Przed wyborami miasto zainteresowało się zwierzętami ze schroniska

Przez bezduszność miasta takie pieski jak te widoczne na zdjęciu mogą mieć kłopoty z przetrwaniem zimy

RZESZÓW. Miasto zwlekało 2 lata z utwardzeniem i ogrodzeniem 36-arowej działki schroniska. Co będzie z psami i kotami w zimie?

W 2008 roku miasto po długich staraniach przyznało 36-arową działkę dla rzeszowskiego schroniska dla zwierząt „Kundelek”. Niestety nikt nie chciał zająć się ogrodzeniem i utwardzeniem terenu, co jest wymogiem weterynaryjnym. Tak więc teren jest, ale tak jakby go nie było. Wprawdzie miasto nareszcie rozstrzygnęło przetarg, ale jak dowiedzieliśmy się od Witolda Beresia właściciela firmy Wiber, która wygrała przetarg, prace mają zakończyć się dopiero 14 lipca 2011 roku. Jak w takim razie przetrwają zimę biedne psy i koty, których losem poza pracownikami schroniska nikt w urzędzie miasta się nie przejmuje?

Schronisko „Kundelek” przeznaczone jest dla 150 psów i 80 kotów. Obecnie psów jest 232, a kotów 100. W 2007 roku szefowa schroniska alarmowała, że jest ono przepełnione i trzeba je powiększyć. – Dostaliśmy odpowiedź z urzędu miasta, że nie ma takiej potrzeby – mówi Halina Derwisz, szefowa rzeszowskiego schroniska.

Płacą podatki i nie korzystają z działki

Po długich prośbach, w 2008 roku „Kundelek” dostał 36-arową działkę. – Płacimy cały czas podatki, ale nie możemy użytkować 36-arowej działki, bo nie ma utwardzonego terenu i ogrodzenia, a tego wymagają przepisy weterynaryjne – mówi Halina Derwisz, szefowa schroniska. Przyznaje także, że miasto systematycznie powiększa się, ale nikt z władz miasta nie myśli o powiększeniu samego schroniska. – Przetrzymywanie zwierząt w odpowiednich warunkach, to przecież obowiązek gminy – dodaje Halina Derwisz.

Miasto nie podpisało jeszcze umowy

Jak dowiedzieliśmy się umowa z firmą Wiber na budowę nowego ogrodzenia oraz utwardzenie terenu i wybudowanie nowych ścieżek nie została jeszcze podpisana. – Mamy nadzieję, że niedługo to nastąpi, a później mamy 7 dni na rozpoczęcie prac, które mają zakończyć się 14 lipca 2011 roku – mówi Witold Bereś. Co jeżeli spadnie śnieg i będą ujemne temperatury? – Będziemy musieli przerwać prace – dodaje właściciel firmy.

Halina Derwisz przyznaje, że ma 25 kojców dla psów i 10 z nich już postawiła, żeby psy i koty jakoś dotrwały do końca zimy. – Natomiast 15 pozostałych kojców czeka pod plandekami – mówi. – Nasza sytuacja jest naprawdę ciężka. Od kilku lat chodzimy, prosimy, wysyłamy pisma o zmianę sytuacji schroniska, ale miasto pozostaje głuche na nasze prośby – dodaje.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.