Pracowita przerwa Miasta Szkła

Jabarie Hinds (nz. z lewej) jest obecnie najskuteczniejszym zawodnikiem Miasta Szkła. Krośnianie pokazali jednak w sobotę, że również bez niego potrafią sobie przyzwoicie radzić na parkiecie. Fot. Paweł Dubiel

KOSZYKÓWKA. EBL. – Łapiemy rytm – przekonuje Mariusz Niedbalski, trener Miasta Szkła Krosno.

Przed podopiecznymi Mariusza Niedbalskiego tygodniowa przerwa w zmaganiach ligowych, podczas której już pojutrze zagrają oni mecz o Puchar Prezydenta Miasta Krosna. Będzie to jeden z etapów przygotować do późniejszego (8.12.) spotkania przed własną publicznością z mistrzem Polski, Anwilem Włocławek. O perturbacjach związanych z kontuzjami i zmianami w składzie, jakie w tym sezonie dopadły podkarpackiego beniaminka w Energa Baske Lidze mówiono i napisano już wiele. Wszystko wskazuje na to, że krośnianie przezwyciężyli najpoważniejszy kryzys i powoli wychodzą na prostą. – Czas pracuje na naszą korzyść – podkreślał na każdym kroku krośnieński trener. Nawiązywał on w ten sposób m.in. do konieczności wkomponowania się w zespół nowego rozgrywającego, Jabarie Hindsa. Ten powoli wyrasta na pierwszoplanową postać „Szklanego Temu”, bowiem nie dość że nieźle rozdziala piłki, to jeszcze obecnie jest najskuteczniejszym graczem drużyny, zdobywając średnio 15,9 pkt/mecz. W sobotę krośnianie udowodnili jednak, że Miasto Szkła to nie tylko Hinds i również bez swojego podstawowego rozgrywającego radzili sobie bardzo dobrze. – Grzegorz Grochowski na boisku jako „jedynka” to stosunkowo młody zawodnik, ale ma już tyle tych ważnych meczów na koncie, że bardzo rzadko „wariuje”. Owszem, zawsze można się do czegoś przyczepić, ale ogólnie to cechuje go duża kontrola nad tym, co robi na parkiecie. Cieszę się, że swoje 15 minut, jakie dostał w tym meczu, wydatnie wykorzystał i przełożył to na zespół, co jest bardzo ważne – podkreślał opiekun krośnian.

Reset i ładowanie akumulatorów

Wprawdzie ekipa Krzysztofa Koziorowicza to zdecydowanie niższa półka, niż „Twarde Pierniki”, które tydzień wcześniej rozgromiły Miasto Szkła, to jednak sobotni sukces krośnian należy docenić. – Łapiemy rytm. Poszczególni zawodnicy coraz lepiej czują się na boisku ze sobą. W tym przypadku nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że tak to jest w przypadku budowania nowego zespołu. My mamy całkowicie nową drużynę i to troszeczkę trwa, ale jest coraz lepiej. Mam tylko nadzieję, że z zespołami typu Toruń czy czekający nas Anwil Włocławek, pokażemy troszeczkę większego zęba, bo na pewno stać nas na to – przekonywał Niedbalski. Jednak zanim dojdzie co spotkania z mistrzem Polski, krośnieńskich koszykarzy czeka ciężka praca na treningach. – Takie zespoły jak my, musza tę przerwą absolutnie wykorzystać na pracę. Odpoczniemy jeden, dwa dni, a potem przez dwa tygodnie będziemy maksymalnie pracować. W międzyczasie zagramy mecz ze Startem Lublin o Puchar Prezydenta Miasta Krosna (czwartek, godz. 17 – wstęp wolny), na który zapraszamy wszystkich kibiców. Ostatnie słowo należy się właśnie im, ponieważ gra nam się bardzo dobrze przy takim dopingu, jaki był podczas mecze ze Spójnią – zaznacza Mariusz Niedbalski. – Mamy trochę luzu od ligowego grania i bardzo dobrze. Powinniśmy się troszkę zresetować, naładować akumulatory przed kolejnymi meczami. W przyszły weekend przyjeżdża do Krosna Anwil, a wiadomo jaki to jest przeciwnik, więc dodatkowej motywacji przed tym meczem nam nie potrzeba. Będziemy na pewno walczyć i chcemy wygrać! – deklaruje Grzegorz Grochowski, rozgrywający „Szklanego Teamu”.

mj

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o