Prokuratura pominęła naocznych świadków tragedii

Naoczny świadek wypadku przyznał przed sądem, że jest w posiadaniu zdjęć, które zrobił zaraz po wypadku. Tak kluczowa dokumentacja nie znalazła się jednak jak dotąd w aktach sprawy. Fot. Bogdan Myśliwiec

Naoczny świadek wypadku przyznał przed sądem, że jest w posiadaniu zdjęć, które zrobił zaraz po wypadku. Tak kluczowa dokumentacja nie znalazła się jednak jak dotąd w aktach sprawy. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Przed sądem stawił się naoczny świadek wypadku w Weryni. Okazało się, że nikt go dotąd nie przesłuchał!

Niewiarygodne. W sprawie wypadku w Weryni, w którym śmierć poniosło pięciu piłkarzy klubu Wólczanka Wólka Pełkińska, prokuratura nie przesłuchała trzech naocznych świadków tragedii! Nie wiedziała także, że jeden z nich zrobił zdjęcia tuż po tym, jak doszło do tragedii. Sędzia nie krył dezaprobaty dla zaniedbania śledczych i zarządził przerwę w procesie, dopóki akta sprawy nie zostaną uzupełnione o kluczowe materiały. Jak mogło dojść do tak dużych zaniedbań?

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 25-letniego piłkarza Kamila H., oskarżonego o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym w Weryni. W jej wyniku śmierć poniosło pięciu piłkarzy Wólczanki Wólka Pełkińska. Sąd prosił strony o przygotowanie mów końcowych na 15 lutegp, zaplanowano także przesłuchanie świadka, który zawiadomił policję o wypadku. W trakcie składania przez mężczyznę zeznań okazało się, że jest on kluczowym świadkiem w tej sprawie. Widział moment zderzenia się pojazdów, a pasażer, z którym podróżował, wyłączył silnik w busie, którym jechali piłkarze, bo po wypadku wciąż był włączony!

Nie dopilnowali kluczowych dla śledztwa spraw
Sąd nie krył dezaprobaty dla działań prokuratury, która, jak się okazało, nie dotarła w ogóle do tego świadka w trakcie śledztwa. Co więcej, nie miała pojęcia, że mężczyzna wykonał na miejscu tragedii zdjęcia, zanim przybyły służby ratunkowe. Nie zostali przez śledczych przesłuchani dwaj pozostali mężczyźni, którzy jechali z tym świadkiem. Sytuację taką trudno nazwać inaczej, jak kompromitacją organów ścigania.

- Słuchamy świadka i co się okazuje? Że istnieje komórka, w której są zdjęcia z miejsca zdarzenia. Tych zdjęć wykonanych na miejscu zdarzenia nie ma w ogóle w aktach sprawy. Co jeszcze się okazuje? Że oprócz tych osób, które dotąd zostały wskazane jako świadkowie przez prokuratora, są jeszcze dwie inne osoby, które były bezpośrednimi świadkami zdarzenia. No sprawa kluczowa. Te osoby także nie zostały dotąd przesłuchane – mówi sędzia Marek Nowak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.

A co zeznał kierowca samochodu, który tragicznego dnia jechał za TIR-em?

- To była Wielka Sobota. Była mżawka, a droga była śliska – mówił świadek zdarzenia. – Jechałem około 20-30 metrów za TIR-em z prędkością około 50 km na godzinę. Gdy zauważyłem busa, to jechał on już w poprzek drogi, zajmował część lewego pasa i uderzył w przód ciężarówki. Potem bus stał odwrócony tyłem do kierunku jazdy, silnik jeszcze pracował. Ja jechałem z ojcem i jeszcze jednym pasażerem. To on wyłączył silnik w busie, ja wzywałem pomoc. To zderzenie nie wyglądało wcale groźnie. Ja nie przypuszczałem, że to będzie taka tragedia.

Świadek do dziś ma przed oczami widok, który zastał na miejscu wypadku.

- Dwóch mężczyzn leżało po lewej stronie od busa, jeden z tyłu, a jeden z przodu. Kierowca wyszedł z samochodu i krzyczał. Był w szoku, sprawdzał, co się stało poszkodowanym. Dzwonił także do matki i mówił, że chyba zabił kolegów – mówił mężczyzna, który przyznał także, że zrobił na miejscu wypadku zdjęcia telefonem i wciąż jest w ich posiadaniu.

Tłumaczenia prokuratury
Prok. Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, wyjaśnia, że świadek, który złożył zeznania w środę i okazał się osobą, która widziała wypadek, nie został na etapie przygotowawczym po prostu ujawniony przez prokuraturę. – O przesłuchanie tego świadka zawnioskowała obrona – mówi prokurator. I tłumaczy, że początkowo śledztwo w sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Kolbuszowej, a następnie przejęła ją Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu.

Sąd przyznał, że nie będzie wyręczał prokuratury w jej obowiązkach i dał śledczym czas do 15 kwietnia, aby pozyskali zdjęcia, które wykonał świadek wypadku oraz przeprowadzili konfrontację pomiędzy świadkiem, który zeznawał w środę i kobietą, która potwierdziła przed sądem, że jechała za TIR-em, a była już wcześniej przepytywana przez sąd. Oboje stwierdzili, że jechali bezpośrednio za ciężarówką i nie było przed nimi innych pojazdów.

mrok

do “Prokuratura pominęła naocznych świadków tragedii”

  1. pola

    A może zeznania tych świadków nie pasowały do szybkiego oskarżenia i skazania! Co tam sprawiedliwość w dzisiejszych czasach, kasa się liczy!

  2. oburzony

    To niewiarygodne, że ograny powołane do dochodzenia PRAWDY tak podchodzą do swoich obowiązków!
    Przecież to o pomstę do nieba woła!!!

  3. gold

    czy kogoś to dziwi? jeśli tak niech idzie się przebadać

  4. a qq

    normalne polskie postepowanie….

  5. kola

    To po prostu w głowie się nie mieści, jak można w sprawach dotyczących przyszłości człowieka być tak niefrasobliwym i tak nie dbać o wyjaśnienie prawdy! Taki prokurator powinien dostać dyscyplinarkę w trybie natychmiastowym!

  6. Bodo

    Wyrzucić takich śledczych dla przykładu na zbity pysk to może kolejni zajmą się sprawami jak należy. A tak na marginesie to potrafia bardzo szybko wydawać oskarżenie po ” trzeźwym poranku” jak policja przyłapie kogoś po spożyciu.

  7. ROMAN

    No wygląda że Ci śledczy to nie byli nawet zuchami a co dopiero mówić o tropieniu śladów choćby na poziomie Inczuczuny czy Irokezów – no można by ich było wysłać do rezerwatu Indian na przeskolenie tak na 6- miesięcy to by potem nawet trawką zagiętą w rowie się zainteresowali i nie było by katastrofy i Sąd by nie przekładał na kolejne terminy sprawy a załatwiał by tematy wna pierwszym posiedzeniu
    Czyli sprawa karygodna – pokazuje zero specjalizacji tych co powinni być jak pies węsząco- tropiący

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.