Prokurator generalny troszczy się o… karpie

Prokurator Seremet proponuje, by karpie zabijać w ubojniach ryb! Fot. Archiwum

PODKARPACIE, KRAJ. Nie ma jedzenia bez przeszkolenia?

Karp smażony, po żydowsku, w galarecie – to tradycyjne potrawy na wigilijnym i świątecznym stole w Polsce. Mało kto sobie Wigilię bez karpia wyobraża, a jeszcze mniej z nas wie, że prokurator generalny, Andrzej Seremet pomyślał o tych rybach przed Bożym Narodzeniem ze szczególną troską proponując nowe rozwiązania dotyczące ich uboju i transportu ze sklepów do domu żywych egzemplarzy.

Za ich nieprzestrzeganie będzie można trafić nawet na rok za kratki. Jedyne pocieszenie, że prawdopodobnie, już po Świętach.

Przed pamiętnym Bożym Narodzeniem w czasie stanu wojennego krążył wśród Polaków dowcip o tym, jak to staruszka zaczepia na ulicy ZOMO-wca i prosi go o wizytę u siebie. Zdziwiony funkcjonariusz jedynie słusznej władzy pyta babcię, w czym może jej pomóc. Kobieta bez wahania zdradza cel, w jakim zaprasza ZOMO-wca: – Chciałam prosić, żeby mi pan karpia zabił, bo ja nie mam sumienia – mówi. Do dziś jeszcze pamiętający tamte czasy śmieją się z tego „kawału”, okazuje się jednak, że istotnie nie możemy uśmiercić „króla świątecznych półmisków” sami. Wśród wytycznych dotyczących traktowania karpi proponowanych przez A. Seremeta można bowiem znaleźć na przykład takie: – (…) Ogłuszania, wykrwawiania lub uśmiercania zwierząt mogą dokonywać jedynie osoby, które ukończyły 18 lat, posiadają wykształcenie co najmniej  zasadnicze zawodowe oraz odbyły wymagane prawem szkolenie” – stwierdza prokurator generalny. Za niehumanitarny ubój karpi, które są kręgowcami i jako takie są objęte zapisami ustawy o ochronie zwierząt, a także znęcanie się nad nimi można trafić nawet do więzienia. A znęcaniem się nad karpiem jest nie tylko przetrzymywanie go w zbiorniku bez wody lub ze zbyt małą jej ilością „w hurcie”, czyli na przykład w sklepie, czy transporcie do niego, ale także podczas przenoszenia zakupionego żywego karpia „jedynaka” ze sklepu do domu w fiolowym worku, koszyku, czy pojemniku pozbawionym wody.

„To żart?” – pytają ludzie
Choć nikt z pewnością nie kwestionuje humanitarnego obchodzenia się ze zwierzętami, w tym karpiami, wielu pomysły Andrzeja Seremeta wydają się absurdalne. – To żarty jakieś? – zapytany o zdanie na ten temat przypadkowy przemyślanin upewnia się, że to nie dowcip. – Szkolenie mam mieć, żeby karpia zabić na Wigilię? – otwiera szeroko oczy ze zdumienia. – Nie mam – przyznaje jednocześnie dodając, że wymóg pełnoletności nie jest głupi. – Lepiej, żeby dzieci się za zabijanie karpi nie brały – uważa. Wielu Polaków zabija karpie samodzielnie, ale wielu też woli, by rybę uśmiercono w sklepie. Zabijający je sprzedawcy zapewne mają  skończone 18 lat, prawdopodobnie skończyli bodaj zawodówkę, ale czy także szkolenie? – O niczym takim mi nie wiadomo – przyznaje szczerze sprzedawca z Przemyśla, który i owszem, na życzenie klienta, uśmierca wybraną rybę. Prokurator Seremet proponuje, by karpie zabijać w ubojniach ryb! Tyle tylko, że takowych u nas po prostu nie ma, a  że karp jest zmiennocieplny, więc zgodnie z naszymi przepisami nie może trafiać do ubojni, bo te dotyczą zwierząt stałocieplnych. A przepisy dotyczące przechowywania i transportu żywych ryb odnoszę się do „zawodowców”, czyli hodowców, sprzedawców, czy przewoźników tychże, a nie do przeciętnego Kowalskiego, który kupił karpia na Wigilię. Tak, czy owak – nad zwierzętami, także tymi, które mają ostatecznie  wylądować na naszych stołach, jako danie znęcać się nie wolno! Ale prokurator generalny poza troską o humanitaryzm powinien wykazywać się także zdrowym rozsądkiem. I tego mu życzymy, nie tylko na nachodzące Święta…

Monika Kamińska

do “Prokurator generalny troszczy się o… karpie”

  1. ryby glosu nie maja

    Krzeoki Harry, pomysl raczej o ludziach, co spedza swieta na ulicy, dworcu, pod mostem lub w noclegowni dla bezdomnych w nwjlepszym razie. te karpie i tak sa hodowane w wiadomym celu. noz sie otwiera w kieszeni, jak sie czyta chore wywody ministra Seremeta, co chyba sam ma z glowa nie teges. nie jem karpia, bo go nie lubie ale lapie sie na tym, ze w tym watpliwym raju, jakim jest Polska, zidiocenie urzednikow i politykow siega zenitu.
    Wesolych Swiat!

  2. dav

    NO TO TERAZ ŻADNA RYBA ZE STAWU NIE UCIEKNIE .

  3. nollet

    Dlaczego w naszym kraju idioci sprawują urzędy ministra? Tego durnia trzeba natychmiast wpasować w kaftan bezpieczeństwa i odstawić do Tworek.

  4. Krzeoki Harry

    Chora jest Golgota, jaką muszą przechodzić karpie zanim trafią na stoły… jak ktoś ma wątpliwości, to niech wsadzi se na łeb worek foliowy i posiedzi godzinę, albo zrobi seppuku i niech sobie popatrzy jak ładnie flaczki się wylewają.
    I to wszystko przy choince, kolędach, pasterce i opłatku. Bardzo dobrze że ktoś chce ucywilizować barbarzyńskie praktyki związane ze sprzedażą karpi w niektórych miejscach.
    Wesołych Świąt!

  5. Dziadek

    Jaki kraj takie władze – chore !!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.