Prowizorka na Sawie będzie trwała

Ostatnie dni pokazały, jak ważnym problemem jest uregulowanie Sawy - wystarczyło kilka godzin deszczu, a rzeka już zaczęła nie mieścić się w korycie.

SONINA. Mała rzeczka co roku daje się we znaki mieszkańcom.

Sytuacja powtarza się od kilkunastu lat. Wystarczy większa letnia burza, a Sawa – na co dzień bliska wyschnięcia – staje się rwącym potokiem, który przysparza mieszkańcom wielu problemów. Kiedy ktoś wreszcie zrobi coś z tą rzeką?

Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, który administruje przepływającą przez Soninę Sawą, stwierdza, że co roku prowadzone są na rzece drobne zabiegi udrażniające. – Na nic więcej nie mamy na razie pieniędzy – dodaje.

- My skupiamy naszą uwagę na największych rzekach w województwie, bo od ich stanu zależy bezpieczeństwo setek tysięcy mieszkańców Podkarpacia.

Mieszkańcy Soniny nie będą jednak pozostawieni sami sobie. – Nasz pracownik spotka się z panią sołtys w najbliższych dniach, żeby wybrać najbardziej problematyczne odcinki, w których coś poprawimy – stwierdza Stachura. – Ale nie będzie to nic poza lekkim poszerzeniem czy odmuleniem wybranych obszarów.

Dyrektor zapewnia, że PZMiUW jest otwarty na sygnały od wszystkich, którzy mają problemy z rzekami. – Nie musi do nas pisać sołtys czy ktoś z gminy. Przyjmujemy też skargi od zwykłych mieszkańców.– stwierdza Stachura.

Maciej Nycz

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.