Prezes NFZ uważa, że chodzimy do lekarzy dla “zabicia czasu”

Prezes NFZ sugeruje, że Polacy chodzą do lekarzy dla przyjemności. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Będziemy płacić za wizytę u lekarza?

W wielu krajach europejskich np. w Czechach, pacjenci płacą za wizytę u lekarzy rodzinnych lub specjalistów przyjmujących w publicznych placówkach. Rozwiązanie to bardzo podoba się Agnieszce Pachciarz, prezes NFZ, dlatego chce wprowadzić takie same zasady u nas. – Opłaty o niskiej wartości nie ograniczą dostępu do świadczeń, a zwiększą refleksję nad rzeczywistą potrzebą wizyty u danego lekarza – tłumaczy. Czy opłaty rzeczywiście nie utrudnią dostępu do leczenia osobom często ledwie wiążącym koniec z końcem i oglądającym każdą wydawaną złotówkę?

- Nie znam nikogo kto chodziłby do lekarza dla zabicia czasu, a nie wtedy kiedy mu coś dolega lub kiedy potrzebuje recepty na leki, które stale bierze. Dopłaty sprawią, że część rencistów w ogóle zrezygnuje z wizyt u lekarzy – mówi Jadwiga z Rzeszowa.

- To niczego nie usprawni. Spowoduje tylko podział pacjentów na tych, których stać na leczenie i tych, których nie stać. Ludzie przestaną chodzić do lekarzy, a zaczną trafiać do szpitali jako “ciężkie przypadki”.

Idziemy do przychodni na pogaduchy?
Prezes NFZ nie jest pierwszą osobą, która sugeruje, że Polacy chodzą do lekarzy dla przyjemności i przez to tworzą ogromne kolejki. Brutalnie ujęła to kilka miesięcy temu obecna minister sportu Joanna Mucha, która w wywiadzie stwierdziła, że starsi ludzie “chodzą do lekarza co dwa tygodnie dla rozrywki”.

- Dopłaty to dobra sprawdzona metoda z powodzeniem stosowana chociażby w krajach skandynawskich, gdzie pacjent płaci kilka euro za wizytę. Uważam, że wprowadzenie opłaty w wysokości 5-10 zł nikomu nie utrudniłoby dostępu do leczenia, a faktycznie wyeliminowałoby chodzenie do lekarza w celach towarzyskich (nuda, samotność), których, wiem to z praktyki, nie brakuje – mówi Stanisław Mazur, specjalista kardiolog, prezes Centrum Medycznego Medyk w Rzeszowie.

***
Rocznie wpłacam na służbę zdrowia ok. 3 tys. zł. Myślę, że to kwota wystarczająca by nie ponosić dodatkowych kosztów, gdy potrzebuję leku na łupanie w kręgosłupie czy anginę. Nie wiem czy ludzie chodzą do lekarza z nudów. Może i tak. Wiem jednak na pewno, że VIP-y nie muszą się martwić ani o to czy wystarczy im pieniędzy od pierwszego do pierwszego, ani trudnościami w dostępie do usług medycznych. Rząd i wyżywi się sam i wyleczy się sam. Ty człowieku płać lub zdychaj.

Anna Moraniec

do “Prezes NFZ uważa, że chodzimy do lekarzy dla “zabicia czasu””

  1. nina

    prezes NFZ jak ma tyle kasy to z biedotą się nie liczy .Tacy ludzie jak ona nie znają codziennego życia bo pieniądze oczy im zamykają żaden urzędnik po wyborach z ludem się nie liczy i dlatego kto ma kasę to swoje mądrości pokazuje a szaraki cierpią niech życzę PANI PREZES ABY CHOROBA JĄ TAK DOPADŁA ABY Z PRZYCHODNI NIE WYCHODZIŁA!!!!!!!!!!! I

  2. modus

    Jestem rencistką, choruję od urodzenia, od ponad 10 lat muszę brać stale leki od 3 lekarzy specjalistów (muszę do nich chodzić, bo lekarz rodzinny zazwyczaj woli się nie wychylać), czyli 3-4 razy w roku muszę się rejestrować do specjalisty * 3 lekarzy, oprócz tego kilka razy w roku lekarz rodzinny (jakieś „zwykłe” problemy zdrowotne). Mam najniższą rentę, nie wszystkie leki mogę wykupić, jak jeszcze będę płacić za wizytę u lekarza (pomimo tego, że płacę składkę zdrowotną od renty) to jedyne wyjście – eutanazja. A władza odetchnie, bo kolejnego rencisty nie będzie musiała chować a lekarze nie będą przeze mnie oblegani, spokojnie wypiją kawę w zamian mojej wizyty. CHORA WŁADZA, KTÓRA POWINNA SIĘ LECZYĆ PSYCHIATRYCZNIE I TO DOŻYWOTNIO I W ZAMKNIĘTYM ZAKŁADZIE.

  3. ROMAN

    no proszę EUTANAZJA – w białych rękawiczkach przy otwartej kurtynie – tak dalej / tylko takie pomysły a będzie prawdziwy RAJ – P O B U T K A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! co ona myśli że ludzie chodzą do lekarza jak do muzeum – ma totalnie zlasowany łeb – pomysł iście szatański- co za diabeł ją kieruje ? i do czego zmierza co ?

  4. mono

    Już jedna ministra Mucha wcześniej jako posłanka PO mówiła, że starzy ludzie idą do lekarza w ramach rozrywki. Teraz Pani Pachciarz to podchwyciła i poszła dalej – wszycy starzy i młodzi chodzą do lekarzy rodzinnych w ramach rozrywki no bo „W co się bawić, w co się bawic” jak Spiewał W. Młynarski.

    Tylko skąd stan zdrowia Polaków pogarsza się z roku na rok?

  5. Natalia

    „Dla zabicia czasu” to usiłowałam w zeszłym tygodniu zarejestrować do lekarza prawie dorosłą córkę. Przyznaję, czas zabijałam skutecznie, bo zeszło mi dwa dni i wyżebrałam taką możliwość bezpośrednio skontaktowawszy się z panią Doktor. A pani szefowej NFZetu proponuję najpierw pożyć kilka choćby miesięcy za normalną pensję, parę razy spróbować się dostać do „normalnego” lekarza „normalnie” i potem porozmawiamy, czy nadal pomysł wydaje jej się tak świetny.

  6. gazda

    100% moich wizyt u lekarza rodzinnego dotyczy wypisania recepty na te same leki (pod moje dyktando). Dawniej jeszcze brałem skierowania do specjalistów. Teraz to bez sensu, bo jak mam np. problem laryngologiczny to potrzebuję pomocy już, a nie za pół roku. Więc idę prywatnie. Osobiście chętnie zapłacę pełną wartość za wizytę, leki, terapię, itp. pod warunkiem że nie będę musiał płacić haraczu do zus-u. Ciekawe dlaczego nie jest to możliwe?

  7. dominican

    prezes NFZ czyli Agnieszka Pachciarz do odwołania i to od zaraz, niech sobie pomysł wsadzi do d..y swojej, niech da ludziom normalnieżyć, ja nie znam nikogo kto chodziłby do lekarza dla zabici czasu….śwmieszna jest ta baba, wstrętna baba…………….

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.