Pracownicy Autosanu: – Nadzieja umiera ostatnia…

Większość z tych ludzi przepracowała w Autosanie całe życie. Maximiliano De Suza
Większość z tych ludzi przepracowała w Autosanie całe życie. Maximiliano De Suza

SANOK. Po zwolnieniu całej załogi, kilkadziesiąt osób dostało ponownie umowy o pracę w Autosanie.

Tadeusz Kucharski ma 56 lat, w Autosanie przepracował 40. Mimo że dostał wypowiedzenie z pracy, a od kilku miesięcy na jego konto nie wpłynęła ani złotówka za wykonaną robotę, codziennie rano wstaje i idzie do fabryki. – Ten zakład to całe moje życie. Nie wyobrażam sobie, że tu nie przychodzę. Koledzy się ze mnie śmieją, ale ja ciągle mam nadzieję, że będzie dobrze. Trzeba mieć nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia… – mówi nam zawieszając głos.

Są umowy, pieniędzy nie ma
Po zwolnieniu całej załogi, kilkadziesiąt osób w Autosanie dostało ponownie umowy o pracę. W pierwszej kolejności trafiły w ręce spawaczy. Mimo tego, pracownicy wcale nie są spokojni o swoją przyszłość.

– Umowy są na czas nieokreślony, jest też niewielka podwyżka. Kolega, który pracuje na produkcji wojskowej dostał taką umowę. Pokazał mi ją, ale mówiąc szczerze, na jego twarzy nie widziałem zadowolenia, raczej obojętność. Co nam z tego, że jest papier, skoro nadal nie ma dla nas pieniędzy? Wyobraża sobie pani od kilku miesięcy nie dostawać wypłaty? Przecież my nie mamy co do garnka włożyć… Kolega, który dostał umowę ma żonę i troje dzieci. Kiedyś odcięli mu prąd, bo nie miał już skąd pożyczyć – denerwuje się Tadeusz Kucharski. Sam nie wie, czy dla niego znajdzie się w zakładzie praca.

– Nikt z nas nie wie co będzie dalej. Może chcą nas tylko uspokoić. Tyle razy już zostaliśmy oszukani, tyle razy zaufaliśmy zapewnieniom, że będzie dobrze, że nie ma się co dziwić, że ludzie nadal niepewnie patrzą w przyszłość – mówi.

Tadeusz Kucharski z Autosanem związany jest od 16. roku życia. W fabryce przepracował całe swoje życie. Jest spawaczem, pracuje na produkcji autobusów. Mimo że nie dostaje pieniędzy i nie wie, czy zostanie ponownie zatrudniony, codziennie rano wstaje i idzie do pracy. – Z sentymentu. Autosan to całe moje życie, zżyłem się z zakładem i załogą. Nawet teraz, kiedy hale produkcyjne stoją puste, a my nie mamy co robić, nadal tutaj przychodzimy. Krzątamy się po hali, trochę sprzątamy, robimy inwentaryzację towaru… Nikt z nas nie wyobraża sobie, że nagle przestaje tutaj przychodzić – mówi Tadeusz Kucharski.

Kiedyś policzył i wyszło, że w Autosanie z jego rodziny pracowało 11 osób: bracia, siostry, żona, szwagierka… najbliższa rodzina. Sanoka bez fabryki autobusów sobie nie wyobraża. Kiedy było źle, to on podtrzymywał kolegów na duchu. – Fakt, może jestem niepoprawnym optymistą i dlatego też koledzy trochę się ze mnie śmieją, ale dla mnie Sanok i Autosan to jedność i może to naiwne, ale ja ciągle wierzę w to, że jeszcze będzie dobrze, że z nowym rokiem nastąpi nowa era Autosanu, do hal wrócą pracownicy i będziemy produkować kilkadziesiąt, a nie kilka autobusów miesięcznie – mówi z nadzieją w głosie.

Kredyty i obiady u znajomych
Stanisław Olearczyk ma 59 lat, w zakładzie przepracował 39. Ze wstydem przyznaje, że utrzymują go rodzice. – Na szczęście jeszcze żyją, bo inaczej nie wiem, jak bym sobie poradził. W życiu bym nie pomyślał, że tak to się potoczy. To ja powinienem im pomagać, aż wstyd się przyznać. Przepracowałem tutaj tyle lat, aż się łza w oku kręci – mówi Super Nowościom.

Tak jak reszta załogi od kilku miesięcy nie dostaje pieniędzy. Aby przetrwać, pożycza gdzie się da, u rodziny, przyjaciół, znajomych. Ale pieniędzy nie wystarcza na długo. – Pozwalają nam tylko przetrwać, taka wegetacja, nie życie. Wie pani, ile u mnie rachunków leży niezapłaconych? Czynsz, gaz, prąd. Co chwilę przychodzą ponaglenia, długi narastają. Dzieci mam pięcioro, wnucząt ośmioro. Nie mam nawet pieniędzy, aby kupić im cokolwiek na święta czy urodziny. Wie pani jakie to uczucie? – mówi Stanisław Olearczyk, spuszcza wzrok, głos mu się łamie.

Janusz Kozimor w Autosanie przepracował 40 lat. Mimo że od ogłoszenia upadłości fabryki minęło kilka tygodni, wciąż nie może uwierzyć w to, co się stało. W głowie mu się nie mieści, że zakład z ponad 180-letnią tradycją z dnia na dzień ogłasza upadłość. – Człowiek się czuje, jakby stracił kogoś bliskiego. Proszę spojrzeć na moje dłonie, wie pani ile ja tu zdrowia straciłem? – mówi, a w jego oczach pojawiają się łzy. – Człowiek pracuje całe życie, a nie ma nawet za co chleba kupić. Wszyscy są już zmęczeni tą sytuacją. Ileż można pożyczać pieniądze? Z czego ja to później oddam? Przecież banku nie okradnę… – mówi zrezygnowany.

Pracownicy Autosanu pomagają sobie jak mogą, zapraszają na obiady, pożyczają pieniądze. Ludzie nauczyli się żyć bardzo skromnie. O wyjściu z rodziną do kina czy restauracji nie ma mowy. Pieniędzy wystarcza tylko na najpilniejsze potrzeby. – Proszę mi powiedzieć, co zapłaciłaby pani w pierwszej kolejności mając do dyspozycji 500 zł miesięcznie? – pyta Agata Sawicka, tokarz, w Autosanie pracuje od 24 lat. – Czynsz? Rachunki? Jeśli zapłacę rachunki, nie wystarczy na jedzenie. Jeśli nie zapłacę, odetną mi prąd albo gaz. W elektrowni nikogo nie interesuje, że nie dostajemy pensji. Nie płacisz – odcinamy. Pieniędzy nie ma, odsetki rosną, z czego ja to później oddam? – pyta zdenerwowana.

Pozostawieni sami sobie
Jedną z pierwszych osób, która otrzymała wypowiedzenie był Jan Harłacz, prezes Związku Metalowców w Autosanie. – To było bardzo dziwne uczucie. Niby każdy wiedział, że to nastąpi, ale jednak kiedy dostałem dokument do ręki przeżyłem szok, nie tylko ja z resztą. Ludzie poświęcili całe życie tej fabryce i tak się im dziękuje. Ja jeszcze jakoś sobie radzę, choć nie mam gwarancji, że znajdzie się dla mnie praca w Autosanie. Znam ludzi, rodziny, które przez to, co dzieje się w fabryce przeżywają prawdziwe tragedie. Ludzie są cholernie zadłużeni – mówi związkowiec.

Pracownicy Autosanu ciągle czekają na zaległe pieniądze. Z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych otrzymają zaległe wypłaty za 23 dni lipca, cały sierpień i wrzesień oraz 7 dni października. Z kolei z masy upadłościowej otrzymają połowę zaległej pensji z czerwca, 7 dni lipca i 23 dni października. Część pożyczek uda się spłacić, ale ludzie mówią, że są tak zadłużeni, że pieniędzy na wszystko nie wystarczy. – Mimo że to nie nasza wina, czujemy się gorsi. W sklepie szukam najtańszych produktów, w koszyku lądują tylko najpotrzebniejsze rzeczy, chleb, masło, coś do chleba… wylicza pani Marta. Nie chce podawać nazwiska. Jest jej wstyd, że po tylu latach pracy nie może pozwolić sobie na kupienie dzieciom szynki czy mięsa. – Mamy rodzinę na wsi, pomagają nam, gdyby nie oni, nie wiem, jak byśmy przetrwali – zawiesza głos pani Marta.

O tym, ile osób ponownie znajdzie zatrudnienie w Autosanie dowiemy się najpóźniej 25 listopada.

Martyna Sokołowska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz
Tomasz
7 lat temu

ciesz sie facet ze masz robote i cicho siedz,bo sa tacy co zyja z mopsu

max
max
7 lat temu

Autosan przy takim samym zatrudnieniu produkował kilkakrotnie mniej autobusów niż podobne zakłady np. Solaris. Ciekawe dlaczego? Gdy Olszewski zaczynał przymierzać się do budowy Solarisa Zasada zaproponował mu sprzedaż Autosanu w bardzo dobrych pieniądzach. Olszewski stwierdził że tu się jednak sukcesu nie zbuduje, wolał zacząć od początku zatrudniając nowych ludzi. Do dzisiaj nie wiem dlaczego. A Wy wiecie?

Ambroży
Ambroży
7 lat temu

W ub. piątek w Sejmie po zakończeniu głosowań i w obecności v-ce marszałek Nowickiej oraz prawie pustej sali odbyła się dyskusja nad sprawozdaniem pełnym sukcesów szefowej Państwowej inspekcji Pracy !! To wystarczy za cały komentarz do tej kwestii!

kysyprzemysl
kysyprzemysl
7 lat temu

>> PÓŹNE OŚWIECENIE<< Ludzie szczerzy oraz prości, – cóż dziś jest z ,,Solidarności”? Zryw był piękny i wspaniały, – dziś wspomnienia nam zostały. Gdzież są Jej założyciele? – biedę cierpi teraz wiele. Gdzie są dawni Jej Działacze, – nędza, głód- nad Nimi płacze. Zdrajcy dzisiaj Ją przejęli, – Patriotów odsunęli. Do kościoła się udają, – ale Boga to nie znają. Modlą niby się do Niego, – by też wspierał tylko jego. Niech odejmie od Bliźniego -,,Bliźni jakiś do niczego”. ,,Solidarność” dziś… -to dostatek dla ,,Działaczy”, – nędza , smutek Ludziom Pracy. Dzięki Nim i Górnika, – także bieda już dotyka.… Czytaj więcej »