Prezydentowi Szlęzakowi z „chłystkami” nie po drodze

Andrzej Szlęzak umie nazwać lichego polityka „dupkiem”, więc za „chłystków” koledzy z ostatniej partii nie powinni się obrażać. Fot. Jerzy Mielniczuk
Andrzej Szlęzak umie nazwać lichego polityka „dupkiem”, więc za „chłystków” koledzy z ostatniej partii nie powinni się obrażać. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Z PiS został wyrzucony „za odchylenia”, Platformie nawrzucał, gdy ta zaczęła rządzić, a teraz rozliczył się z narodowcami.

Andrzej Szlęzak, który jeszcze rok temu dałby się pokroić za Ruch Narodowy, definitywnie z nim się rozstał. Prezydent Stalowej Woli jest ciągle osobą bez partyjnej przynależności, a stalowowolscy narodowcy już bez liczącego się na scenie politycznej promotora. Nie ma mowy o jakichkolwiek dotacjach do wyjazdów na Marsz Niepodległości do Warszawy, ani innym wsparciu ze strony najważniejszego w mieście urzędnika. – Poglądów nie zmieniłem, ale cele polityczne będę realizował z kim innym – mówi prezydent Szlęzak.

Szlęzak konserwatystą zawsze był , nawet wtedy, gdy po konflikcie z Markiem Jurkiem, był wyrzucany z PiS. Tworzący się Ruch Narodowy jest prawie idealnym dla jego poglądów miejscem. Był prawie jego „ojcem założycielem”, uczestnicząc w wielu spotkaniach programowych Ruchu. jeszcze rok temu mainstreamowe media określały go jako „szarą eminencję Ruchu Narodowego”. Teraz już nawet nie jest szarym członkiem RN.

Polityka to coś więcej niż bieganie z policją
Prezydent Stalowej Woli jest ciągle zapraszany na różnego rodzaju spotkania i wykłady. Podczas jednego z nich wypalił wprost: – Jestem za stary, by mnie niedouczone chłystki próbowały ustawiać po kątach.

Dodał już spokojnie, że Ruch Narodowy jest potrzebny Polsce, ale jego i RN drogi definitywnie się rozeszły. To efekt kilku ostatnich zdarzeń w łonie RN, które jedni nazywają aferami, a dla innych nie powinny urosnąć do miana towarzyskich plotek. Tak, czy inaczej wpływowi ludzie w RN zaczęli traktować Szlęzaka po totumfacku. Dla endeckiej młodzieży stał się „wujkiem dobra rada”, na którego jakby co, zawsze można liczyć. Pierwsi przeliczyli się młodzi narodowcy ze Stalowej Woli, którym prezydent odmówił dofinansowania do wyjazdu na 11-listopadowy marsz w stolicy. Odpowiedzieli groźbą „patrzenia przez inny pryzmat na stalowowolski magistrat”. Szlęzak groźby się nie przestraszył i idąc za ciosem przywalił pozostałej młodej frakcji w RN. – To nieodpowiedzialne chłystki, które umieją najwyżej biegać 11 listopada, a polityka to coś więcej niż gonitwy z policją bez celu – kończy swój byt w RN jeszcze do niedawna prominentny polityk tego ugrupowania.

Jerzy Mielniczuk

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
nemo
nemo
7 lat temu

Po prostu taka stalowowolska bambarucha,wszystkich mieszkańców chce wyruchać.Szlęzak czas odkurzyć te komeżki z maminej szafy przenicować i swoje utuczone kundelki z lewej strony rady też poprzebierać i stworzycie nową partię-czerwoni w komeżkach.Koń by ci się też przydał,bo na tej czerwonej chabecie z Kłyżowa to możecie demonstrować pokaz swej mądrości ale tylko na pysznickich włościach rodzinnych.