Proces byłego marszałka dobiega końca

Mirosław Karapyta, eksmarszałek i były wojewoda, nie przyznaje się do winy. Jego obrońca mec. Nina Leśko zapowiada, że zostanie to dowiedzione przed sądem. Grozi mu do 12 lat więzienia. Fot. Monika Kamińska

RZESZÓW, PRZEMYŚL. Mirosławowi Karapycie grozi 12 lat pozbawienia wolności.

W najbliższy czwartek (8 listopada), po 7 miesiącach trwania ma zakończyć się proces Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa podkarpackiego i byłego wojewody, który odpowiada w nim za 16 przestępstw, w tym gwałt i korupcję.

Proces byłego marszałka toczy się w Sądzie Rejonowym w Przemyślu od kwietnia br. – rozpoczął się po aż 5 latach od jego zatrzymania w kwietniu 2013 r. (dwa miesiące wcześniej, gdy Karapyta był na prywatnej wycieczce w Brazylii, do jego domu i biura wkroczyli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego). W maju 2013 r. sejmik odwołał go ze stanowiska marszałka województwa podkarpackiego, a w 2015 r. Mirosław Karapyta został postawiony w stan oskarżenia.

Proces byłego marszałka odbywa się z wyłączeniem jawności ze względu na „ważny interes prywatny pokrzywdzonych kobiet i oskarżonego” oraz wątki obyczajowe zawarte w części zarzutów. Na czwartkowej rozprawie, która jest ostatnim z zaplanowanych terminów ma – jak wszystko na to wskazuje – zostać już zamknięte postępowanie dowodowe. – 8 listopada o godz. 9.30, jak wynika z informacji przesłanej przez referenta sprawy, zostanie prawdopodobnie zamknięty przewód sądowy – potwierdza sędzia Małgorzata Raizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu. – Ogłoszenie wyroku zostanie najprawdopodobniej odroczone – dodaje sędzia.

Mirosław Karapyta został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie o 16 przestępstw. 13 z nich dotyczy korupcji, przyjmowania korzyści majątkowych (miały być przyjmowane pod różnymi postaciami w okresie od końca 2008 r. do przełomu lat 2012/2013), łapownictwa bądź płatnej protekcji, a po jednym dotyczy zgwałcenia (miał dopuścić się tego przestępstwa, gdy był jeszcze urzędnikiem starostwa powiatowego w Lubaczowie), przekroczenia uprawnień i oszustwa.

Były marszałek utrzymuje że jest niewinny. Jak mówił dziennikarzom przed pierwszą rozprawą, „przyszedł do sądu z pozytywnym nastawieniem i nadzieją na pozytywny rezultat procesu”. Razem na z Karapytą na ławie oskarżonych zasiadają Henryk S, były burmistrz Ustrzyk Dolnych, i Robert M., były zastępca komendanta KPP w Jarosławiu.

Katarzyna Szczyrek

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
marekOldresmichałZOMO ZAWSZE PIERZE LEPIEJ OD FRANIWężykiem Jasiu ! Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marek
Gość
marek

z niecierpliwościa czekamy na WYNIK !!!!

Oldres
Gość
Oldres

wzorcowy przykład jak można zasrać sobie całe życie, wódzia tak, dziewki tak, ale z głową.

michał
Gość
michał

Podobno na nagraniach jakie zostały pewnie ujawnione w sadzie było słychać dokładnie wszystkie oddechy z tego widać że wtedy facet miał zdrowie,teraz troche podupadł ale i tak mu żóna podobno wybaczył dla dobra zachowania aktywów.Ale podobne również ciekawe nagrania są podobno z wioski Siediska Jasielskie koło Przysiek na ranchu u znanego młodego prawnika gdzie spotykali się wpływowi prokuratorzy i adwokaci nie tylko z Rzeszowa ale całego Podkarpacia

ZOMO ZAWSZE PIERZE LEPIEJ OD FRANI
Gość
ZOMO ZAWSZE PIERZE LEPIEJ OD FRANI

pracują ze furczy

Wężykiem Jasiu !
Gość
Wężykiem Jasiu !

– O! Widzisz Jasiu? Teraz będzie miękł…Możesz Pan mi skoczyć!
– a gdzie ja Panu Majstrowi mogę skoczyć?
– oj! Jasiu! Wytłumacz Panu!
– khm…Pan może Panu Majstrowi skoczyć tam gdzie Pan Pana Majstra może w dupę pocałować!
– A jak! Wężykiem!”