Prezydent Tadeusz Milczący

Tadeusz Ferenc zamknął usta
Tadeusz Ferenc zamknął usta

Od kilku tygodni na łamach Super Nowości trwa dziennikarska akcja „Rozliczamy lokalną władzę”. Na rok przed kolejnymi wyborami na prezydentów, burmistrzów i wójtów postanowiliśmy sprawdzić obietnice wyborcze z 2010 roku obecnie rządzących miastami i gminami. Patrzymy władzy na ręce, bo taka jest rola wolnej i niezależnej od partyjnych bossów gazety.

Ujawniamy wyborcom i naszym Czytelnikom, co zrealizowali prezydenci, a co okazało się jedynie kiełbasą wyborczą. I co najważniejsze, nie są to subiektywne oceny naszych dziennikarzy, ale rzetelne zestawienie faktów na podstawie materiałów wyborczych kandydatów z ich kampanii w 2010 roku ze stanem faktycznym w 2013 roku.

Zgodnie z zasadą rzetelności dziennikarskiej w każdym z tych analitycznych artykułów daliśmy możliwość wypowiedzenia się urzędującym prezydentom wszystkich podkarpackich miast. Szefowie: Przemyśla, Stalowej Woli, Krosna, Mielca i Tarnobrzega skorzystali z tego prawa i wszyscy odpowiedzieli wyborcom, co i dlaczego nie udało im się zrealizować. Nie przestraszyli się krytyki, bo rozumieją zasady demokracji i wolności słowa. Ale wśród sześciu prezydentów podkarpackich miast znalazł się jeden, który albo się przestraszył, bo nie ma argumentów, aby odeprzeć krytykę, albo jest tak zarozumiały i arogancki, iż wydaje mu się, że jest najlepszym gospodarzem miasta w Unii Europejskiej. Tym, który zamilkł i nie odpowiedział na nasze pytania, bo panicznie boi się niezależnej gazety, jest Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Strach dopadł prezydenta już jesienią 2010 roku podczas ówczesnej kampanii wyborczej, gdy dziennikarze Super Nowości zaczęli skutecznie obalać „mit dobrego gospodarza”. Ujawniliśmy rosnące zadłużenie Rzeszowa, marnotrawienie pieniędzy podatników na kosztowne „zabawki” prezydenta, nietransparentne powiązania pana Tadeusza z lokalnymi biznesmenami i ludźmi podejrzanymi o przestępstwa, a później skazanymi prawomocnymi wyrokami na więzienie. Wówczas prezydent prowadził bardzo skromną kampanię wyborczą – jakieś ulotki z obietnicami i kilkanaście billboardów ustawionych w różnych punktach Rzeszowa. Po serii artykułów demaskujących poczynania urzędującego prezydenta Tadeusz Ferenc nagle zamilkł. Stał się Prezydentem Tadeuszem Milczącym. Złośliwcy mówili, że prawie jak Krzywousty, Wstydliwy i Pobożny razem wzięci. I wtedy też rozpoczął się pocztą pantoflową histeryczny atak na Super Nowości. Cel był jasny – zniszczyć wolną i niezależną gazetę, która odważyła się krytykować „nieomylnego” prezydenta. Tyle telefonów z inwektywami pod swoim adresem i dziennikarzy nie usłyszałem przez cały mój okres pracy w gazecie. Moi rozmówcy jak z nut recytowali wyuczone na pamięć frazy. I choć ja osobiście ani żaden z dziennikarzy Super Nowości na łamach gazety nigdy nie nazwałem prezydenta chamem, niewykształconym durniem, wulgarnym despotą czy betonem partyjnym, to nasi oponenci dokładnie to nam zarzucali. Perfidny plan zniszczenia niepokornej gazety nie powiódł się. Super Nowości przetrwały i mają się bardzo dobrze. Wbrew woli prezydenta.

Prezydent Ferenc w 2010 roku wygrał wybory z nieznaczną przewagą w pierwszej rundzie. I trzeba uczciwie powiedzieć – taka była wola większości głosujących rzeszowian. Ale to, że już niespełna rok po wyborach Tadeusz Ferenc ten wybór „wyrzucił do kosza” i wystartował w wyborach do Senatu świadczy, moim zdaniem, o tym, iż władający Rzeszowem nie szanuje swoich wyborców. Po przegranych wyborach parlamentarnych Ferenc zaczął zarządzać Rzeszowem jak miastem podbitym. Rozpoczęło się dzielenie łupów. Wszystkie istotne stanowiska w mieście zostały podarowane ludziom prezydenta. Teraz już mógł spokojnie realizować swoje jednoosobowe marzenia, nie licząc się ze zdaniem mieszkańców. I tak za blisko 13 milionów powstało wyśmiane przez internautów w całej Polsce „Pierwsze rondo dla pieszych w Rzeszowie”. Tak młodzi szydzą z kosztownej okrągłej kładki. „Wytrysk Ferenca” lub „Wodogłowie władzy” – takich przydomków doczekała się fontanna multimedialna. Kosztowała też sporo, bo aż 7 milionów zł. O kolejnym marzeniu prezydenta dotyczącym wybudowania kolejki nadziemnej w Rzeszowie, której koszt szacuje się na ok. 100 milionów złotych, rzeszowianie już coraz rzadziej się wypowiadają, twierdząc, iż w przypadku tego pomysłu bardziej kompetentni są lekarze.

Dzisiaj nikt nie wie, czy prezydent Ferenc wystartuje w przyszłorocznych wyborach. Ale Moi Drodzy. możecie być pewni, że jeśli wystartuje i jakimś cudem wygra, to kosztowne i paranoiczne pomysły będą z uporem maniaka wdrażane. Jeśli liczycie na wystarczającą liczbę miejsc w przedszkolach, na rozwijające się budownictwo komunalne czy na powstające miejsca pracy, to możecie być pewni, że prezydent najpierw zbuduje sobie kolejkę nadziemną, a pozostałymi obietnicami może się w ogóle nie zająć. Prawda, Panie Prezydencie? Oj, zapomniałem, Pan Prezydent milczy.

PS Panie Tadeuszu, odwagi. Każdą fobię można pokonać. Nawet strach. Proponuję uspokajające tabletki ziołowe i sok z czerwonych pomarańczy. Z sokiem ostrożnie przed spaniem, okrutnie moczopędny. Dużo zdrowia życzę

Mariusz Włoch

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Historyk bez komina
Historyk bez komina
7 lat temu

Kiedyś mistrz Jan mawiał „lepiej nic nie mówić i uchodzić za durnia ,niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości „,szkoda że teraz brakuje mistrzów, a zostali magistrowie, głównie spychologii,socjologii i marketingu ,po Wyższych Wiejskich Uczelniach ,i to by było natyle :-)

ROMAN
ROMAN
7 lat temu

czy „sedes” na ul. Piłsudskiego czy „wytrysk” pod kasztanami – były potrzebne czy nie to takie inwestycje zawsze będą dzielić ogół – tak było zawsze od początku świata – – istotne jest aby tworzone pomysły i zadania do realizacji dawały coś mieszkańcom – coś pozytywnego/ potrzebnego/ poprawiając ich byt w mieście ; czy planowana kolejka bezkolizyjna – na pewno tak czy aquapark + odpowiedni basen – na pewno tak czy nowe połączenia drogowe/ obwodnica południowa/ + dobudowania 2-giej jezdni do istniejących – na pewno tak czy obiecane ZOO – no tak sam czekam na tą inwestycję aby podziwiać zachowanie małp… Czytaj więcej »