Przede mną duże wyzwanie

Timo Tammemaa. Fot. CEV

SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Timo Tammemaa, środkowy Asseco Resovii i reprezentacji Estonii.

– Jakie były kulisy pana transferu do Asseco Resovii; czy kontaktował się z panem nowy trener zespołu?

– Nie wiem dokładnie jak to wyglądało, ponieważ całą sprawę transferu pilotował mój menedżer i to on był w bezpośrednim kontakcie z klubem. Tak to zwykle wygląda i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Jeszcze nie miałem okazji rozmawiać z trenerem Alberto Giulianim. Wszystko w swoim czasie.

– Dla pana przejście do Rzeszowa i debiut w PlusLidze, to duże wydarzenie?

– Oczywiście, że tak. Co prawda wiem, że Asseco Resovia w ostatnich latach miała duże problemy w lidze i rozczarowywała. W klubie dochodziło do częstych zmian trenerów; w każdym sezonie pojawiało się też sporo nowych graczy. Dla mnie to jednak tym większe wyzwanie i duża sprawa, żeby pomóc Asseco Resovii w powrocie do gry na najwyższym poziomie i odzyskania miejsca, które interesuje kibiców w Rzeszowie. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem pierwszym graczem, który pojawi się w klubie z dużymi nadziejami, że nowy projekt w końcu wypali. Mam jednak wiarę w to, że wspólnym wysiłkiem będziemy w stanie dużo zdziałać.

– Poprzednie cztery sezony spędził pan w lidze francuskiej na przemian z belgijską. Miał pan okazję rywalizować w europejskich pucharach z zespołami PlusLigi. Jakie są pana spostrzeżenia z tych konfrontacji?

– Pamiętam bardzo dobrze dwa zwycięstwa mojego belgijskiego zespołu – Noliko Maaseik ze Skrą Bełchatów w Lidze Mistrzów. Rywalizowaliśmy też z Treflem Gdańsk, ale przegraliśmy oba mecze. Pamiętam również mecze z ZAKSĄ, kiedy wygraliśmy u siebie, ale przegraliśmy rewanż w Kędzierzynie. Z kolei w minionym sezonie mój zespół Tours VB rywalizował z Vervą Warszawa. Przegraliśmy pojedynek w Polsce, ale u siebie pokonaliśmy Vervę 3-0. Już na przykładzie tych meczów widać, że zwykle łatwiej jest grać na swojej hali i myślę, że w PlusLidze też tak to wygląda. Spodziewam się, że rywalizacja w PlusLidze jest bardzo wyrównana, bo tych dobrych zespołów, które grają w europejskich pucharach, jest sporo.

– Jak wygląda na tym tle nowa Asseco Resovia, w której zagra pan wspólnie ze swoim rodakiem z reprezentacji Estonii – Robertem Tahtem?

– Przed startem rozgrywek trudno jest ocenić siłę danej drużyny. Wszystko okaże się na boisku. Jestem przyzwyczajony do tego, że praktycznie co roku zmieniam klub, z wyjątkiem na dwa sezony spędzone w Maaseik i zawsze przechodzimy z zespołami ten sam proces, czyli na początku poznajemy się i zgrywamy ze sobą, żeby jak najszybciej poczuć dobry rytm gry. Moim zdaniem na papierze mamy mocny zespół i moje oczekiwania są bardzo duże.

– Na pana pozycji Asseco Resovia ma obecnie sporo zawodników, a wkrótce dołączy jeszcze Amerykanin Jeffrey Jendryk. Biorąc również pod uwagę limity obcokrajowców – nie będzie panu łatwo wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie.

– Zdaję sobie z tego sprawę i rywalizacja o miejsce w szóstce, to jest właśnie coś co mnie zainteresowało. Do tej pory zwykle było tak, że przychodziłem do drużyny, w której byłem jednym z podstawowych środkowych. W Rzeszowie już na tę chwilę jest czterech graczy na mojej pozycji, z których każdy ma ambicję gry. Rywalizacja na treningach będzie więc duża i to nam pomoże, żeby wskoczyć jeszcze na wyższy poziom gry. Myślę, że każdy z nas będzie zmotywowany do jeszcze większej pracy i będziemy wzajemnie napędzać siebie na treningach.

– Nie obawia się pan jednak, że może być tylko rezerwowym albo grać mniej ze względu na limit obcokrajowców?

– Nie mam takich obaw. Ja się nastawiam na rywalizację i walkę o miejsce w składzie. Chciałbym poczynić postępy w grze i stać się lepszym graczem, a taka rywalizacja na treningach powinna mi w tym pomóc. Traktuję to jako duże wyzwanie, żeby mieć dookoła siebie mocnych kolegów, którzy będą motywowali mnie do jeszcze większej pracy.

– Jak oceni pan swój ostatni sezon we Francji? Przed zakończeniem rozgrywek z uwagi na epidemię koronawirusa Tours VB było na czele tabeli.

– Mieliśmy bardzo ciężki początek rozgrywek, ale potem graliśmy coraz lepiej. W Lidze Mistrzów też spisywaliśmy się całkiem dobrze. Koronawirus zatrzymał nas przed najważniejszą częścią sezonu. Wydawało się, że mamy wszystko w swoich rękach żeby osiągnąć sukces we francuskich rozgrywkach, ale tego się już nie dowiemy.

– Czy sytuacja w Tours była bardzo napięta jeśli chodzi o zagrożenie koronawirusem czy było nieco spokojniej niż w innych regionach Francji?

– Na szczęście dużo spokojniej i nie było tutaj tak dużej paniki jak np. w Paryżu.

– Udało się panu w miarę szybko i bezpiecznie wrócić do Estonii?

– Dopiero w niedzielę wyruszyłem w drogę powrotną do Estonii, ponieważ razem z moją rodziną przyjechaliśmy do Francji samochodem i musieliśmy poczekać żeby spokojnie zaplanować podróż, oczywiście z przerwami i noclegami.

– Czy podobnie jak Robert Taht w czerwcu stawi się pan na zgrupowanie reprezentacji Estonii pod wodzą nowego szkoleniowca?

– Tak i bardzo się z tego cieszę, bo chyba wszystkim nam brakuje już siatkówki i normalnych treningów. Zgrupowanie pozwoli nam nie tylko zapoznać się z nowym trenerem, ale przede wszystkim odbudować formę i mieć dobrą bazę przed przyjazdem na przygotowania do sezonu klubowego.

– Jakie są pana indywidualne cele przed debiutanckim sezonem w PlusLidze?

– Chciałbym zrobić jakiś postęp, czyli stać się jeszcze lepszym siatkarzem niż jestem na ten moment. Bardzo zależy mi na tym, żeby stanowić duże wsparcie dla drużyny i pomóc jej w jak największym wymiarze. Życzyłbym sobie, żeby Asseco Resovia wygrywała jak najwięcej spotkań najpierw w rundzie zasadniczej, a potem w play-off.

– Na razie związał się pan z rzeszowskim klubem tylko na rok?

– Tak, ale myślę, że na mojej pozycji to standard. Środkowi nie są aż tak rozchwytywani, żeby proponować im wieloletnie kontrakty.

– Jaką ma pan osobowość na boisku i poza nim?

– Jestem bardzo spokojnym człowiekiem, któremu zależy na dobrej atmosferze w drużynie. Staram się dawać z siebie jak najwięcej, zwłaszcza w ataku i zagrywce, które są moimi mocnymi stronami. Wciąż mam jeszcze rezerwy w bloku i mogę grać lepiej w tym elemencie, ale mam wrażenie, że co roku jestem coraz lepszy także jako blokujący.

– Jakie są pana zainteresowania poza siatkówką?

– Bardzo lubię disc golfa, ale nie wiem na ile jest on popularny w Polsce. Poza tym większość czasu poświęcam jednak siatkówce, na przygotowania do treningów i meczów.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o