Prąd i śmieci pochłoną pieniądze na leczenie

Wprowadzona przeszło rok temu ustawa o sieci szpitali miała uzdrowić finanse placówek medycznych. Zapewnić finansowanie na odpowiednim poziomie. Miał być koniec z wiecznym zadłużaniem, miało być więcej pieniędzy na diagnostykę i leczenie. Skończyło się jednak jak zawsze.

Rząd, który chwali się większym przychodem, lepszą ściągalnością podatków i składek zdrowotnych, uszczelnieniem systemu, ukróceniem szerokiego strumienia wypływających na lewo pieniędzy z budżetu, nagle widzi, że ma w kieszeniach pustki. Dał przecież podwyżki służbie zdrowia, służbom mundurowym, nauczycielom, urzędnikom (niemal za każdym razem mając nóż przystawiony do szyi). Nie przewidział, że rozdawnictwo szybciej niż myślał przewietrzy worek z pieniędzmi, a dużo wyższe opłaty za prąd, gaz (też przecież drożeje), wywóz śmieci sprawią, że szpitale zaczną, czy chcą tego czy nie, szukać na gwałt oszczędności. Na czym najłatwiej oszczędzić? Na pacjencie, bo słaby i chory rzadko kiedy się broni. Tylko pojedyncze osoby próbują dochodzić swoich praw, a wręcz je wymuszają. Ale to margines. Potencjalny pacjent to statystyczny Kowalski, który na lekarzy patrzy jak na Bogów i potulnie przyjmuje wszystko co dostaje. Licząc, ze oni zrobią wszystko co dla niego najlepsze. Nawet nie przyjdzie im do głowy, że mogą, zmuszeni czy nie, leczyć ich najniższym kosztem. Dla przetrwania szpitala. A więc dla dobra nas wszystkich.

Redaktor Anna Moraniec

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o