Przegrana na własne życzenia

PLUSLIGA KOBIET. Powinno być 3-0. Było 2-3.

Mielczanki po raz kolejny przegrały mecz na własnym parkiecie, a co ważniejsze na własne życzenie. Gdyby podopieczne trenera Adama Grabowskiego w swoich działaniach były bardziej konsekwentne, komplet punktów na pewno pozostałby w Mielcu.

Stal mogła i powinna wygrać to spotkanie. Grała jednak w przysłowiową kratkę. Dobre momenty przeplatała takimi, o których zapewne chciałaby jak najszybciej zapomnieć. W decydujących momentach pannom z Mielca trzęsły się nogi i ręce. Źle przyjmowały, źle broniły i atakowały.

Wojna nerwów

Emocjami z inauguracyjnej partii, która trwała blisko czterdzieści minut, można by obdzielić ze dwa siatkarskie spotkania. Kiedy Stal prowadziła 22-18 wydawało się, że jej wygrana w tej odsłonie jest tylko kwestią czasu. Czasu trzeba było jednak by odsłona ta dobiegła końca. Po udanej kiwce rezerwowej AZS-u, Małgorzaty Właszczuk, na tablicy świetlnej pojawił się rezultat remisowy po 22 i zaczęła się prawdziwa wojna nerwów. Kiedy Właszczuk po raz kolejny wykiwała mielecki blok akademiczki z Białegostoku cieszyły się z pierwszej piłki setowej (22:24). Nie wykorzystały jej jednak. Na tablicy wyników znów był remis (24:24). A potem trwała iście siatkarska licytacja. Raz piłkę setową miała Stal, a raz AZS. Zabawę w kotka i myszkę zakończyły w końcu, ku rozpaczy miejscowych kibiców, MVP meczu Anna Klimakova i rozgrywająca AZS-u Magdalena Godos. Pierwsza wykiwała miejscowy blok, a druga w chwilę potem go obiła i można było zacząć się sposobić do partii numer dwa.

Teatr jednego aktora

Stal szybko wyciągnęła wnioski z przegranej. W dwóch kolejnych partiach była nie do ugryzienia. Grała jak z nut. Po niektórych zagraniach „stalówek” ręce same składały się do oklasków. Szczególnie we znaki przyjezdnym dawała się najlepsza tego wieczoru w szeregach Stali, Anita Kwiatkowska, która bezlitośnie punktowała siatkarki z Białegostoku za każdą nadarzającą się okazją. A, że i jej koleżanki z drużyny grały niczego sobie partia druga i trzecia zakończyły się pewnymi wygranymi Stali w identycznym stosunku 25:13. Mało kto w tym momencie wierzył w to, że AZS się obudzi i zdoła jeszcze coś powiedzieć w tym meczu.

Trenerski nos Czai

Jednym z tych, który wierzył w końcowy sukces swojego zespołu był na pewno trener białostoczanek, Wiesław Czaja. – Kiedy przegraliśmy sromotnie partie drugą i trzecią postawiłem wszystko na jedną kartę. W kolejnych dwóch odsłonach zmieniłem nieco skład wyjściowej szóstki i udało się – zdradził po meczu receptę na końcowy sukces trener AZS-u. Na ławkę rezerwowych powędrowała Anca Martin, a na jej miejsce na parkiecie pojawiła się czarnoskóra Sinead Jack. Trenerskie pociągnięcie Czai okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Jack zahipnotyzowała mielczanki na tyle, że momentami ich gra na pewno nie była na ekstraklasowym poziomie. O wygranej więc mogły więc tylko pomarzyć. AZS wygrał 3-2 i w nagrodę na swoim koncie zapisał dwa punkty, a Stali na osłodę dodano jeden.

Komentarze trenerów

Adam Grabowski, trener Stali:

- Kluczem do naszego zwycięstwa w tym meczu miało być przyjęcie i zagrywka. Jak na złość w tych właśnie elementach popełniliśmy dużo błędów. No i nie realizowaliśmy w pełni przedmeczowych założeń taktycznych. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogratulować przeciwnikowi wygranej, a z naszej przegranej wyciągnąć jak najszybciej wnioski.

Wiesław Czaja, trener AZS-u:

- Cieszę się z wygranej, tym bardziej że zagraliśmy bez kontuzjowanej Joasi Szeszko, która co by nie mówić jest przecież filarem zespołu. Okazało się, że i bez niej potrafimy grać skutecznie i co ważniejsze wygrywać. Kluczem do naszej wygranej okazały się zmiany w zespole jakich dokonałem po trzecim secie.

KPSK STAL Mielec – PRONAR ZETO ASTWA AZS Białystok 2-3 (33:35, 25:13, 25:13, 21:25, 9:15)

STAL: D. Wilk (5), Kwiatkowska (20), Pycia (13), Sadowska (18), Ściurka (5), Koczorowska (16), Durajczyk (libero) oraz A. Wilk (1), Gierak (2), Szpak (0)

AZS: Godos(3) , Martin (2), Muresan (8), Klimakova (21), Kruk (11), Kuczyńska (12), Saad (libero) oraz Thompson (3), Właszczuk (4), Cabajewska (0), Możdżeń (0), Jack (6).

Sędziowali: Andrzej Kuchna (Katowice) i Bogdan Nowak (Bielsko-Biała).

Widzów 1100.
MVP meczu: Anna Klimakova.

W pozostałych meczach 6. kolejki PlusLigi Kobiet:

TPS Rumia – Gwardia Wrocław 0-3 (21:25, 21:25, 22:25),

Aluprof Bielsko-Biała – Trefl Sopot 3-0 (25:19, 25:12, 25:21),

MKS Dąbrowa Górnicza – Budowlani Łódź 3-0 (25:22, 25:21, 25:21).

Mecz Muszynianka Muszyna- Centrostal Bydgoszcz został przełożony na 19 stycznia.

1. Bielsko-Biała 6 15 15-6
2. Muszyna 5 14 15-3
3. Sopot 5 11 12-5
4. Bydgoszcz 5 9 10-9
5. Dąbrowa G. 6 9 11-10
6. Mielec 5 7 9-10
7. Łódź 6 7 9-13
8. Białystok 5 5 7-11
9. Wrocław 5 4 8-12
10. Rumia 6 0 1-18

Witold Socha

Przegrana na własne życzenia

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.