawiając sobie wysoko poprzeczkę. – Pyta pan, czy nie będę musiał schładzać głów zawodnikom? Nie będę, gdyż tam, w szatni, siedzi grupa ludzi świadomych, że jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Mądrzejsi będziemy po pięciu spotkaniach, siedmiu, na koniec rundy. „Sodówka” nikomu nie uderzy – zapewniał dziennikarzy Szymon Grabowski.

***
Pożegnanie z legendą

517 ligowych spotkań w trakcie 20-letniej kariery poświęconej wyłącznie jednemu klubowi – przed meczem ze Zniczem działacze, trenerzy i sympatycy Resovii podziękowali swojej legendzie, Marcinowi Pietryce. 37-letni dziś bramkarz wychował się na osiedlu „Kmity”, w bloku sąsiadującym ze stadionem Resovii. Od zawsze mówił, że ten klub jest jego największą miłością i powtórzył to w sobotnie popołudnie, ze łzami w oczach, słuchając tłumu skandującego jego imię i nazwisko. Jak wyliczył serwis resoviacy.pl, Marcin „Cinek” Pietryka o miejsce w składzie rywalizował z 29 bramkarzami i pracował z 24 trenerami! Z „pasiakami” awansował do trzeciej i drugiej ligi. W drużynie seniorów debiutował w 1999 roku. W trakcie swojej kariery zdobył 3 gole z rzutów karnych. Od jakiegoś czasu Pietryka pracuje w SMS Resovia, szkoląc młodych bramkarzy.

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o