Praca jest, ale kandydaci są za słabi

Osób z gotowym fachem w ręku nie jest dużo na rynku. Największe problemy z ich znalezieniem mają firmy z branży high-tech, jak WSK Rzeszów. Fot. Wit Hadło

KRAJ. PODKARPACIE. Trzy na cztery firmy mają problemy ze znalezieniem pracowników.

Dwucyfrowe bezrobocie najczęściej interpretowane jest jako brak miejsc pracy. Okazuje się jednak, że część przyczyn dużego bezrobocia leży po stronie bezrobotnych. Jak wynika z badań rynku pracy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w Polsce aż 75 proc. firm ma problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Kandydatom brakuje głównie doświadczenia i umiejętności interpersonalnych. Na Podkarpaciu wskaźnik ten jest o 2 proc. wyższy, co potwierdzają przedstawiciele wielu tutejszych firm.   – W branży turystycznej i gastronomicznej ciężko jest znaleźć prawdziwych fachowców, którzy sprawią, że oferta będzie atrakcyjna dla klientów i konkurencyjna na rynku – mówi Andrzej Nazimek, właściciel hotelu i restauracji Twierdza w Rzeszowie. Znalezienie odpowiedniego personelu zajęło mu sporo czasu, ale teraz jest z niego zadowolony.

Brakuje dobrych programistów

Podobna sytuacja jest w branży informatycznej. Chociaż absolwentów tego kierunku nie brakuje, to jednak są problemy ze znalezieniem fachowców w konkretnych obszarach. Przykładowo bardzo duże jest obecnie zapotrzebowanie na programistów PHP, a tych paradoksalnie jest niewielu. Rzeszowski oddział firmy M-Media przez kilkanaście miesięcy poszukiwał takich pracowników, ale na do firmy wpłynęło zaledwie 9 aplikacji. W konsekwencji firma zatrudniła tylko 2 programistów.

Za chlebem na Podkarpacie

Największe problemy ze znalezieniem kompetentnych pracowników mają firmy w branży high-tech. – Najtrudniej jest ze specjalistami z doświadczeniem, np. technologów, konstruktorów czy operatorów obrabiarek sterowanych numerycznie – mówi Grażyna Słupik z działu rekrutacji krośnieńskiej firmy Goodrich. Na znalezienie takich pracowników firma potrzebuje 3-4 miesiące. – Szukamy w całej Polsce, bo trudno jest ich znaleźć tutaj na Podkarpaciu. Pracują u nas osoby pochodzące nawet z woj. Pomorskiego – mówi Słupik. Goodrich przyjmuje też młodych absolwentów, dla których prowadzi specjalne szkolenia trwające 3-4 miesiące.

Rekrutacja non-stop     

Kilkumiesięczne szkolenia dla nowych pracowników prowadzi też WSK Rzeszów. – U nas nawet stanowiska produkcyjne są stanowiskami, na których wymagamy wysokich umiejętności. Mam tu na myśli np. spawaczy czy operatorów obrabiarek sterowanych numerycznie. To muszą być najlepsi z najlepszych – mówi Andrzej Czarnecki, rzecznik prasowy firmy. Proces rekrutacyjny w WSK prowadzony jest przez cały czas. – Zgłaszają się do nas osoby, mimo że akurat nie poszukujemy pracowników na dane stanowiska. Dzięki temu mamy dużą bazę takich osób, które zatrudniamy kiedy zajdzie potrzeba -  tłumaczy Czarnecki.

Arkadiusz Rogowski, współpraca Szymon Jakubowski

do “Praca jest, ale kandydaci są za słabi”

  1. damian

    Biedni pracodawcy nie mają specjalistów ojojoj a może by tak zainwestować w szkolenia przyszłych pracowników niewykwalifikowanych tak jak miało to miejsce w Wielkiej Brytanii przed organizacją olimpiady ale niee nasi pracodawcy są pazerni płacą ochłapy i wolą narzekać i żalić się szlag mnie trafia jak czytam takie artykuły

    • kuba

      dokładnie jest tak , jak napisał poprzednik, w dodatku to są firmy rodzinne i zwykły szarak ma jakieś 5% szans na zatrudnienie, oni wolą przyjąć cymbała, byle był z polecenia, poza tym nie chcą ludzi np. po technikum, którzy mają umiejętności tylko wolą tak samo sierotę po studiach, która do niczego się nie nadaje, bo jak wiadomo papierek o umiejętnościach nie świadczy, przyjmują takich po studiach bo oni chcą się pokazać jaką ,,wykwalifikowaną” kadrę posiadają, ludzi chętnych do pracy jest mnóstwo, tylko właśnie takie chore wymagania w tych firmach powodują, że nie mogą ich znaleźć

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.