Prezydent Mielca nie zapłaci kolei, bo jej nie ufa

Na dworcu PKP wciąż wisi... klepsydra

MIELEC, DĘBICA, TARNOBRZEG Mielec nie dołoży się w tym roku do pierwszego etapu modernizacji linii kolejowej nr 25 Dębica-Mielec-Ocice, jakim jest wykonanie studium wykonalności. Zresztą sam prezydent Janusz Chodorowski nie wydaje się być ufny wobec kolejarzy. Mogliśmy przelać im te 300 tys. zł już teraz, ale dawanie pieniędzy w tym przypadku jest dosyć niebezpieczne. Zapłacimy, ale po wykonaniu projektu – zapowiada.

Tymczasem stacja kolejowa w Mielcu to obraz nędzy i rozpaczy. Przygnębiają niszczejące tory, wszechobecne pustki i… klepsydra, informująca, że po 122 latach zawieszono przewozy pasażerskiej na linii Dębica-Mielec-Tarnobrzeg.

Dworzec PKP w Mielcu to obraz nędzy i rozpaczy

Radni najpierw dali, a potem odebrali

- „Sytuacja, w której 60 tys. miasto jest pozbawione komunikacji torowej nie miała miejsca w żadnym z 27 krajów Unii Europejskiej, poza Polską, Litwą, Maltą i Cyprem” – czytamy w ulotce. Lokalni politycy i samorządowcy z tej części Podkarpacia robią wszystko, by pokazać wyborcom, że zależy im na rewitalizacji straszliwie zniszczonej kolei. Ostatnio dogadali się, że najpierw trzeba wykonać studium wykonalności, które określi zakres prac.

Mieleccy radni nawet zabezpieczyli środki na pokrycie 30 proc. kosztów sporządzenia tego dokumentu. Pieniądze miały trafić do Polskich Linii Kolejowych, ale nie trafią, bo na ostatniej sesji rajcy wycofali się z tej decyzji. Poparł ją prezydent Janusz Chodorowski.

W Mielcu żyją mrzonką i kiełbasą wyborczą?

Jako jedyny przeciwko głosował radny Ireneusz Dzieszko. Uważa, że jakakolwiek dotacja miasta na rzecz kolei w tym, czy przyszłym roku to pieniądze wyrzucone w błoto. – Eksperci twierdzą, że doprowadzanie do prędkości pociągów, jak za czasów Franciszka Józefa, należałoby w całej Polsce wydać ok. 60 mln zł – twierdzi Dzieszko. – I to już teraz.

Na Podkarpaciu likwidowane są kolejne to połączenia regionalne i wprowadzany transport zastępczy w postaci autobusów, bo są tańsze od pociągów. W takiej sytuacji dotacja miasta dla kolei jest nierozsądna. Wszystkie spółki kolejowe są studnią bez dna, gdzie każdy pieniądz się zmieści. A my tu w Mielcu żyjemy mrzonką i kiełbasą wyborczą, że jak coś wrzucimy do tego worka to coś będzie. A ja myślę, że nic nie będzie. Szkoda tych 300 tys. zł.

Komentarz

Prezydent Janusz Chodorowski:

- Zmusiliśmy się do przekazania kolei 300 tys. zł. Owszem, jakieś prace przygotowawcze w PLK trwają, ale kolej, jak to kolej robi to w swoim tempie. Stąd ten projekt będzie mógł być zrealizowany w przyszłym roku. Mogliśmy już teraz przelać te pieniądze, ale dawanie pieniędzy kolei jest dość niebezpieczne. Niemniej jednak uspakajam, że jako jeden z trzech udziałowców tego projektu jesteśmy na każdym etapie prac.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.