Prezydencki szantaż

– Trzeba za coś zapłacić, tylko nie wiemy za co – Joanna Grobel-Proszowska (z prawej) wyjawiła skomplikowane przez prezydenta projekty uchwał. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Prezydent nie ma obowiązku siedzenia na sesjach samorządu, ale czasami rodzi to komplikacje. Nad dolnym Sanem szykuje się serial nadzwyczajnych sesji.

Na prośbę prezydenta Andrzeja Szlęzaka (51 l.) została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. Powinna trwać kilkanaście minut, bo radni mieli przegłosować kilka „groszowych” przesunięć w budżecie, a przeciągnęła się wiele razy dłużej. Radni odrzucili prawie wszystkie przedstawione im uchwały. Nie było ich komu bronić, bo prezydent tradycyjnie nie przyszedł na sesję. Na koniec padły ostre słowa o szantażu ze strony prezydenta, które mogą być zapowiedzią rozłamu w rządzącej koalicji.

Przez przeciągające się prace z termomodernizacją szkół i oszczędnościach przy remoncie Miejskiego Domu Kultury, w miejskiej kasie zostało nieco ponad 350 tys. zł. Pieniądze te trzeba szybko zagospodarować i prezydent zwrócił się do radnych, by wsparli tymi pieniędzmi m.in. projekt budowy drogi obwodowej wokół Rozwadowa. Szkopuł był w tym, że radni nie wiedzieli dokładnie o co uchwałodawcy, czyli prezydentowi chodzi.

Przebudowują nie swoją drogę
- Wiemy, że trzeba za coś zapłacić, tylko nie wiemy za co – najprościej wątpliwości ujęła radna Joanna Grobel-Proszowska (65 l.). Wątpliwości rajców próbował rozwiać Sylwester Piechota, naczelnik wydziału komunalnego. Tłumaczył, że część tych pieniędzy ma pójść na dodatkowe projekty i koncepcje, bo nowa droga wzdłuż ul. Dąbrowskiego i Przedwiośnie po protestach mieszkańców musi być zmieniona już w fazie projektowej. Przy okazji pieniędzmi z oszczędności miał być wsparty projekt parkingu w centrum miasta. Naczelnik Piechota i to wyjaśniał, a że robił do z urzędniczą dokładnością, radni dowiedzieli się, że parking wejdzie na teren przyszkolnego boiska. – Miałem głosować za tą uchwałą, ale jak się naczelnik wygadał, że parking wejdzie na teren szkolny, to nabrałem przekonania, że ktoś próbuje wprowadzić radnych w błąd – wygarnął radny Zbigniew Paszkiewicz (82 l.) z opozycyjnego PiS.

Potem były już tylko głosy przeciw uchwałom i przerwy zarządzane przez przewodniczącego samorządu. W ich trakcie naczelnik Piechota kontaktował się telefonicznie z prezydentem i po każdym wznowieniu obrad przekazywał opinie włodarza miasta. Radni jednak nie chcieli rozmawiać z prezydentem przez pośrednika. Do tego zaczęły pojawiać się wątpliwości co do idei budowy obwodnicy Rozwadowa, która ma kosztować ponad 15 mln. zł. – Ul. Dąbrowskiego, która mamy przebudowywać nie jest naszą drogą. To droga powiatowa – otworzył oczy kolegom z samorządowych ław radny Franciszek Zaborowski. I znów była przerwa.

To szantaż!
- Jeżeli państwo nie zaakceptujecie rozwiązań ws. parkingu i dogi w Rozwadowie, to prezydent nie uwzględni tych zadań w tym roku budżetowym – ogłosił wolę prezydenta naczelnik Sylwester Piechota. W Radzie się zagotowało. – To zwykły szantaż! – wygarnął Antoni Kłosowski (59 l.), przewodniczący Rady Miejskiej, który jest najważniejszym przedstawicielem proprezydenckiej koalicji w samorządzie. Głos przewodniczącego był najbardziej stonowany. Pieniądze na analizy drogi w Rozwadowie poszły na inne zadania. Sprawę parkingu pozostawiono otwartą. W tym tygodniu kolejna nadzwyczajna sesja. Też zwołana na wniosek prezydenta.

Jerzy Mielniczuk

do “Prezydencki szantaż”

  1. ROMAN

    myślę że jest wyjście jak Pan prezydent nie może siedzieć na sesjach Rady – no to może leżeć na specjalnym hamaku nie ? / albo na takiej rzymskiej sofie w pozycji pół- leżącej – będzie mu wygodnie i poczuje się jak w starożytnym Rzymie- a i Radni będą zadowoleni i zagłosują poprawnie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.