Prokurator chce dożywocia dla Piotra M.

Oskarżony o zastrzelenie dwóch mężczyzn Piotr M. w piątek, 15 bm., po raz kolejny przeprosił rodziny zabitych. Fot. Michał Czekański

KROSNO. W miniony piątek, 15 czerwca, sąd wysłuchał mów końcowych oskarżonego o podwójne zabójstwo i jego obrońców.

Przed krośnieńskim Sądem Okręgowym zakończył się proces Piotra M., który 15 października 2008 roku w Wernejówce k. Rymanowa zastrzelił z broni myśliwskiej dwóch mężczyzn: Marcina D. z Rzeszowa i Bogdana K. z Iwonicza. Obrońcy oskarżonego domagają się jego uniewinnienia twierdząc, że działał on pod wpływem afektu. Z kolei prokurator i  pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych utrzymują, że Piotr M. zabił z premedytacja i żądają dlań najwyższego wymiaru kary: dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok zapadnie w najbliższy piątek, 22 czerwca.

Jednym z motywów zbrodni była zazdrość o kobietę. Piotr M. nie mógł się pogodzić z tym, że Zuzanna chce opuścić jego gospodarstwo i odejść z Marcinem, z którym miała romans. Marcin chciał opuścić gospodarstwo swego pracodawcy i założyć własną hodowlę koni, miał dostać konia jako zapłatę za pracę w stadninie Piotra M. Bogdan zginął przez przypadek; miał tylko pomóc koledze w przewiezieniu konia do stadniny w Iwoniczu.

Prokurator: – To była przemyślana i zaplanowana zbrodnia

Po zeznaniach świadka incognito przeprowadzono wizję lokalną, która wykazała, że mężczyźni zginęli w rzece Wisłok. Wg prokuratora Piotr M. zabił ich w tym miejscu, aby nie pozostawić śladów (krew spłynęła z wodą). – Strzały oddał precyzyjnie w plecy z bliskiej odległości, kule trafiły obu mężczyzn w serca i zginęli oni na miejscu – mówił prokurator. Dodał, że także zachowanie oskarżonego po zabójstwie świadczy o premedytacji. – Zwłoki zapakował w worki i owinął folią, wywiózł je do lasu i tam zakopał. Marcin i Bogdan  mieli swoje plany, a on pozbawił ich życia w zasadzie bez powodu – argumentował utrzymując, że oskarżony nie nadaje się do resocjalizacji. – Nie wyraził skruchy, plany i marzenia innych osób się nie liczyły – dodał pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (rodzice i rodzeństwo zamordowanych).

Obrońcy oskarżonego: – To nie jest osoba w pełni zdrowa

Zdaniem biegłych psychiatrów Piotr M. w chwili popełnienia zbrodni był poczytalny. Z tą opinią nie zgadzają się obrońcy oskarżonego, którzy podczas piątkowej rozprawy wnieśli o uniewinnienie Piotra M. od zarzutu podwójnego zabójstwa z premedytacją. Przekonywali, że  popełnił on czyny w tzw. afekcie fizjologicznym. Zwrócili przy tym uwagę na fakt, że oskarżony niegdyś miał wypadek i przeszedł poważną operację mózgu. Po operacji zmienił się, stał się bardziej agresywny, wybuchowy. – Oskarżony to specyficzny typ człowieka: samotnik, oderwany od rzeczywistości, miał swoje zasady, szanował ludzi uczciwych. Jego nieszczęście polegało na tym, że zdradziły go dwie najbliższe dlań osoby. Nie umiał sobie z tym poradzić – mówił jeden z obrońców. Ich zdaniem wersja przedstawiona przez oskarżonego jest wiarygodna. Zeznał on, że strzelbę przygotował na chorego lisa. Jak oznajmił, gdy Marcin i Bogdan zaatakowali go widłami i metalowym prętem on musiał się bronić, chwycił za strzelbę i padły strzały. Wcześniej mieli się pokłócić o pieniądze i kobietę.

Oskarżony przeprosił rodziny zabitych

Piotr M. w swej mowie końcowej przyznał, że nie jest w stanie odtworzyć wszystkich szczegółów. -  Przypominam sobie tupot stóp za mną na ganku. Nie wiem co się później działo – zeznał w piątek. – Marcin pracował  u mnie dorywczo, płaciłem mu tyle, ile żądał. Napisał list do Zuzanny, bo był obciążony całą sytuacją, nie pod moim naciskiem – podkreślił.  – Zdrada Marcina, który był mi bliski jak brat i Zuzanny, którą kochałem, dobijała mnie. Już wtedy na ganku nie funkcjonowałem normalnie – dodał.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.