Powstaje ośrodek adaptacyjny dla niepełnosprawnych

Wypadek to jeszcze nie wyrok. Do ośrodka w Bojanowie trafiać będą ofiary wypadków, którym los zafundował niepełnosprawność, żeby wyjechać z wiarą w życie. Fot. Jerzy Mielniczuk

BOJANÓW, STALOWA WOLA. Pierwszy ośrodek adaptacyjny dla osób, które cierpią nie zawsze przez swoje zawinienie.

W bojanowskim ośrodku Caritasu trwa wyburzanie domków letniskowych. Na ich fundamentach powstaną nowe, całosezonowe, z łazienkami i przystosowane dla niepełnosprawnych. Za 1,5 roku nad Łęgiem zostanie otwarty ośrodek rehabilitacyjno-adaptacyjny dla osób niepełnosprawnych na skutek wypadku. Będzie to pierwszy taki ośrodek w regionie i jeden z nielicznych w kraju.

W niedzielę obchodzony był Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Pamięć jest cenna, ale jeżeli nic z niej nie wynika dla żyjących, to szkoda zawracania głowy. O tym, jak ofiarom wypadków można pomóc, najlepiej świadczy dzieło podjęte przez Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Gdy w jednej chwili świat wali się na głowę
Caritas jest właścicielem ośrodka nad Łęgiem w Bojanowie. Był to klasyczny ośrodek sezonowy; z dziesięcioma domkami, dużą kuchnią, jeszcze większą jadalnią i dostępem do rzeki. Kiedyś był tu jeszcze zalew, ale woda spłynęła i letników z roku na rok ubywało. Caritas organizował tu kolonie, wynajmował czasami ośrodek na szkolenia. Najgwarniej między domkami było, gdy na kilka dni zajmowali je uczestnicy samochodowych rajdów po bojanowskich bezdrożach. To za mało, bo ośrodek powinien gościć ludzi przez cały rok. I tak będzie od lipca przyszłego roku.

W każdym z dziesięciu nowych domków będą cztery miejsca dla osób poszkodowanych w wypadkach. – To osoby, którym w jednej chwili świat zawalił się na głowę – mówi ks. Bogusław Pitucha, dyrektor sandomierskiego Caritas. – Balansują między życiem i śmiercią, a czasami wystarczy tylko im wpoić, że człowiek na wózku inwalidzkim też może być przydatny dla innych. W tym ośrodku będziemy im przywracać wiarę w siebie i życie.

Zajmą się tym rehabilitanci, psychologowie i specjaliści z innych dziedzin. Nawet doradcy zawodowi, bo przecież inwalida nie musi być na garnuszku bliźnich. Uczestnicy kilkutygodniowych turnusów będą się uczyć pokonywania barier architektonicznych i mentalnych. To pierwszy krok, który jest niezwykle trudny dla człowieka, który często był osobą wysportowaną, a nagle został posadzony w wózku inwalidzkim.

O narkomanów się troszczymy, o inwalidów nie
Budowa ośrodka od nowa, z jego wyposażeniem i przystosowaniem dla niepełnosprawnych kosztować będzie 5 mln. zł. Caritas da tylko 1,5 mln. zł, a resztę doda UE. Budowniczowie ośrodka o frekwencję się nie obawiają. To pierwszy taki ośrodek w regionie. W kilkudziesięciu ośrodkach adaptacyjnych w kraju, powrotu do normalnego życia uczą się narkomani. O ofiarach wypadków mało kto pamięta, a też jest ich sporo.

Arkadiusz Rogowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.