Przekręt gigant przed sądem

Opuszczając salę sądową kobieta chowała twarz pod kapturem

TARNOBRZEG. Ruszył proces 37-letniej księgowej, która wyprowadziła z konta swojego pracodawcy ponad 780 tysięcy złotych

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu stanęła 37-letnia Jolanta Z.-K., która ordynarnie i bez żadnych skrupułów przez kilka miesięcy okradała kasę nadleśnictwa Nowa Dęba. Cwana księgowa tak dobrze udawała wzorowego pracownika, że nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że regularnie przelewa na swoje konto dziesiątki tysięcy złotych.

Na ławie oskarżonych zasiadło wczoraj w tarnobrzeskim sądzie troje uwikłanych w ten proceder. Jolanta Z.-K. oraz jej były szef i podwładna. Dwoje ostatnich dobrowolnie poddało się karze i sąd skazał ich na rok i półtora roku w zawieszeniu na 2 lata oraz obciążył grzywną w wysokości po 2 tysiące złotych.

Sprawa Jolanty Z.-K. została odłączona do osobnego rozpatrzenia. Sprawa jest gigantyczna, a sam materiał dowodowy jaki zgromadzono przeciwko kobiecie w jej firmie liczy ponad 20 tomów akt.

Od czego jednak zaczęły się kłopoty „wzorowej” księgowej?

Bomba w Nadleśnictwie Nowa Dęba wybuchła w lipcu ubiegłego roku. W czasie gdy główna księgowa odpoczywała na urlopie, w instytucji dopatrzono się kosmicznych nieprawidłowości w prowadzeniu księgowości. Podczas wewnętrznej kontroli za siedem miesięcy ubiegłego roku, doliczono się manka na sumę 450 tysięcy złotych!

Powrót z wakacji Jolanta Z.-K. zapamięta na zawsze. Przywitało ją dyscyplinarne zwolnienie. Kilka dni później policja doprowadziła ją do prokuratury. Stamtąd trafiła do aresztu.

Do Nowej Dęby przyjechali księgowi z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych z Lublina. Kontrolerzy ślęczeli nad księgami wiele tygodni, ale doszukali się kolejnych 300 tysięcy, które wywędrowały z kasy nadleśnictwa na konta złodziejki. Raport z kontroli RDLP także trafił do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Ta zajęła się wówczas rozpracowaniem sposobu fałszowania faktur i całego mechanizmu, który pozwolił na spowodowanie tak dużych strat na rzecz państwa. Po kilkumiesięcznym śledztwie, prokuratura ustaliła, że kobieta przelewała pieniądze na założone przez siebie trzy różne konta. Jednorazowe przelewy opiewały średnio na 20 tysięcy złotych. Dokumentacja zawiera ślady tych operacji.

Podczas przesłuchania kobieta przyznała, że wyprowadzone z nadleśnictwa pieniądze wydała na bieżące wydatki. Konkretnie na dom, który urządzała oraz raty zaciągniętych kredytów.

Rozpoczęty wczoraj proces Jolanty Z.-K. został przez sędziego odroczony ze względu na fakt, że wydał on wyrok na dwoje oskarżonych w tej samej sprawie i wypowiedział się na temat zgromadzonego materiału dowodowego. Adwokat oskarżonej wniósł więc na samym początku procesu wniosek o zmianę sędziego, a ten przychylił się do tego wniosku.

Jedyne, o co zapytał wczoraj sędzia 37-latkę to, czy jest w stanie pokryć poczynione przez siebie szkody, a oskarżona odpowiedziała, że nie ma takiej możliwości. Majątek, który posiada został bowiem zabezpieczony przez prokuratora i ona nie może nim dysponować.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.