Prysznic i bufet znikną ze znaków drogowych

Linia ciągła na drodze ma być pojedyncza, a nie jak teraz, podwójna. W ten sposób drogowcy zaoszczędzą na farbie. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. GDDKiA na likwidacji zbędnych oznaczeń zamierza rocznie zaoszczędzić 80 mln zł.

Linia ciągła na drodze ma być pojedyncza, a nie jak teraz, podwójna. Taką m.in. zmianę chce wprowadzić Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ma to dać oszczędności, bo mniej zużyje się farby. Niektóre znaki drogowe mają zniknąć. Nie będzie już oznaczeń informujących o poczcie, prysznicu, bufecie czy kawiarni.

W miejscu, w którym będzie znak informujący o odwołaniu drogi z pierwszeństwem przejazdu, nie pojawi się już obok inny znak – ustąp pierwszeństwa przejazdu. Jak wyjaśnia Andrzej Maciejewski, wicedyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, te dwa znaki mówią to samo, dlatego jeden musi zniknąć.

Mniej będzie znaków zakazu wyprzedzania i ograniczeń prędkości. Linia na krawędzi na zwykłych drogach nie będzie już liczyć 24 cm i będzie miała 12 cm. Dzięki temu uda się ich namalować dwa razy tyle.

GDDKiA opracowała już propozycje zmian rozporządzenia, w którym surowej niż dotąd, podchodzi się do umieszczania znaków drogowych. Sprawę już rozpatruje Ministerstwo Transportu. Zmiany mają wyeliminować nieścisłości w obowiązujących zapisach oraz ograniczyć liczbę znaków. W niektórych przypadkach mają być uproszczone treści znaków.

Dzięki takim rozwiązaniom nie będzie już trudne poruszanie się samochodem w obcym terenie. Teraz je to trudne, bo na drogach jest zbyt wielkie zagęszczenie znaków pionowych.

Zbyt dużo znaków pogarsza też bezpieczeństwo. Gdy jest wiele oznaczeń, kierowcy często je ignorują. Najwyższa Izba Kontroli uznała, że Generalna Dyrekcja ma kłopoty ze stawianiem znaków drogowych.

Znaki ostrzegające o dzieciach, które  mogą się pojawić na drodze, czy też znaki o przejściach dla pieszych lub o zbliżaniu się do lotniska mają być stosowane tylko  w wyjątkowych sytuacjach. Tylko wtedy, gdy kierowcy będą mieć trudności z właściwą oceną sytuacji na drodze.

W przypadku znaku – ograniczenie prędkości do 50 km/h – doprecyzowano, że nie będzie się go stosować, gdy kierujący w sposób jednoznaczny będzie mógł ocenić geometrię drogi oraz jej stan techniczny.

Mariusz Andres

do “Prysznic i bufet znikną ze znaków drogowych”

  1. Dżyszla

    Moim zdaniem część propozycji jest absurdalna, a przedstawiane pomysły wyglądają jak kogoś, dla kogo szczytem było siedzenie na przednim miejscu pasażera. Szerszy komentarz można znaleźć tutaj: http://www.dzyszla.aplus.pl/blog-1357384115.html

  2. ROMAN

    Daniel masz rację – ja bym dodał aby wszystkie znaki zlikwidować – kierowcy sobie poradzą
    - a jakie będą oszczędności – astronomiczne !

  3. Daniel

    Jak by nie malować wcale pasów na drogach to by jeszcze więcej zaoszczędzli -:)

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.