Przestępcy w szkolnych mundurkach

Areszty na Podkarpaciu pełne są osób bardzo młodych, większość z nich pierwszy konflikt z prawem miała jeszcze jako osoba nieletnia. Fot. Bogdan Myśliwiec

Biją się, okradają, handlują narkotykami, a nawet gwałcą. Raport policji dotyczący przestępczości w szkołach podstawowych, średnich i gimnazjalnych jest szokujący.

Kiedyś jeden drugiemu podstawił nogę, koleżance wrzucił żabę za koszulę, a koledze schował plecak w szafce na innym piętrze. Dziś nastolatki nie mają czasu na robienie dowcipów, wolą znęcać się nad kolegami, zajmują się handlem narkotykami i paserstwem, a bywa, że gwałcą i biją w ciemnych zaułkach szkolnych korytarzy, do których nie dociera dyrektorski monitoring.
Stan bezpieczeństwa w polskich szkołach publicznych jest zatrważający – alarmuje policja, która udostępniła raport na temat przestępczości osób nieletnich. Tylko w 2011 roku w całym kraju około 50 tysięcy osób nieletnich popełniło około 101 tysięcy przestępstw.

Szkoły podstawowe i gimnazja były miejscem popełnienia 28 tysięcy przestępstw, a szkoły średnie i zawodowe, w których uczy się około 1,4 mln osób 2486 przestępstw.
W gimnazjach i podstawówkach najbardziej wzrosła liczba rozbojów i wymuszeń. O około jedną piątą przybyło także w porównaniu z rokiem 2010 tzw. uszczerbków na zdrowiu, czyli wszelkiego rodzaju okaleczeń i urazów. W 2011 roku było ich aż 2600. Jedyną kategorią przestępstw, której liczba spadła, to gwałty. O ile w 2009 roku odnotowano 29 takich przypadków, to już w 2010 było ich 20, a w roku ubiegłym 14.

Od cyrkla w tyłek po ciężkie pobicia
Każda klasa ma swoją historię i swoje tajemnice. Młodzi się kochają, kłócą, a czasem robią sobie idiotyczne dowcipy. Czasami dowiadują się o nich nauczyciele i rodzice. Wówczas, z głupiego żartu robi się afera. Czasem na całą Polskę. Częściej jednak, aby uniknąć rozgłosu, łagodzi się sytuację i puszcza w zapomnienie. Od dobra dzieci, ważniejsze jest dobre imię szkoły.
W jednej z tarnobrzeskich szkół uczniowie dopadli podczas przerwy kolegę, który nie należał do najbystrzejszych. Rozbawiona banda wpadła do klasy matematycznej. Gdy ofiara była już w ich rękach, szybko trzeba było wymyślić, co jej zrobić. W około wpadł chłopakom 40-centymetrowym cyrkiel do rysowania po tablicy. Skrępowanemu biedakowi ściągnęli spodnie i bokserki. Pomysł nie był wyszukany… Na szczęście, w ostatniej chwili do klasy wrócił nauczyciel. Towarzystwo zostało rozgonione, a nieszczęśnik mógł się ubrać. “Przygoda” ta ciągnęła się jednak za nim do czasu ukończenia szkoły.

Kretyńskie dowcipy, o ile mogą złamać pewność siebie młodego człowieka na wiele lat, nie są i tak niebezpieczne jak pobicia i rozboje, w których chodzi nie o żarty, ale o to, by zastraszyć, albo pokazać, kto tu rządzi.

Bezwzględni i brutalni
Na Podkarpaciu policjanci odnotowali w ubiegłym roku 356 przestępstw dokonanych na terenie szkół. W roku 2010 było ich 277, a w 2010 – 177. Młodzież staje się coraz bardziej brutalna, w bójkach i rozbojach udział biorą zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. I jedni i drudzy posuwają się także do kradzieży i wymuszeń.
- Ofiarą wymuszeń padają już kilkuletnie dzieci. Osobiście znam przypadek, kiedy to 12-letnia dziewczynka nagabywała trzecioklasistkę o parę złotych. Nastolatka ściągała haracz z dziewczynki miesiącami, bo ta bała się powiedzieć rodzicom, że co parę dni musi oddawać szantażystce po 1- 2 zł. Nie wiem, dlaczego nikt tego nie zauważył. Niestety, wiele dzieci nie wychowuje się w pełnych rodzinach, ogromna liczba rodziców wyjechała do pracy za granicę. Ich dzieci mają pieniądze, nie mają jednak odpowiedniej opieki.

Kompromitująca sesja w toalecie
Pociągnięci za język nauczyciele opowiadają wiele historii, których próżno szukać w szkolnych kronikach. Kolejna, o której huczała nieduża tarnobrzeska podstawówka miała związek z telefonem komórkowym. Nieco korpulentna uczennica poszła skorzystać z toalety. Nauczycielka nie pamięta, czy dziewczyna nie domknęła za sobą drzwi, czy zrobiła to mało skutecznie. Grunt, że zostały one otworzone przez jej kolegów w trakcie, gdy ta oddawała potrzebę fizjologiczną. Szkolni paparazzi zrobili dziewczynie zdjęcie i rozesłali do wszystkich, którzy byli go ciekawi. Dla nich było to śmieszne, dziewczyna przeżyła jednak upokorzenie, którego nie zapomni już nigdy. W szkole wrzało, ale sprawa została uciszona.
- Jeszcze kilka lat temu każdy dyrektor szkoły robił co mógł, żeby problemy z uczniami nie wypłynęły poza szkolne mury – mówi podkom. Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji. – Sprawy tuszowano, rodziców namawiano, by nie nagłaśniali problemu. Niestety, na takim postępowaniu szkoły bardzo szybko się przejechały. Udawanie, że w szkole wszystko jest w najlepszym porządku, przyniosło efekt odwrotny. Dyrektorzy po prostu przestali panować nad tym, co się u nich dzieje. Zmienili front i zgodnie z obowiązkiem, jaki nakłada na nich Karta nauczyciela zaczynają coraz częściej informować o przypadkach łamania prawa przez uczniów.

Wiedzą o narkotykach wszystko
Dzieci potrafią w ciągu pięciu minut zorganizować sobie każdy narkotyk – wynika z ankiety, którą w jednej ze szkół na Podkarpaciu przeprowadzili nauczyciele. – Szokujące, ale prawdziwe – mówi nauczycielka, która poinformowała nas o wynikach sondy. – Już w szkole podstawowej nie ma dziecka, które nie miałoby komórki, każde ma dostęp do Internetu, i dzięki tym narzędziom są w stanie zorganizować sobie wszystko, co chcą. Tam znajdują także informacje na temat tego, jak pozbyć się śladów narkotyków z organizmu. Gdy ja sama wczytałam się w te informacje, byłam przerażona. Są rady co pić, co jeść. Są informacje o środkach farmaceutycznych, które zażywane przez osoby zdrowie dają poczucie odurzenia. Wiem, że wielu rodziców żyje w błogiej nieświadomości, że ich dzieci nie wiedzą niczego o narkotykach, ale to nieprawda.

Zszokowani rodzice, zdziwieni nauczyciele
Młodzież wie wszystko. Co więcej, wielu nastolatków czuje się zupełnie bezkarnie. Znają przepisy i wiedzą, że do 13 roku życia w zasadzie nic im nie grozi. Starsi liczą, że uda im się uniknąć odpowiedzialności. A afery wybuchają stosunkowo rzadko, musi dojść do takiej sytuacji, jak miała kiedyś miejsce, czyli czterech funkcjonariuszy nie daje sobie rady z kompletnie “najaraną” nastolatką. Ta bije ich, wyzywa, wyrywa się, bo stawia opór przy zatrzymaniu. Wtedy dopiero rodzice zastanawiają się, co się z dzieckiem stało. A to się działo od lat. Brak dyscypliny, zainteresowania, brak kontroli. I takie opłakane skutki.

Małgorzata Rokoszewska

do “Przestępcy w szkolnych mundurkach”

  1. ROMAN

    to jest ten nowy nurt – wolność/ swoboda/ brak kar – bo nie wolno/ po prostu nowy porządek świata czyli prawo dżungli- słaby/ padnie przetrwa silny mocny i bezwzględny nie ma żadnych reguł

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.