Prezenterzy pogody mogą więcej…

Jeśli chodzi o stroje, to w telewizji największą swobodą cieszą się prezenterzy pogody. O swojej szafie i modowych szaleństwach na wizji opowiada Dorota Gardias.

PAP: – Czy pani szafa podzielona jest na ubrania „do telewizji” i „po pracy”?
Dorota Gardias: – Oczywiście. Na gale i różne uroczystości mogę sobie pozwolić na trochę większe szaleństwa, ale do pracy już nie zawsze. Obowiązuje mnie mniej lub bardziej formalny uniform – jeśli spódnica to zazwyczaj do kolana, a sukienka czy bluzka nie może mieć zbyt dużego dekoltu. Praca w telewizji rządzi się swoimi prawami.
PAP: – Mimo tych reguł pogodynkom udaje się skraść serca telewidzów…
D.G.: – To prawda, bo prezenterki pogody mogą sobie pozwolić na troszkę więcej w kwestii mody. Czasami szalejemy z kolorami, a podczas nagrań wyjazdowych pojawiamy się w kapeluszach, kolorowych chustkach, a nawet z kwiatem we włosach.
PAP: – To pomysły stylistów?
D.G.: – Czasami styliści podpowiadają, ale w moim przypadku zwykle jest to inwencja własna.
PAP: – A jakie było dotychczas największe modowe szaleństwo na wizji?
D.G.: – Chyba za takie można uznać moją ostatnią stylizację: słomiany kapelusz z kolorowymi wstążkami i jeansowe krótkie spodenki założone do jasnej koszulki.

PAP, tz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.