Prezenty dla polityków

Marszałek Mirosław Karapyta z otrzymanych prezentów wspomina makietę chińskiego mostu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Parlamentarzyści, ministrowie najczęściej dostają drobne upominki, czasami są to jednak bardzo atrakcyjne rzeczy

Tradycyjnie najwięcej upominków otrzymuje premier Donald Tusk: grafiki, patery, obrazy. W czołówce obdarowywanych są również ministrowie i szefowie izb parlamentu. Najciekawsze prezenty wręczają zazwyczaj przedstawiciele egzotycznych krajów. Tajemnicą poliszynela jednak jest, że najczęstszymi i najbardziej pożądanymi upominkami są alkohole.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami politycy są zobowiązani do wpisania do rejestru korzyści wszystkich upominków o wartości powyżej 50 procent najniższego wynagrodzenia. Obecnie tę kwotę ustalono na 380 złotych. Zdecydowana większość polityków, którym zajrzeliśmy do rejestrów korzyści nic jednak nie wpisuje, poza ujawnieniem miejsca pracy współmałżonka.

Telewizor dla posła
Najciekawsze prezenty dostaje się zazwyczaj w krajach azjatyckich. Radosław Sikorski chwali się m.in. dwoma dywanami z Afganistanu i butelką starego wina armeńskiego. Bardzo hojni są przedstawiciele władz Omanu. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka otrzymała od nich m.in. srebrną piramidkę i kadzielnicę. Dosłownie stosy prezentów otrzymuje marszałek senatu Bogdan Borusewicz. W jego bardzo obszernym rejestrze korzyści znajdziemy m.in. informacje o posrebrzanej marokańskiej paterze, łotewskich monetach historycznych czy tradycyjnym stroju arabskim. Czasami upominki są dość kosztowne, jak otrzymane przez Ludwika Dorna telewizor czy iPod.

Rejestry korzyści parlamentarzystów z regionu są puste. Albo nikt ich nie chce obdarowywać kosztownymi prezentami, albo po prostu zapominają o zgłoszeniu. Chyba raczej jednak to pierwsze. Jedynym parlamentarzystą z naszego regionu, którego wypełniony rejestr korzyści odnaleźliśmy był tragicznie zmarły senator Stanisław Zając. Zgłosił on, że otrzymał tkaninę dekoracyjną od przewodniczącego parlamentu Ażerbejdżanu oraz serwis porcelanowy i zestaw szkła stołowego od kolegów parlamentarzystów.

Żywy jak w prezencie
Poseł SLD Tomasz Kamiński mówi, że najczęściej upominkami są drobiazgi: długopisy, książki, pamiątkowe medale.

- Najbardziej mnie wzruszył prezent od dzieci, którym zorganizowałem wycieczkę do Sejmu. Był to zwykły korzeń z napisem “dziękujemy Panie Pośle” – wspomina Tomasz Kamiński.

Sporo drobiazgów dostają też wysocy urzędnicy. Marszałek województwa Mirosław Karapyta mówi, że są to najczęściej pióra, albumy, płyty DVD. Za najciekawszy prezent uważa on przywiezioną z Chin makietę mostu zbudowanego bez użycia gwoździ. W oryginalności otrzymanych upominków nikt jednak nie przebije Edwarda Brzostowskiego, w latach 80. wiceministra rolnictwa, później posła i burmistrza Dębicy, teraz wiceprzewodniczącego sejmiku wojewódzkiego. Przed laty w czasie wizyty w Mongolii dostał w prezencie… żywego jaka. Zwierzę zostało przetransportowane samolotem do Warszawy. Niestety służby graniczne ze względów sanitarno-weterynaryjnych odmówiły odprawy.

Jak został zabity. Żaden z naszych rozmówców nie chce o tym mówić pod nazwiskiem, ale wiadomo, że zdecydowanie najczęstszym upominkiem są jednak butelki jakiegoś lepszego alkoholu, im bardziej egzotycznego, tym lepiej. Wielu notabli ma pełne szafki najprzeróżniejszych koniaków, whisky i innych trunków.

Szymon Jakubowski

do “Prezenty dla polityków”

  1. better dead than red

    a my zebroki zrec trawe kiedy ta pozalsie boze szlachta robi sobie nagrody, ale to wszystko na nasze wlasne zyczenie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.