Prawie 200 tys. zł za chińskie wojaże ludzi prezydenta Ferenca

Do Chin z rzeszowskiego Ratusza pojechały dwie wycieczki. Pierwszej przewodniczył prezydent Tadeusz Ferenc, a drugiej wiceprezydent Marek Ustrobiński. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Dlaczego mamy sponsorować zagraniczne wycieczki urzędników z ratusza? Chcą jechać, niech płacą za siebie!

Za nami już dwie kosztowne urzędnicze wycieczki do Chin. Na pierwszą poszło z portfeli podatników 50 tys. zł, ostatnia kosztowała nas  140 tys. zł. W sumie na wyprawy z których nie ma i nie będzie dla miasta żadnego pożytku wyłożyliśmy aż 190 tys. zł. – Ciekawe gdzie teraz pojadą za nasze i co będą chcieli podpatrywać – denerwują się mieszkańcy miasta. – Palmy rodem z Hawajów zasadzą wzdłuż ulic?

Kwieciste kosze z Dubaju, okrągła kładka z Szanghaju i planowana kolejka ze Szwajcarii. To dotychczasowy wynik podpatrywania “genialnych” obcych rozwiązań i próby przenoszenia ich na rodzimy grunt. Szkoda tylko, że miasto decyduje się na kosztowne i spektakularne rozwiązania, które służą propagandzie, zamiast szukać tanich udogodnień ułatwiających życie mieszkańcom.

Z ostatnią wizytą do Chin pojechało aż 15 urzędników, choć w zupełności wystarczyła by jedna osoba, która mogła przecież pojechać za swoje pieniądze w ramach prywatnej wycieczki. Do Chin pojechali m.in.: Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, który odpowiada za inwestycje w mieście, Andrzej Skotnicki, dyrektor wydziału architektury, Anna Raińczuk,  dyrektor Biura Rozwoju Miasta Rzeszowa, Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Aleksandra Wąsowicz-Duch, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, Marzena Furtak-Żebracka, szefowa promocji miasta, Janina Filipek, skarbnik Rzeszowa oraz dwóch przedstawicieli rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

Co tam robili? Na miejscu pochwalili się m.in. zdjęciami budynków Polfy i Millenium Hall. Skoro tak, to czy powtórna, kosztowna wizyta miała jakikolwiek sens? Żadnego, bo po powrocie ratusz chwalił się jedynie tym, że zyskaliśmy zainteresowanie Chińczyków naszą kulturą, w dalekobieżnych planach mamy wymianę studentów, a w przyszłym roku będziemy mogli uczestniczyć w chińskim “Expo”.

***
Czy by szczycić się później takimi “osiągnięciami” potrzeba było wysyłać aż 15 urzędników miejskich i ciągnąć od mieszkańców aż 140 tys. zł? Rację mieli nasi Czytelnicy, którzy mówili, że wycieczki to nic innego jak marnotrawienie publicznych pieniędzy, a ekipa urzędującego prezydenta na nieszczęście Rzeszowa akurat w tym jest dobra.

Czekamy na Państwa komentarze. Piszcie na mail: kszczyrek@pressmedia.com.pl, dzwońcie pod nr tel. : 17 747-08-38 i komentujcie na naszym forum internetowym: www.supernowosci24.pl/forum2

Katarzyna Szczyrek

do “Prawie 200 tys. zł za chińskie wojaże ludzi prezydenta Ferenca”

  1. bob

    Te irracjonalne decyzje / Chiny , kladka , fontanna …./ to konwulsje Mubaraka z ratusza i niestety , jeszcze jeden weksel do splacenia przez podatnikow .
    Ciekaw jestem, jak dlugo bedzie bral pozyczki ne te fanaberie.
    Moze w ramach profilaktyki , trzeba go przebadac i przetestowac ; dac mu jaki biznes do prowadzenia /warzywniak , kiosk it /. – bez mozliwosci brania kredytow.

  2. kozioł

    I JESZCZE TEN NIEWYDARZONY RZECZNIK !

  3. rzeszowiak

    Cicho tam cholota.
    Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie !

  4. oleg

    Bez słów k… , ch….. i złodzieje brak słów.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.