Premier ustąpił w sprawie sześciolatków

Premier boi się (słusznie zresztą), że reforma szkolna może się negatywnie odbić na głosach oddanych na PO w wyborach w 2015 roku i powoli zaczyna ustępować. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Jeszcze we wtorek (23.04) wiceminister edukacji Maciej Jakubowski mówił: – Nie zmienimy decyzji!

Premier Donald Tusk zaczyna się bać oburzonych i protestujących rodziców. Ogłosił, że częściowo ustąpi w sprawie sześcioletnich dzieci, które w 2014 roku miałyby pójść obowiązkowo do szkół razem z rok starszymi rówieśnikami.

- Nie jesteśmy głusi na los najmłodszych – powiedział w piątek premier Tusk, po czym ogłosił zmiany, jakie zostaną wprowadzone w reformie szkolnej, która ma obniżyć wiek obowiązku szkolnego do lat sześciu.

W 2014 roku do pierwszych klas nie pójdą wszystkie sześcioletnie dzieci, tylko te, które urodziły się do lipca 2008 roku. Pozostałe rozpoczną naukę w 2015 roku. Kolejną zmianą ma być niełączenie dzieci sześcioletnich w jednych klasach z rok starszymi rówieśnikami. Premier chce, by w klasach były dzieci zbliżone datą urodzenia. Jego zdaniem, ma to złagodzić niepokój rodziców o różnice wieku w obrębie grupy. Kolejną zapowiedzią Donalda Tuska jest tworzenie klas, w których będzie maksymalnie 25 dzieci.

Chcą odwołania reformy
Rodzice dzieci, które wkrótce mają iść do szkoły, nie są jednak zadowoleni z obietnic premiera i po prostu mu nie wierzą. Chcą odwołania reformy, a nie jej przesuwania czy przerabiania. Rodzice z Ratujmaluchy.pl żądają całkowitego odwołania reformy. Do 1 czerwca będą zbierać podpisy pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum edukacyjne.

Karolina Elbanowska, liderka Ratujmaluchy.pl. twierdzi, że tymi ustępstwami rząd próbuje tylko rozładować napięcie. Według niej, obietnice premiera o zmniejszeniu klas spełzną na niczym, bowiem w przedszkolach już jest ustawowo obowiązek tworzenia grup do 26 osób, a te limity w wielu placówkach są przekraczane. Inne zarzuty dotyczą też nieprzygotowania nauczycieli do pracy z maluchami i złego programu szkolnego.

Pod wnioskiem o referendum zebrano już 260 tysięcy podpisów. Przeciwni reformie mogą dowiedzieć się o szczegółach na stronie www.rzecznikrodzicow.pl oraz www.ratujmaluchy.pl

***
Jeżeli rząd nie odwoła tej reformy Platforma polegnie na wyborach. Choć nie popieram rządzącej teraz koalicji wcale mnie to nie cieszy, bo stanie się to kosztem malutkich dzieci, które będą musiały jakoś w szkole sobie radzić.

Blanka Szlachcińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.